Wysłany: 22-02-2011, 19:56 Wywiad z Dowódcą Wojsk Specjalnych
Cytat:
Dług spłacamy uczciwie, Polska Zbrojna, nr 9/2011
Z generałem brygady PIOTREM PATALONGIEM o oderwanej od rzeczywistości wizji medialnej Wojsk Specjalnych i współpracy z Amerykanami rozmawia PIOTR BERNABIUK
POLSKA ZBROJNA: Służba w Wojskach Specjalnych jest spełnieniem marzeń najbardziej ambitnych żołnierzy. Przyciąga magia morderczej selekcji, perfekcyjnego szkolenia, dostępu do superbroni, działań ze śmigłowca, udziału w tajemnych misjach, a przez to przynależności do elity. A tu mamy aferki, awanturki, grupowe odejścia żołnierzy, groźbę rozpadu jednostki GROM. Jaki jest prawdziwy wizerunek elitarnej formacji?
PIOTR PATALONG: Bardzo odległy od wizji związanej z aferami i awanturami. Jednostka wojskowa GROM rozwija się dynamicznie, wykonuje niezwykle odpowiedzialne misje. Zapewniam, że to się nie zmieni, a wkrótce, dzięki nowym zdolnościom, zostanie skierowana do jeszcze trudniejszych zadań.
POLSKA ZBROJNA: Według budowanej w niektórych mediach opinii również Dowództwo Wojsk Specjalnych funkcjonuje w oderwaniu od rzeczywistości, zagraża rozwojowi czołowej jednostki.
PIOTR PATALONG: Nie próbujmy mierzyć się z absurdem, prowadzić polemiki z opiniami oderwanymi od faktów. Miejsce oraz rolę dowództwa i naszych jednostek wyznaczają strategia sił zbrojnych, a także nasze usytuowanie w systemie obronnym, a nie osobiste ambicje i pobożne życzenia kogokolwiek.
POLSKA ZBROJNA: Są więc dwa obrazy, rzeczywisty i medialny?
PIOTR PATALONG: Niestety tak. Boli to, że naszą wartość i jakość roboty łatwo dostrzega generał David Petreus, dowodzący operacją ISAF, a nie potrafią jej dostrzec eksperci wypowiadający się o Wojskach Specjalnych. Do opinii publicznej często dociera obraz mocno zniekształcony. Na szczęście, faktom nie da się zaprzeczyć i to one tworzą historię.
POLSKA ZBROJNA: To się staje faktem, co pokazano w telewizji. Czy możliwe jest więc kreowanie wizerunku Wojsk Specjalnych, oddającego ich prawdziwe oblicze?
PIOTR PATALONG: W mediach stajemy na straconej pozycji, bo szczegółów naszej działalności nie możemy ujawniać. Mimo wszystko, jeśli dyskusja będzie dotyczyła faktów, a nie opinii, a dziennikarze zaczną pytać: kto, kiedy, dlaczego, wówczas dyżurni eksperci nie będą mieli na czym budować zafałszowanego wizerunku.
POLSKA ZBROJNA: Przenieśmy więc naszą dyskusję ze sfery opinii do faktów. Proszę mi odpowiedzieć na pytanie, czy MON niszczy GROM?
PIOTR PATALONG: Teza zawarta w tak postawionym pytaniu jest głębokim nieporozumieniem. Bo jeśli ministerstwo niszczy, to zapewne przez permanentny wzrost budżetu, przez zapewnienie każdemu żołnierzowi dostępu do najnowocześniejszej technologii, rozbudowę jednostki, wypracowanie niezwykle korzystnego i motywacyjnego systemu dodatków do uposażenia, kierowanie do wyjątkowo ambitnych działań i misji. W identyczny sposób rząd amerykański od wielu lat niszczy jednostkę kiedyś nazywaną Delta, a brytyjski jednostkę SAS. Z podobnym skutkiem.
POLSKA ZBROJNA: Dlaczego potencjał Wojsk Specjalnych rozwija się akurat w czasie, gdy inne rodzaje wojsk redukują się, rozwiązują jednostki, likwidują całe garnizony?
PIOTR PATALONG: Świat wokół nas się zmienia – zagrożenia są inne, Siły Zbrojne RP muszą się do nich dostosowywać. Nasz rozwój jest jednym z elementów w całym procesie zmian.
POLSKA ZBROJNA: Co zyskują siły zbrojne, rozwijając Wojska Specjalne?
PIOTR PATALONG: Poprawę zdolności do prowadzenia operacji połączonych, w których czasie żołnierze różnych komponentów sił zbrojnych, walcząc ramię w ramię, osiągają zasadniczy cel takich operacji – zwycięstwo. Ponadto zyskują potężny oręż we wszystkich konfliktach o charakterze asymetrycznym i w sytuacjach szczególnych.
POLSKA ZBROJNA: Po co Siłom Zbrojnym RP Dowództwo Wojsk Specjalnych?
PIOTR PATALONG: Przede wszystkim po to, żeby definitywnie zaprzestać postrzegania działań specjalnych przez pryzmat taktyczny. Powstała potrzeba myślenia strategicznego i operacyjnego, stworzenia struktur zdolnych do przygotowania odpowiedniego potencjału i użycia go w nowoczesnych operacjach połączonych.
POLSKA ZBROJNA: Nie wystarczy postawić jednostkom zadania?
PIOTR PATALONG: Właśnie każdej jednostce, również specjalnej, trzeba precyzyjnie stawiać zadania. Absurdalna byłaby sytuacja, w której przygotowując się do fizycznego wykonania operacji specjalnej, musiałaby sama sobie to zadanie wypracować.
POLSKA ZBROJNA: Na czym polegałby ten absurd?
PIOTR PATALONG: Jednostka realizuje część szerszej wizji. Na poziomie strategicznym dowództwa dopasowują wiele elementów do siebie, widzą pełen wymiar zagrożenia i przewidują wszystkie skutki działań.
POLSKA ZBROJNA: Czy Dowództwo Wojsk Specjalnych, wraz ze swoimi jednostkami, jest organizmem samowystarczalnym?
PIOTR PATALONG: Dziś się zwycięża dzięki wysiłkom wszystkich komponentów operacji połączonej. Synergia pozwala osiągnąć pożądane efekty szybciej i przy niższych kosztach. Jesteśmy więc gotowi działać jako część we wspólnych, połączonych operacjach, do których komponenty wydzielają również inne rodzaje sił zbrojnych. Ustawodawca umożliwił nam także prowadzenie samodzielnych misji specjalnych, w tym poza granicami kraju, w kompletnej ciszy i tajemnicy, przy zaangażowaniu minimalnych środków.
POLSKA ZBROJNA: Zgodnie z obowiązującą ustawą o powszechnym obowiązku obrony Dowództwo Wojsk Specjalnych ma również uprawnienia do tego, by kierować takimi operacjami.
PIOTR PATALONG: I tym się właśnie różnimy od innych dowództw. A wracając do pytania o samowystarczalność, kompleksowy system wsparcia i zabezpieczenia operacji specjalnych budujemy po to, by nasze zespoły bojowe kierowane do walki miały zapewnione jak najkorzystniejsze warunki do wykonania najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych zadań.
POLSKA ZBROJNA: A gdy poza granicami kraju źli ludzie porywają naszego rodaka, to GROM może polecieć i go odbić?
PIOTR PATALONG: Mamy obowiązek być gotowi na taką sytuację. Decyzji o tym nie podejmuje jednak ani dowódca jednostki, ani dowódca wojsk. Zapada ona na szczeblu politycznym, po spełnieniu wielu warunków, i ze świadomością, że rozwiązanie siłowe jest ostatecznością.
POLSKA ZBROJNA: Jakie to warunki?
PIOTR PATALONG: Przede wszystkim polityczne, bo byłaby to operacja wojskowa prowadzona poza terytorium własnego państwa.
POLSKA ZBROJNA: W Afganistanie możemy odbijać zakładników?
PIOTR PATALONG: Tak, ale w Pakistanie już nie.
POLSKA ZBROJNA: A jak już zapadnie decyzja polityczna wsparta analizą przeprowadzoną przez wojskowych...
PIOTR PATALONG: Wówczas uruchomiony zostanie skomplikowany proces, którego kontrola znacznie wykracza poza możliwości jednej jednostki wojskowej. W praktyce byłaby to operacja prowadzona w ścisłym współdziałaniu ze służbami specjalnymi, również z innymi rodzajami sił zbrojnych, a także przy zaangażowaniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie będziemy mówić publicznie o wszystkich jej elementach i mechanizmach.
POLSKA ZBROJNA: W debacie medialnej toczonej bez udziału „obwinionych” mówi się, że Dowództwo Wojsk Specjalnych przesuwa terminy i nie jest gotowe... Do czego nie jest gotowe?
PIOTR PATALONG: Dowództwo Wojsk Specjalnych wykonuje wszystkie postawione mu zadania, czyli dowodzi podległymi jednostkami zarówno w kraju, jak i w operacji ISAF.
POLSKA ZBROJNA: Eksperci twierdzą inaczej!
PIOTR PATALONG: Niektórzy niezbyt zorientowani eksperci nie rozróżniają gotowości do dowodzenia narodowymi operacjami specjalnymi od gotowości do dowodzenia operacjami sojuszniczymi. Tę zaś osiągniemy 31 grudnia 2013 roku.
POLSKA ZBROJNA: Deklarowano rok 2012, a więc jest opóźnienie.
PIOTR PATALONG: W roku 2009 świat, a tym samym Polskę, dotknął kryzys gospodarczy. W porozumieniu z NATO podjęto racjonalną decyzję o wydłużeniu dochodzenia do zdolności. Nasi partnerzy zagraniczni przyjęli to z pełnym zrozumieniem, bo sami byli zmuszeni do zweryfikowania części planów.
POLSKA ZBROJNA: A może to jest zbyt duże wyzwanie dla Polski?
PIOTR PATALONG: Zdecydowanie nie, bo proszę zwrócić uwagę na konsekwencje naszego działania. Skoro zdecydowaliśmy się na poprawę zdolności sił zbrojnych do prowadzenia operacji specjalnych, to i tak musielibyśmy zbudować system bardzo zbliżony do oczekiwań NATO. Połączyliśmy więc oba procesy i minimalnym kosztem uzyskaliśmy wpływ na funkcjonowanie sojuszu.
POLSKA ZBROJNA: Jeśli już jesteśmy przy kosztach, to nie są one małe.
PIOTR PATALONG: Zgodnie z poglądami panującymi w NATO, Wojska Specjalne są najtańszym rodzajem sił zbrojnych.
POLSKA ZBROJNA: Najtańszym? Ekwipunek żołnierza oprzyrządowanego jak kosmita jest bardzo drogi.
PIOTR PATALONG: Owszem, ale my – jeśli policzymy żołnierzy – stanowimy niespełna dwa procent personelu sił zbrojnych. Nie wykorzystujemy sprzętu ciężkiego, niezwykle drogiego, zarówno pod względem zakupu, jak i eksploatacji. Decyzja Polski, by do NATO wnieść szczególny wkład właśnie w dziedzinie sił specjalnych, była racjonalna pod każdym względem.
POLSKA ZBROJNA: Czy również z uwagi na zajmowaną pozycję?
PIOTR PATALONG: Udziału w sojuszu nie wolno sprowadzać jedynie do wykonywania zadań taktycznych w operacjach sojuszniczych. Mamy prawo i obowiązek wpływać na jego funkcjonowanie począwszy od kształtowania strategii, na przebiegu działań wojskowych kończąc.
POLSKA ZBROJNA: A jak naszą drogę rozwoju Wojsk Specjalnych oceniają sojusznicy?
PIOTR PATALONG: W NATO określa się ją mianem „polskiej drogi”, odsyłane zostają do nas państwa, które dopiero zaczynają reformę sił zbrojnych w tym obszarze. Wielu partnerów kopiuje nasze rozwiązania.
POLSKA ZBROJNA: Czy również „starsi bracia”? Mam na myśli przede wszystkim amerykańskich partnerów...
PIOTR PATALONG: Administracja amerykańska, z sekretarzem obrony Robertem Gatesem, szefem SOLIC&IC (Special Operations/Low Intensity Conflict and Interdependent Capabilities) Michaelem Vickersem oraz generalicją sił specjalnych z admirałem Erikiem T. Olsonem na czele, wspiera naszą ideę budowy nowoczesnych Wojsk Specjalnych. Z satysfakcją słucham komplementów amerykańskich oficerów, nie tylko na temat rozwoju dowództwa i podległych mu jednostek, ale również poprawy naszej efektywności w operacji ISAF.
POLSKA ZBROJNA: W co musimy jeszcze inwestować?
PIOTR PATALONG: Głównie w zdolności związane z prowadzeniem operacji powietrznych oraz wsparcie informacyjne operacji specjalnych.
POLSKA ZBROJNA: A co nam wychodzi na bieżąco?
PIOTR PATALONG: Inwestujemy w wiedzę i doświadczenie. Uczestniczymy w kursach, ćwiczeniach, a głównie w operacjach bojowych. Od dwóch lat Dowództwo Wojsk Specjalnych jest głównym partnerem Dowództwa Operacji Specjalnych w Europie. Jako druga po USA nacja uczestniczymy we wszystkich jego międzynarodowych ćwiczeniach. W tym roku także po raz pierwszy w historii oficerowie sił specjalnych z tej części Europy – będą to Polacy – wezmą udział w ćwiczeniach amerykańskiego Dowództwa Operacji Specjalnych na terytorium USA.
POLSKA ZBROJNA: W formacji liderem jest GROM. Czy 1 Pułk Specjalny Komandosów to nadal jego ubogi krewny?
PIOTR PATALONG: Taki układ to już historia. W naszej rodzinie, złożonej obecnie z czterech jednostek specjalnych oraz dowództwa, nie ma ubogich krewnych! Różnice w wyposażeniu, podobnie jak w wyszkoleniu, nie wynikają z ubóstwa, lecz z wykonywanych zadań.
POLSKA ZBROJNA: Czy istnieje żołnierz – uniwersalny operator Wojsk Specjalnych?
PIOTR PATALONG: Nie, ale umiejętności naszych operatorów mają wspólny mianownik – zdolność do wykonania pełnego spektrum operacji specjalnych: prowadzenia rozpoznania specjalnego, akcji bezpośrednich, wsparcia wojskowego.
POLSKA ZBROJNA: Na czym więc polegają różnice między nimi?
PIOTR PATALONG: Chodzi o ukierunkowanie specjalistycznego szkolenia na zadania, do których jednostki są przeznaczone, dostosowanie do środowiska lądowego lub morskiego. Dlatego możemy mówić o wspólnej bazie wyposażeniowej i proceduralnej dla wszystkich jednostek, pamiętając jednak o znacznej czasami różnicy w specjalnościach.
POLSKA ZBROJNA: Czy Wojskom Specjalnym nie brakuje ludzi? Mam tu na myśli te ambitne zadania i wysokie wymagania kwalifikacyjne.
PIOTR PATALONG: Ukompletowanie jest kłopotem wszystkich tego typu formacji na świecie. Dziś zresztą świadomie nie zakładamy stuprocentowych stanów. Dopiero w 2018 roku zamierzamy wypracować system zapewniający nam ukompletowanie na poziomie 90 procent we wszystkich jednostkach.
POLSKA ZBROJNA: Ogłoszenia o selekcjach i kwalifikacjach między innymi w „Polsce Zbrojnej” dowodzą, że trwają poszukiwania najlepszych.
PIOTR PATALONG: Szukamy narybku i to nigdy się nie zmieni.
POLSKA ZBROJNA: Ale podbieranie dobrych żołnierzy boli dowódców innych rodzajów sił zbrojnych.
PIOTR PATALONG: Rozumiem żal spowodowany utratą najlepszych ludzi, którzy zasilają nasze szeregi, ale dług spłacamy uczciwie! Dziesiątkowane przez nas struktury bojowników podziemia w Afganistanie i tony przejętych materiałów wybuchowych przekładają się na bezpieczeństwo polskich żołnierzy. Dowódcy rozumieją, że ta najcenniejsza wartość, którą nam przekazują, wraca do nich z nawiązką.
POLSKA ZBROJNA: W jednostkach Wojsk Lądowych coraz częściej się dostrzega zalety wspólnego szkolenia ze specjalsami.
PIOTR PATALONG: Nasi żołnierze, w których tak wiele zainwestowano, będą wiedzę i umiejętności przenosili dalej, dzielili się nią z kolegami z innych rodzajów wojsk, szczególnie podczas przygotowywania jednostek do służby w operacji afgańskiej. Szkolimy już także wybrane elementy jednostek wojskowych państw, które będą z nami współpracowały w Afganistanie.
POLSKA ZBROJNA: A w jakim celu Wojska Specjalne wchłonęły oddział specjalny żandarmerii?
PIOTR PATALONG: Jeszcze nie wchłonęły. To dopiero plany. Oddział byłby cennym nabytkiem, gdyż podniesie nasze zdolności operacyjne. Dysponujący dużą siłą ognia, pozwalającą na przykład nawiązać krótkotrwałą walkę nawet z pododdziałem zmechanizowanym, będzie miał zadanie wsparcia operacji specjalnych.
POLSKA ZBROJNA: Czy moglibyśmy czytelnikom w skrócie przybliżyć drogę wojskową dowódcy Wojsk Specjalnych?
PIOTR PATALONG: Nie lubię opowiadać o sobie i nie bardzo mi wypada, gdy wielu moich podwładnych, którzy muszą pozostawać anonimowi, ma wspaniałe i chlubne życiorysy wojskowe. Najtrudniejszą i najbardziej odpowiedzialną dla mnie misją jest jednak budowa Wojsk Specjalnych, które sprostają przyszłym zagrożeniom. O sukcesach moich, a także podwładnych, porozmawiamy w 2014 roku.
W I Z Y T Ó W K A
Generał brygady PIOTR PATALONG
Jest dowódcą Wojsk Specjalnych. Rozpoczynał służbę wojskową w elitarnej wówczas 56 Kompanii Specjalnej. Dowodził batalionami 6 Brygady Desantowo-Szturmowej, 25 Brygady Kawalerii Powietrznej, a następnie 1 Pułkiem Specjalnym Komandosów i jednostką wojskową GROM. Uczestniczył wielokrotnie w misjach zagranicznych, ukończył między innymi amerykański kurs Rangers i studia zagraniczne.
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum