Antyterroryści członkami groźnego gangu
Marcin Masłowski, Marcin Kwintkiewicz
2009-02-16, ostatnia aktualizacja 26 minut temu
Sukces policjantów z Centralnego Biura Śledczego i Biura Spraw Wewnętrznych. Rozbili grupę przestępczą, która od kilku lat terroryzowała restauratorów w Łodzi, Bełchatowie, Piotrkowie i Sieradzu.
Policja
Fot. Waldek Sosnowski / AG
Policja
"Gazeta" już trzy lata temu pisała, że przestępcy przejmujący w "ochronę" kolejne łódzkie puby i restauracje mogą korzystać z usług policjantów.
Grupa działała w woj. łódzkim i w Wielkopolsce. Jej członków śledczy z BSW i CBŚ rozpracowywali od dwóch lat. W poniedziałek policjanci z CBŚ i BSW zatrzymali łącznie 12 osób. W ręce śledczych wpadł między innymi 35-letni szef gangu. Wśród zatrzymanych jest także sześciu funkcjonariuszy policji w wieku od 29 do 40 lat. To antyterroryści o stażu służby od czterech do 17 lat.
REKLAMY GOOGLE
* Ubezpieczenie kredytu
Oferty różnych banków w jednym miejscu. Umów się z doradcą!
www.Expander.pl
* Liberty Direct
OC i AC do 30% taniej. Sprawdź składkę w 3 minuty!
libertydirect.pl
* Ubezpieczenie Samochodowe
Ubezpieczenia od zaraz. Szybko i wygodnie
www.allianzdirect.pl
Trzon grupy stanowili: 35-letni Sławomir F., właściciel agencji ochroniarskiej, i 34-letni policjant. To ten drugi "zwerbował" do współpracy pięciu łódzkich policjantów: z komisariatów i antyterrorystów. Razem z przestępcami za pieniądze ochraniali dyskoteki, puby i restauracje. Swoje usługi narzucali w bezwzględny sposób, np. bijąc restauratorów, którzy nie chcieli z nimi współpracować.
Inspektor Marek Działoszyński, szef Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, zapowiedział już zawieszenie zatrzymanych funkcjonariuszy w czynnościach służbowych. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Pabianicach. Za udział w grupie przestępczej, wymuszenia rozbójnicze i pobicia podejrzanym grozi kara pozbawienia wolności nawet do dziesięciu lat.
- Wiem, że to dopiero początek śledztwa - mówi nasz informator zbliżony do CBŚ. - Mają zatrzymywać niemal wszystkich byłych i obecnych antyterrorystów, którzy współpracowali z F. Stanie mnóstwo dyskotek w regionie, bo ochraniali praktycznie wszystkie, wyrzucając inne firmy z interesu.
Co napisaliśmy już o tej sprawie
"Czy tam byli policjanci?", "Gazeta" z 20 stycznia 2006 r.
Zapis z kamer klubu Belfast, znajdującego się przy al. Kościuszki, jest szokujący. Do ochroniarza stojącego przed wejściem do baru podchodzą dwaj mężczyźni. Rozmawiają z nim, prawdopodobnie się kłócą. Po chwili dołącza do nich jeszcze kilka osób. Za kurtkę wciągają ochroniarza do sali barowej. Biją go. Kopią ofiarę po całym ciele. Po pewnym czasie mężczyzna wyrywa się prześladowcom i siada przy barze. Minutę później do sali wchodzą jego prześladowcy. Przez kilka minut okładają go pięściami po głowie. Ochroniarz przelatuje przez bar.
Jednemu z napastników podczas kopania ochroniarza spada but. Zakłada go i kontynuuje kopanie ofiary. W twarz dostaje też barmanka, która staje w obronie bitego. Ochroniarz ucieka z klubu. Mężczyźni, którzy go pobili, spokojnie siadają przy stoliku i zamawiają drinki. Tyle film.
Co ciekawe, nikt nie wezwał policji. Sam pobity do tej pory nie zgłosił się na komisariat. Pracownicy baru mówią wprost: - Po co mieliśmy wzywać policję, skoro funkcjonariusze byli na miejscu? Wszyscy wiedzą, że dorabiają sobie po godzinach w ochronie i w razie awantury chronią kolegów. Ludzie się boją cokolwiek powiedzieć.
Udało nam się ustalić, kim są napastnicy katujący ochroniarza. Jeden z nich to Radosław S. z Pabianic, powiązany z półświatkiem były zapaśnik, karany za udział w grupie przestępczej i wymuszanie haraczy. Drugi to F., z rodziny posiadającej firmę ochroniarską (pod swoją opieką ma m.in. dyskotekę Viva Life).
Według naszych informatorów F. ma doskonałe układy z policyjnymi antyterrorystami, którzy dorabiają sobie, ochraniając dyskotekę Viva Life.
"Katował nie pierwszy raz", "Gazeta" z 23 stycznia 2006
Okazuje się, że bracia Sławomir i Tomasz F. mają na swoim koncie pobicie trzech ochroniarzy w jednej z pabianickich dyskotek Halloween, gdzie przed kilku laty próbowali przejąć ochronę. Gdy negocjacje nie powiodły się, w maju 2003 roku wraz z kolegami ciężko pobili trzech jej pracowników. Właściciel zrezygnował z prowadzenia interesu. Dyskotekę przy ul. Zamkowej przejął po nim Radosław S.
Może moja wypowiedz wielu się nie spodoba ale odważę się napisać... to codzienność... mieszkam na wybrzeżu... u nas policjanci stoją na bramkach kilku burdeli w ktorych handluje sie dragami. Jestem żołnierzem zawodowym, powinienem przestrzegać prawa ale... jest właśnie jedno ale... ktoś z mojej rodziny miał problemy, wolałem to załatwić omijając prawo niż iść na komisariat... POZDRAWIAM
[ Dodano: 17-02-2009, 09:01 ]
...i przez tych sprzedajnych psów wielu cierpi.
W większości burdeli w 3mieście i na większości konkretnych imprezowni shoji AT Gdańsk lub Formłeza. I też zarządza tym firma ochroniarska X prowadzona przez Pana Y. To chyba nie jest żadna sensacja ani nowość?
Kangur... a normalnym jest fakt kiedy w burdelu przy policjancie handluje sie dragami? Chyba nie... byłem świadkiem takiej sytuacji... Powiem więcej... takie lub podobne sytuacje są nagminne a że chłopaki pilnują bramek... to chyba nic złego... chłopaki z Rembertowa też to robią... byłem świadkiem lewej transakcji w jednej z warszawskich dyskotek... bramki pilnowało miedzy innymi dwoch gromitow. Uwierz mi... od tamtej pory kolesie omijali szerokim łukiem tamtą dyskotekę. Z nich jestem dumny.
Pomógł: 35 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 2017 Skąd: Polska
Wysłany: 17-02-2009, 15:33
ojej urzekła mnie Twoja historia. jestem z nich dumny. Proszę cię nie rozpier... mi konstrukcji.
Na całym świecie tak jest i to żadna nowość. Jak policjant czy żołnierz ma inaczej dorobić dawać korepetycji ?
Masz rację, wyszło łzawo ale miałem na myśli coś innego... Pies który do 15tej gania bandziorów po pracy zatrudnia sie u tych samych ktorych gania w godzinach pracy... to nie jest paranoja? I ja mam takiemu policjantowi zaufać? Nigdy w życiu.
Myślę że nie ma takiej kwoty, bo albo jest się porządnym "rasowym psem" albo sprzedajnym kundlem. Może idealizuje ale mój świat tak powinien wyglądać... a niech cos się stanie... pójdę po pomoc do policji i za biurkiem zobaczę tego zapchlonego kundla mi co wtedy???
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 17-02-2009, 17:04
Co ja mam powiedzieć? Dwa lata temu zamknęli mojego byłego przełożonego (emeryta) z udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Potem po nim zamknęli mojego bezpośredniego przełożonego za udział w tej samej grupie i ujawnienie tajemnicy służbowej(czynności o-r). Sprzedawały Nas te kundle!
panowie!na bramach stoją wszystkie mundurowki i nie w tym nic dziwnego!!!
co innego jest bawienie sie przez mundurowych w miasto!!!
chcieli łatwych pieniazkow to maja!
Co ja mam powiedzieć? Dwa lata temu zamknęli mojego byłego przełożonego (emeryta) z udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Potem po nim zamknęli mojego bezpośredniego przełożonego za udział w tej samej grupie i ujawnienie tajemnicy służbowej(czynności o-r). Sprzedawały Nas te kundle!
Mój były teść był policjantem. Troszkę miałem okazję poznać to środowisko i odpowiem tak. To prawda, że łatwy pieniądz przyciąga, wielu przestępców usiłuje skorumpować policjantów i niejednemu się to udaje. Czasami chodzi nie tylko o pieniądze ale jakąś przysługę. Natomiast jest to podróż w jedną stronę. Jak już policjant się raz dał skusić (z rożnych powodów) to nie miał odwrotu. Nawet jak były pogłoski, ze ktoś bierze to raczej się tym zbytnio nie interesowano... ale tak było z dziesięć lat temu.
Wysłany: 03-12-2009, 11:48 Antyterroryści z "gangu policjantów" staną przed s
Cytat:
Antyterroryści z "gangu policjantów" staną przed sądem
36 osób, w tym trzech łódzkich antyterrorystów i trzech innych policjantów, oskarżyła prokuratura w sprawie tzw. gangu policjantów. Grupa od kilku lat wymuszała ochronę na właścicielach dyskotek w woj. łódzkim.
Gangiem kierowali - według prokuratury - policjant z pododdziału antyterrorystycznego w Łodzi, 34-letni Przemysław G., oraz o rok starszy Sławomir F., prowadzący dwie firmy ochroniarskie. Obaj są w areszcie.
25 z oskarżonych zarzuca się udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która ma na koncie m.in. wymuszenia rozbójnicze, pobicia, oszustwa, a także pranie brudnych pieniędzy, utrudnianie postępowań karnych oraz przestępstwa skarbowe. Niektórym oskarżonym grożą kary nawet do 15 lat więzienia.
Akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Rejonowa w Pabianicach skierowała w czwartek do Sądu Okręgowego w Łodzi - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.
Gang działał w latach 2005-2009. Wymuszał i przejął ochronę kilkunastu największych lokali rozrywkowych w Łódzkiem, m.in. w Łodzi, Pabianicach, Bełchatowie i Wieluniu. Szefowie gangu powoływali się na układy w policji i oferowali usługi "dorabiających" po pracy policjantów. Rozpracowanie gangu trwało dwa lata, a zajmowała się tym specjalnie powołana grupa złożona z policjantów z CBŚ i Biura Spraw Wewnętrznych KGP.
Grupę rozbito w lutym tego roku, kiedy w ręce policjantów wpadli m.in. dwaj jej szefowie.
Jednym z nich był Przemysław G. Zwerbował on do współpracy pięciu kolegów - dwóch policjantów z oddziału antyterrorystycznego, policjanta ze sztabu komendy wojewódzkiej oraz dwóch funkcjonariuszy z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. Policjanci "ochraniali" przestępcze działania szefów gangu.
Ustalono, że przekazywali informacje o planowanych działaniach policji i dane z prowadzonych postępowań. Ciążą na nich zarzuty m.in. utrudniania śledztw, ujawnienia tajemnicy służbowej, usiłowanie wymuszenia rozbójniczego, łapownictwo, przekroczenie uprawnień. Wśród oskarżonych jest także strażnik więzienny, który był "łącznikiem" pomiędzy osadzonymi w areszcie, a światem zewnętrznym.
Schemat działania gangu był zawsze podobny. Przed złożeniem oferty właścicielowi dyskoteki organizowano bójki w lokalach, podczas których cierpieli klienci. Często wynajmowano do tego pseudokibiców czy osoby ze środowiska przestępczego. "Te działania miały wykazać nieudolność działań dotychczasowej firmy ochroniarskiej i zachęcić właścicieli do skorzystania z usług firm należących do szefów gangu" - wyjaśnił Kopania.
Gdy gang przejmował ochronę lokali, także dochodziło do przypadków pobić klientów. Wówczas tuszowano te zdarzenia; zastraszano pobitych i przekonywano ich, by tego nie zgłaszali, albo fałszowano dowody. "Niszczono zapis z monitoringu lokali czy też błędnie podawano nazwiska pracowników co uniemożliwiało identyfikację sprawców pobicia" - dodał prokurator.
W obu firmach ochroniarskich często zatrudniane były osoby, które nie miały uprawnień do ochrony imprez i posługiwały się fikcyjnymi dokumentami. Prokuratura ustaliła też, że jako ochroniarze w dyskotekach nieformalnie - na zlecenie szefów gangu - dorabiali sobie policjanci z oddziału antyterrorystycznego. Za jeden wieczór jako ochroniarze dostawali 100 złotych; w weekendy - 200 zł. Nie zostali oni jednak objęci tym aktem oskarżenia, są świadkami w tej sprawie.
Obecnie aresztowanych jest tylko dwóch szefów gangu; pozostali podejrzani będą odpowiadać z wolnej stopy. Oskarżeni policjanci są zawieszeni w czynnościach służbowych, mają dozór policji i zakaz opuszczania kraju.
Sprawę siedmiu podejrzanych o udział w gangu, łapownictwo i poplecznictwo oraz przestępstwa skarbowe wyłączono do odrębnego postępowania. Śledztwo nadal prowadzi pabianicka prokuratura.
Pomógł: 2 razy Wiek: 101 Dołączył: 10 Paź 2005 Posty: 277 Skąd: Polska
Wysłany: 05-12-2009, 17:43
Swego czasu na tym forum rozgorzała dyskusja odnośnie zabaw policjantów odbywających szkolenie. Sam wygłosiłem opinie że takich zabaw nie powinno być w placówkach mależących do Państwa.
Wydaje mi się że póki takie zachowania będą tolerowane to tym bardziej sposoby lewego dorabiania pieniędzy będą akceptowalne.
Gdy dosłużyłem piętnastki poszedłem w komercje. Wtedy mieliśmy fuche na Bałkanach. Pracował z nami operator Grom - u. Nie były żołnierz.
Później gdy rekrutowałem pracowników nie raz zdarzało się że przychodzili czynni żołnierze.
Jeżeli nikogo nie kole w oczy że funkcjonariusz państwowy dorabia na boku w szarym środowisku to dlaczego podnosicie larum jeżeli ktoś za pieniądze donosi kryminalistom.
Stojąc na bramce podczas interwencji zachodzi konflikt interesów.
Pewnie że można sobie dorobić. Ale jako murarz czy dekarz etc.
W podbramkowych sytuacjach z udziałem państwowki było już dwa wypadki śmiertelne na niekorzyść osoby cywilnej. Mówię tutaj o funkcjonariuszach BOR i ABW. Gdyby stał tam typowy osiłek/pieniek czy jak tam na tych delikwentów mówicie to skończyłoby się na daniu sobie razów i tyle.
Ostatnio zmieniony przez Foka 05-12-2009, 18:27, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 34 Dołączył: 30 Maj 2008 Posty: 258 Skąd: piaseczno
Wysłany: 05-12-2009, 20:01
Virgo napisał/a:
Jeżeli nikogo nie kole w oczy że funkcjonariusz państwowy dorabia na boku w szarym środowisku to dlaczego podnosicie larum jeżeli ktoś za pieniądze donosi kryminalistom.
jest chyba różnica między dorabianiem np. na bramce (w jakimś sensie pilnując porządku, a więc w przypadku policjantów wykonywaniem podobnych zadań jak na służbie) a zeszmaceniem się i pomaganiem bandytom za pieniądze, przez co naraża się życie i zdrowie innych ludzi a także swoich kolegów...
Niestety ale stanie na bramce jest bardzo "śliskie". W klubach normą jest handel narkotykami, często za wiedzą i (cichą lub nie) zgodą właściciela. Najczęściej (jeśli nie zawsze) bramkarze widzą kto handluje i widzą transakcje. Widzą jak bandyci się spotykają i bawią.
Jako policjant (nawet po służbie) powinien zareagować. A w najlepszym razie nie robią nic. Czasem biorą działkę za patrzenie w drugą stronę, w najgorszym razie - przyłączają się do grupy przestępczej.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Pomógł: 35 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 2017 Skąd: Polska
Wysłany: 05-12-2009, 20:16
Temat był wałkowany milion raz już i nie ma sensu chyba robić tego po raz kolejny. Nie mówię że nie można dorobić na bramce ale wszystko zależy jak jest to robione. Każdy ma swoje zasady i wie jaką granicę chce przekroczyć a jakiej nie.
Pomógł: 2 razy Wiek: 101 Dołączył: 10 Paź 2005 Posty: 277 Skąd: Polska
Wysłany: 05-12-2009, 22:33
Według zasady podanej przez Ciebie granica będzie płynna. Ponieważ jeden nie będzie dorabiał w taki sposób. Natomiast drugi będzie pomagał przy handlu i ochraniał dilera.
Jeżeli ktoś w końcu dorosły człowiek nie rozumie i nie widzi konfliktu interesów powinien zmienić branże skoro brakuje mu pieniędzy i jest zmuszony do dorabiania.
Zresztą, świadomie zatrudniając państwowego w razie kupy, prowadzący interes jak i cieć, będa mieli większe problemy niż zatrudniając zwykłego pracownika z licencją. Będą mieli więcej pytań niż w zwykłej sprawie.
Zreztą funkcja Policji w tym kraju jak i jej przeznaczenie i wykorzystanie jest mało ucywilizowane. Ale to moje zdanie na ten temat.
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1310 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 06-12-2009, 00:04
Foka napisał/a:
Niestety ale stanie na bramce jest bardzo "śliskie". W klubach normą jest handel narkotykami, często za wiedzą i (cichą lub nie) zgodą właściciela. Najczęściej (jeśli nie zawsze) bramkarze widzą kto handluje i widzą transakcje. Widzą jak bandyci się spotykają i bawią.
Jako policjant (nawet po służbie) powinien zareagować. A w najlepszym razie nie robią nic. Czasem biorą działkę za patrzenie w drugą stronę, w najgorszym razie - przyłączają się do grupy przestępczej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum