Podejrzane przetargi na rządowe limuzyny
BOR utajniał przetargi na auta dla VIP--ów. Dzięki temu można było kupować limuzyny na podejrzanych zasadach.
Przez lata BOR utajniał przetargi na samochody dla VIP-ów. Dzięki temu można było kupować limuzyny na podejrzanych zasadach.
Zainteresował się tym NIK. A płk Damian Jakubowski, obecny szef Biura Ochrony Rządu, złożył doniesienie do prokuratury.
Pomysł był prosty. Ogłaszano przetarg na samochody dla VIP-ów. Gen. Grzegorz Mozgawa, były szef BOR, podpisywał dokumenty przetargowe, w których określano nie parametry samochodów, jak być powinno, ale markę i typ wozu. Czyli wygrać musiał konkretny samochód! - "Specjalne wymagania" to tylko czarny kolor samochodu i dywaniki - słyszymy w BOR-ze.
Takie procedury są niezgodne z prawem. - Niejawny powinien być przetarg na prezydencką, pancerną limuzynę za ok. 3 mln zł. Jej parametry muszą być tajne. Co innego zamówienia na seryjne samochody średniej klasy - twierdzi szef BOR-u.
Pieniądze w błoto
BOR chciał mieć więcej superluksusowych samochodów. Wykorzystał do tego wizytę Jana Pawła II w 2002 r. Zamówił samochody dla papieskiej świty. Ale pojazdy dotarły do Biura dopiero w kilka miesięcy po wizycie Ojca Świętego. Gen. Mozgawa samochody przyjął i nikt nie protestował! Wśród nich był BMW X5, ekskluzywna terenówka z prawie 3-litrowym silnikiem o mocy 230 koni mechanicznych. Najtańsza wersja tego samochodu kosztuje 230 tys. zł.
W 2005 r. już pod koniec urzędowania byłe szefostwo BOR-u zamówiło cztery pojazdy. W grudniu dotarły do Biura. - Ale ich nie przyjęliśmy, bo dostawca przysłał samochody inne, niż te, które miały być dostarczone w ramach przetargu. Prezes firmy był bardzo zdziwiony, że coś nam się nie podoba - twierdzi Jakubowski.
Prokurator w BOR-ze
Niedawno z siedziby BOR-u wyszli inspektorzy NIK. Ich protokół jest miażdżący dla poprzedniej ekipy kierującej Biurem. Na jego podstawie płk Jakubowski złożył doniesienie do prokuratury. Szczegółów raportu nie znamy, bo jest tajny.
- Przetargi ogłaszane przez BOR naruszały ustawę o zamówieniach publicznych oraz przepisy o ochronie informacji niejawnych - mówi płk Jakubowski. - Dlatego złożyłem doniesienie. Według mnie sprawa jest szersza. Dotyczy powiązań ówczesnego szefostwa BOR z biznesem. Ale nie mogę o tym mówić - kończy szef BOR.
W 2004 r. "Super Express" opublikował cykl tekstów o nieprawidłowościach w BOR, zajmującym się ochroną VIP-ów, budynków rządowych i ambasad. Kierował nim gen. Grzegorz Mozgawa. Ale rządzący lekceważyli nasze doniesienia. Zaraz po objęciu stanowiska płk Jakubowski potwierdził nasze zarzuty. - Niestety, muszę się w pełni zgodzić z tekstami, w których "Super Express" krytykował sytuację w BOR - mówił nam płk Damian Jakubowski.
Z uwagi na bezpie-
czeństwo nie poka-
zujemy jego twarzy.
Za jego czasów to było biuro kolesiów
W BOR-ze podejmowano podejrzane decyzje, bo służyli tam ludzie, których dobierano po znajomości.
M.in. zatrudnianio ludzi bez wykształcenia.
Przykład dawał gen. Mozgawa. Zamiast magistrem, był licencjatem. Niezgodnie z prawem awansowano 48 oficerów. Były szef ochrony premiera Leszka Millera to podpułkownik, który skończył tylko szkołę średnią. Bez znajomości nie zostałby nawet podporucznikiem! Jeden z oficerów edukację skończył na zawodówce a czterech na podstawówce.
artykuł pochodzi z Super Expressu
Copyright Media Express
Miażdżąca krytyka pracowników Biura Ochrony Rządu w najnowszym raporcie Najwyższej Izby Kontroli.
"Nowy Dzień" dotarł do raportu, który wywołał zgrozę w ministerstwie spraw wewnętrznych. Co bowiem ustalili NIK-owcy? Że wśród ochroniarzy VIP-ów są ludzie bez odpowiednich szkoleń, którzy nie wiedzą, jak zachować się w ekstremalnych sytuacjach. A to podstawa w tej pracy. Raport dotyczy lat 2002-05 i byłego już szefa biura gen. Grzegorza Mozgawy. W listopadzie szef resortu minister Ludwik Dorn, nie czekając na raport NIK, zwolnił go z pracy - dodaje gazeta.
Mozgawa był ulubieńcem polityków SLD i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W BOR-ze pracował już od połowy lat 80. A w czerwcu tego roku dostał szlify generalskie z rąk Kwaśniewskiego. Gen. Mozgawa w rozmowie z dziennikiem winą za ten skandal obarczył... polityków. - Oni chcieli w swojej ochronie konkretnych osób. I choć nie zawsze byli to ludzie kompetentni, to musiałem ich w BOR-ze zatrudnić. Czasami trudno mi było postawić się najważniejszym postaciom w państwie - tłumaczy.
Izba wytyka, że BOR marnotrawił nasze pieniądze, m.in. wydawał je na przerośniętą kadrę biura, która liczy obecnie aż 3,5 tys. ludzi, chociaż ochrania ledwie kilkanaście osób, np. prezydenta, marszałka, premiera i gości zagranicznych. Poza tym BOR kupował drogie w utrzymaniu samochody (ma na utrzymaniu volva, mercedesy, bmw), części do aut, mundury, usługi budowlane, artykuły spożywcze, paliwo.
Najgorsze są jednak wybryki samych funkcjonariuszy: dwóch pokłuło się nożem, inny jeździł po pijanemu, a jeszcze inny napadł na taksówkarza - pisze "Nowy Dzień".
PAP
Biuro Ochrony Rządu zmiażdżone przez NIK 2006-01-07 (02:10)
(PAP)
"Nowy Dzień" dotarł do miażdżącej krytyki pracowników Biura Ochrony Rządu w najnowszym raporcie Najwyższej Izby Kontroli.
Raport wywołał zgrozę w ministerstwie spraw wewnętrznych. Co bowiem ustalili NIK-owcy? Że wśród ochroniarzy VIP-ów są ludzie bez odpowiednich szkoleń, którzy nie wiedzą, jak zachować się w ekstremalnych sytuacjach. A to podstawa w tej pracy. Raport dotyczy lat 2002-05 i byłego już szefa biura gen. Grzegorza Mozgawy. W listopadzie szef resortu minister Ludwik Dorn, nie czekając na raport NIK, zwolnił go z pracy - dodaje gazeta.
Mozgawa był ulubieńcem polityków SLD i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W BOR-ze pracował już od połowy lat 80. A w czerwcu tego roku dostał szlify generalskie z rąk Kwaśniewskiego.
Gen. Mozgawa w rozmowie z dziennikiem winą za ten skandal obarczył... polityków. Oni chcieli w swojej ochronie konkretnych osób. I choć nie zawsze byli to ludzie kompetentni, to musiałem ich w BOR-ze zatrudnić. Czasami trudno mi było postawić się najważniejszym postaciom w państwie - tłumaczy.
Izba wytyka, że BOR marnotrawił nasze pieniądze, m.in. wydawał je na przerośniętą kadrę biura, która liczy obecnie aż 3,5 tys. ludzi, chociaż ochrania ledwie kilkanaście osób, np. prezydenta, marszałka, premiera i gości zagranicznych. Poza tym BOR kupował drogie w utrzymaniu samochody (ma na utrzymaniu volva, mercedesy, bmw), części do aut, mundury, usługi budowlane, artykuły spożywcze, paliwo.
Najgorsze są jednak wybryki samych funkcjonariuszy: dwóch pokłuło się nożem, inny jeździł po pijanemu, a jeszcze inny napadł na taksówkarza - pisze "Nowy Dzień".
CZESC
ciesze sie ze Podjoles ten temat, dzieki ..."NIK-owi" moze wkoncu ukruci to sadystyczne postepowanie pana gen.....bardzo sie ciesze ze ten czlowiek wylecial z pracy..bo to byl nieodpowiedni czolowiek na nieodpowiednim stanowisku...Moze ta wladza wezmie sie wkoncu do tego do czego i zaco zostala wybrana...........
Kain [Usunięty]
Wysłany: 18-01-2006, 12:17
Pożyjemy, zobaczymy. Ja jestem ciekawy, czy za nowej władzy nie będzie zatrudniania pociotków. Co prawda zapewnienia Dorna brzmią szczerze, ma niezłego doradcę, ale czy na gadaniu się nie skończy?
W PL wszystko jest możliwe.
Funkcjonariusz BOR rozbił terenowe BMW
Jeden z funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, biorących udział w zabezpieczaniu pielgrzymki papieża Benedykta XVI, rozbił terenowe BMW na parkingu przed Domem Pielgrzyma w Częstochowie.
Został zawieszony w służbie i ukarany mandatem w wysokości 600 zł.
Jak poinformował rzecznik śląskiej policji Andrzej Gąska do kolizji doszło wieczorem 26 maja. "Funkcjonariusz BOR, stracił panowanie nad samochodem i dachował. Był trzeźwy, ukaraliśmy go mandatem w wysokości 600 zł" - dodał.
Oprócz tego, jak poinformowało PAP Biuro Ochrony Rządu, wszczęto już postępowanie dyscyplinarne, które ma wyjaśnić okoliczności zdarzenia a funkcjonariusz został zawieszony w pełnieniu służby. On sam z kolizji wyszedł niemal bez szwanku, jedynie z potłuczeniami. Samochód, wart blisko ok. 600 tys. zł, ma wgnieciony dach i rozbite szyby.
Wysportowani. Doskonali strzelcy. Mistrzowie sztuk walki. Perfekcyjni kierowcy - tacy są agenci Biura Ochrony Rządu. "Fakt" odkrył jednak ich tajemnicę. Podczas szkoleń wygłupiają się, ćwicząc... taniec erotyczny. A może to nowy sposób obezwładniania przeciwnika?
Zwykle ubrani jak na pogrzeb - w ciemne garnitury, białe koszule. Skrywają się za okularami słonecznymi i mają marsowe miny. Budzą strach i respekt, ochraniając najważniejsze osoby w państwie. Ale gdy wyjadą na szkolenie do ośrodka MSWiA w Raduczu koło Skierniewic, poważni oficerowie zmieniają się nie do poznania.
Na filmie, do którego dotarli dziennikarze "Faktu", zamiast bezdusznych twardzieli można zobaczyć gibkich tancerzy, zrzucających ciuchy z gracją, której pozazdrościć im mogą nawet gwiazdy tańca erotycznego ze słynnej amerykańskiej grupy Chippendales.
Zabawa oficerów BOR na szkoleniu zaczęła się niewinnie: zwykła sala szkoleniowa, za stolikami na niewygodnych krzesłach siedzą "borowiki". Na ścianie szkolna tablica. Ale oficerowie - zamiast długopisów - trzymają w rękach piwo. Atmosfera w sali staje się gorąca. Dźwięki muzyki i wypity alkohol sprawiają, że towarzystwo szybko się rozluźnia. Nagle na środek sali wbiega czterech mężczyzn. Po chwili z gracją zrzucają z siebie bluzy mundurów. Nagie, wysportowane ciała ochroniarzy wywołują entuzjazm kolegów i koleżanek. A po chwili, jak na rozkaz, ściągają spodnie.
Ale od Chippendalesów różni ich jedno - "borowicy" mają przy pasie kabury z bronią...
Rozumiem, że troche rozrywki zawsze się przydaje, ale napewnio picie z pronia w reku to juz bardzo duża przesada.Za to powinny "polecieć" głowy.Swoją droga takie materiały nie powinny wyść poza tą salę.Przynosi to troche wstydu tej elitarnej formacji.
Pomógł: 13 razy Wiek: 12 Dołączył: 13 Sie 2006 Posty: 746 Skąd: Centrum
Wysłany: 13-01-2007, 14:00
Nawet jeżeli film jest autentyczny: dajcie ludziom spokój, nie takie numery się robiło. Trzeba jakoś odreagować, każdy się lubi zabawić. Na świętych nie pozują, nie ma w tym jakiegoś zakłamania, jakie np. kościelni uprawiają. Jak się jest w formacji mundurowej, to panuje pewnien klimat, trudno to wyjaśnić, ale chce się wspólnie zabawić. Dobrze że tak, a nie żeby komuś działa się krzywda.
Nie sądźcie, bo będziecie sądzeni.
_________________ Watch your corner and bring your men back alive.
Kawaleria wciąż utrzymuje pozycje ;)
I byc moze, gdyby panowie z BOR to publikowali, to bylby problem konfliktu interesow panstwa i prywatnych.
A tak to po prostu ktos powinien za to odpowiedziec, a osoba publikujaca to w Fakcie powinna otrzymac zwykla wizyte kurtuazyjna z uprzejma prosba o powstrzymanie sie od publikowania takich "skandalow".
Bo tak naprawde to problem lezy w miejscu w ktorym ten fillm wyciekl a nie w tym, ze ktos ten film opublikowal. Twarze Borowikow mozna sobie pogladac na dziesiatkach fotek z roznych pokazow dla vipow. A wizyty u dziennikarzy tego nie naprawia.
_________________ Have a character instead of being character.
Nie mowimy o wycieku filmiku. Sam filmik moglby przedstawiac nawet BORowikowy gangbang, i nie byloby wiekszego problemu. Problemem jest to, ze ktos podal prasie brukowej material z opisem, co to jest za sytuacja.
Mowimy o PUBLIKACJI wizerunku normalnych ludzi, ktorzy nie przeznaczyli tego filmu do publikacji.
Publikacja takich informacji to krok dalej, niz sam ich wyciek.
Po to funkcjonuja organy prasowe takich instytucji, zeby zapobiegac publikacjom tego typu.
Zamiast wizyty moze byc i konferencja prasowa, ale na hieny to nie zadziala (chyba, ze bedzie darmowy poczestunek). Pozostaje dobry kontakt osobisty z dziennikarzami zajmujacymi sie tematem i wypracowywanie sobie takich stosunkow, zeby pisali o takich "skandalach" jak najmniej.
Zgadzam się, że tego filmu i tych zdjęć nie powinno być w sieci. To były wygłupy takie jak połowa z nas robi. Ten film dał mi tylko możliwość pożartowania z jednego tancerza, ponieważ go znam.
Witam po długim niebycie. Jeden drobiazg, znam Raducz od podszewki, byłem tam kilka dni w grudniu, i ni w ząb nie mogę przypomnieć sobie takich pomieszczeń. No chyba że redaktorzy "Faktu" zdążyli coś dobudować.
Pomógł: 13 razy Wiek: 12 Dołączył: 13 Sie 2006 Posty: 746 Skąd: Centrum
Wysłany: 02-02-2007, 09:35
Podobno tak robią, jak coś się nie zgadza z ichnią "sensacją". Np wycinają pentagramy na drzewach i je potem fotografują - podczas reportażu o satanistach. Jak można czytać takie szmatławce? Przecież jedynym FAKTEM jaki tam można znaleźć są wyniki sportowe - na poziomie 90% i pogoda - na 50 %.
_________________ Watch your corner and bring your men back alive.
Kawaleria wciąż utrzymuje pozycje ;)
Wysłany: 14-07-2007, 03:17 BOR - Rząd kupi sobie nowe limuzyny
Rząd kupi sobie nowe limuzyny
Auta Biura Ochrony Rządu przez wiele lat były wymieniane tylko przy okazji kolejnych papieskich pielgrzymek. Mimo że ostatnią pielgrzymkę mieliśmy niewiele ponad rok temu, BOR znowu kupuje samochody. I może ich brakować, bo ten rząd jest chroniony jak żaden inny w historii Polski - informuje serwis gazeta.pl.
W lipcu zostanie rozstrzygnięty przetarg na zakup 10 samochodów, w tym dwóch naprawdę luksusowych limuzyn. W sumie na ten rok BOR ma do wydania na nowe auta 15 mln zł. Kupi ich ok. 30. - O takich pieniądzach i zakupach to mogłem tylko pomarzyć - mówi długoletni szef BOR gen. Mirosław Gawor. - Przez 10 lat kierowania BOR-em ani razu nie miałem w budżecie pieniędzy wprost przeznaczonych na zakup samochodów. Zawsze przed pielgrzymką papieską było wyszarpywanie pieniędzy z Ministerstwa Finansów. Udawało się wtedy zdobyć 2-3 mln zł. Wystarczało to maksimum na 10 samochodów - wspomina generał.
Te informacje potwierdza b. szef MSWiA (BOR podlega temu ministrowi) Krzysztof Janik Za jego czasów auta dla BOR kupowano także tylko z okazji wizyt najważniejszych gości. - Za mojej kadencji wzmocniliśmy się z okazji pielgrzymki Jana Pawła II i wizyty George'a Busha - wspomina. Potwierdza też, że sumy jakie udawało się zdobyć na zakupy samochodów sięgały jednorazowo 2 do 3 mln zł. Bracia Kaczyńscy, prezydent i premier, jeżdżą w największej obstawie. Kolumna liczy cztery samochody. Z przodu jedzie pilot, potem limuzyna VIP-a, a za nią dwa samochody z ochroną BOR. Generał Gawor nie przypomina sobie, żeby za jego czasów najważniejsze osoby w państwie miewały taką obstawę. Krzysztof Janik mówi, że w czasie, gdy kierował MSWiA, raz zdarzyło się, że prezydent i premier jeździli w cztery samochody. Było to w 2002 r. po konkretnym sygnale o wzroście zagrożenia - mówi Janik. Taką ochronę utrzymywaliśmy przez trzy, cztery miesiące. Potem ochrona prezydenta i premiera wróciła do normy. Tak jak wcześniej jeździli w kolumnie trzech samochodów: pilot, limuzyna, obstawa.
Nie wiadomo jeszcze, jakiej marki samochody kupi BOR. Sprawa ta rozstrzygnie się w czasie przetargu. Koperty z ofertami mają być otwarte 24 lipca. Ale z warunków przetargu wiadomo, że nie będzie to byle co. Dwa z kupowanych samochodów mają mieć silniki o mocy minimum 273 koni mechanicznych. Minimalne wymiary samochodów to: długość 5,1 metra, szerokość 1,85 m i wysokość 1,55 m.
W specyfikacji przetargu opisany jest też wyposażenie. Wszystkie siedzenia mają być kryte skórą, podgrzewane, wentylowane i sterowane elektrycznie. Do tego podłokietniki z przodu i z tyłu. Ten tylni ma mieć lodówkę na napoje. Dalej wymieniono m.in.: kierownica skórzana wielofunkcyjna, czterostrefowa automatyczna klimatyzacja, system multimedialny z tyłu pojazdu, podpórki dla nóg dla pasażerów jadących z tyłu, radioodtwarzacz ze zmieniarką na minimum sześć płyt i minimum osiem głośników, elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka z automatycznym ściemnianiem - informuje serwis gazeta.pl.
Jastarnia: wypadek rządowego samochodu
Wypadek rządowego samochodu pod Jastarnią na Półwyspie Helskim. Samochód Biura Ochrony Rządu wpadł w poślizg i uderzył w słup na poboczu - dowiedział się RMF FM. Ranni zostali dwaj funkcjonariusze BOR.
Ranni trafili do szpitala w Helu. Nie sprawdzono stanu ich trzeźwości. Zostaną zbadani dopiero w szpitalu. Jechali opancerzonym mercedesem i to prawdopodobnie ich uratowało.
Poszkodowani to mężczyźni w wieku 41 i 32 lat. Według policjanta z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, w aucie nie było żadnego wysokiego rangą urzędnika. Okoliczności wypadku są ustalane.
Po wypadku ruch drogowy na Półwyspie Helskim został wstrzymany, teraz odbywa się już bez zakłóceń.
[ Dodano: 06-08-2007, 11:13 ]
Pijany funkcjonariusz BOR rozbił limuzynę
Funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu, który prowadził wczoraj rządową limuzynę na Helu, był pijany – dowiedział się RMF FM. Pod Jastarnią na Półwyspie Helskim auto wpadło w poślizg i uderzyło w słup energetyczny na poboczu.
Poszkodowani to mężczyźni w wieku 41 i 32 lat. Obaj trafili do szpitala w Helu.
K*#$@ ..myślałem sobie, że nie, że niemożliwe żeby BOR-owiec 5 czy 7 raz zrobił coś po pijaku, a JEDNAK! Nie zawiedli.
Nieźle już pocieniało, jedyne pocieszenie że rozbicie pancerki jest już szczytem listy wypadków samochodowych jakie facet może zaliczyć, myśle że wyżej punktowany byłby tylko wypadek pomiędzy Lambo a Bentleyem, po pijaku, na kokainie, przez plac czerwony... to by było lepsze.
BOR-owiec, który spowodował wypadek, był nietrzeźwy
41-letni funkcjonariusz BOR, który uderzył w niedzielę służbowym mercedesem w słup energetyczny na Półwyspie Helskim, był nietrzeźwy - poinformowano w Prokuraturze Rejonowej w Pucku, prowadzącej postępowanie w tej sprawie.
Do wypadku doszło w niedzielę przed południem na trasie Chałupy - Jastarnia. Auto prawdopodobnie wpadło w poślizg i uderzyło w słup energetyczny. W samochodzie byli trzej, a nie dwaj funkcjonariusze BOR, jak informowała wcześniej policja. Mężczyźni zostali odwiezieni do szpitala.
Szef prokuratury w Pucku Witold Niesiołowski powiedział, że badanie alkomatem wykazało, że funkcjonariusz był nietrzeźwy. Nie chciał ujawnić, jaki był wynik badania. Dodał, że mężczyźnie pobrano także krew. Wyniki badań krwi mają być znane w ciągu dwóch, trzech tygodni.
Prokurator poinformował, że zarówno kierowca, jak i dwaj pozostali mężczyźni, opuścili już szpital. Podczas wypadku odnieśli obrażenia nie zagrażające ich życiu.
Na razie nie wiadomo, kiedy i jakie zarzuty zostaną postawione 41- latkowi. Jeśli prowadzący sprawę uznaliby, że spowodował wypadek jadąc po pijanemu, groziłoby mu nawet cztery i pół roku więzienia. Zależy to m.in. od oceny obrażeń odniesionych przez jadących autem. W przypadku gdyby uznano, że funkcjonariusz BOR prowadził w stanie nietrzeźwym, będzie mu groziło do dwóch lat więzienia.
Rzecznik BOR Dariusz Aleksandrowicz powiedział, że jeszcze w poniedziałek zostanie wszczęte wobec funkcjonariusza postępowanie dyscyplinarne. Grozi mu wydalenie ze służby. (ap)
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Pomógł: 11 razy Wiek: 22 Dołączył: 25 Mar 2005 Posty: 944 Skąd: z Polski
Wysłany: 06-08-2007, 13:39 Re: BOR Saga...
Kangur napisał/a:
K*#$@ ..myślałem sobie, że nie, że niemożliwe żeby BOR-owiec 5 czy 7 raz zrobił coś po pijaku, a JEDNAK! Nie zawiedli.
Nieźle już pocieniało, jedyne pocieszenie że rozbicie pancerki jest już szczytem listy wypadków samochodowych jakie facet może zaliczyć, myśle że wyżej punktowany byłby tylko wypadek pomiędzy Lambo a Bentleyem, po pijaku, na kokainie, przez plac czerwony... to by było lepsze.
Kangur, abyś nie wykrakał, za długo w tej Australii siedzisz, i tam jest zbyt normalnie, pamietaj że nasz prezio Aleks. K. też sie kiedyś nawalił w Rosji ;)
A tak na poważnie - TRAGEDIA, szczególnie w kontekście "wypadku" f-sza ZOA.
Nic tego nie usprawiedliwia. Żadne problemy rodzinne, nic.
Pomógł: 13 razy Wiek: 12 Dołączył: 13 Sie 2006 Posty: 746 Skąd: Centrum
Wysłany: 06-08-2007, 18:27
Dlaczego wyniki badania krwi będą dopiero za 2-3 tygodnie? Coś tu nie tak...strupek będą badać czy dochodzić rodowodu genetycznego 20 pokoleń wstecz?
No i kto zapłaci za furę?
W wojsku byłoby: "Naruchać nową! Macie czas do jutra do 7.00!" ;)
_________________ Watch your corner and bring your men back alive.
Kawaleria wciąż utrzymuje pozycje ;)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum