Co kilka miesięcy wokół GROM-u, najsłynniejszej polskiej jednostki specjalnej, rozpętują się kolejne burze. Afera z przetargami, głośne odejście dowódcy, plotki o mafijnych porachunkach żołnierzy, donosy na byłych dowódców i listy poparcia w ich obronie. Wszystko na łamach prasy, przed kamerami. Czy komuś zależy na zamieszaniu wokół polskich wojsk specjalnych?
GROM, Grupa Reagowania Operacyjno-Mobilnego, znana również jako Jednostka Wojskowa 2305, to elitarna formacja polskich komandosów. Szczyci się tym, że od momentu powstania w 1990 roku w kilkuset operacjach specjalnych nie straciła ani jednego żołnierza. - To jedyna z czołowych jednostek na świecie, które może się tym pochwalić - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską twórca GROM-u gen. Sławomir Petelicki.
Wojska specjalne mają to do siebie, że działają w tajemnicy, dyskretnie, często na tyłach wroga. Przez pierwsze cztery lata od powołania GROM-u, o jednostce wiedzieli tylko nieliczni. Wyjeżdżając na pierwszą misję zagraniczną na Haiti w 1994 twórca jednostki zadbał o odpowiednią oprawę. Zaproszeni dziennikarze mogli zobaczyć 50 komandosów, skrywających swą tożsamość za ciemnymi okularami. Do historii wojsk specjalnych przeszły opowieści o tym, jak Petelicki w całkowitej tajemnicy zbierał najlepszych żołnierzy w Polsce i o szkoleniu, jakie musieli przejść. Tak narodziła się legenda.
Dokumentami w dowódcę
W ostatnim czasie o jednostce robi się głośniej przy okazji skandali, kłótni wewnętrznych, walk o władzę. Ostatnia odsłona tego spektaklu to "afera zakupowa", ujawniona przez dziennikarzy TVN-u 4 października. Żołnierze, którzy odpowiadali za zaopatrzenie, korzystając z wyjątkowej możliwości, jaką posiada GROM, rzekomo nabywali sprzęt bez przetargu. Podpisywali umowy na dostarczenie ekwipunku takiego jak gogle, czy dobrej jakości ubrania, po zawyżonych kilkakrotnie cenach. Prokuratura wojskowa prowadzi w tej sprawie śledztwo. Zarzuty postawiono 12 osobom, z czego 10 wciąż pracuje w jednostce. O winie lub jej braku zadecyduje sąd.
Sam proceder miał trwać kilka lat. GROM-em dowodzić w tym czasie miało czterech wojskowych. Dziennikarze śledczy TVN dostali jednak materiały obciążające tylko jednego z nich, płk. Piotra Patalonga, który w międzyczasie awansował na dowódcę wojsk specjalnych - organu wojska polskiego, który ma koordynować pracę wszystkich elitarnych jednostek naszej armii. Z GROM-u wyciekły umowy podpisane właśnie przez płk. Patalonga. Dziennikarze nagrali zakłopotaną minę dowódcy, który kompletnie zaskoczony na korytarzu sztabu generalnego wojska polskiego nie potrafił odpowiedzieć na szczegółowe pytania o przetargi sprzed kilku lat. Przekaz reportażu był dość jasny: dowódca wojsk specjalnych maczał palce w aferze albo przynajmniej nie zapanował na sytuacją.
(fot. Archiwum DWS)
Prokuratura, która bada sprawę i ma pełen dostęp do dokumentów, nie postawiła zarzutów dowódcy wojsk specjalnych. Zdaniem przeciwników płk. Patalonga, dlatego, iż śledczy posłusznie wykonują polecenia ministerstwa. Zdaniem zwolenników, dlatego, że nie było dowodów przeciw niemu. Jedno jest pewne, ktoś "życzliwy" przekazał dokumenty mediom.
- Już kilka tygodni temu pewien człowiek przychodził do reporterów z tymi materiałami - powiedział Wirtualnej Polsce były dziennikarz, zajmujący się kwestiami wojskowymi. Jedynie TVN zdecydował się upublicznić te informacje i grom uderzył w GROM, a dowódcy wojsk specjalnych podstawiono nogę.
Zaufani ludzie
-
To nie jest tak, że jest to kolejna burza wokół GROM-uGen. Sławomir Petelicki
To nie jest tak, że jest to kolejna burza wokół GROM-u - zaprzecza w rozmowie z Wirtualną Polską, gen. Petelicki. - Przedstawianie tego w ten sposób szkodzi jednostce - dodaje.
Fakty zdają się jednak przeczyć jego słowom. Z końcem lipca rezygnację z dowodzenia jednostką złożył płk Dariusz Zawadka. W mediach głośno było o konflikcie personalnym, jaki miał stać za jego odejściem. Choć sam płk Zawadka odmówił komentarzy w tej sprawie, to w kuluarach twierdzono, że ma ono związek z planowaną nominacją na dowódcę wojsk specjalnych, czyli zwierzchnika płk Zawadki. Stanowisko miał objąć bowiem poprzednik Zawadki w GROM-ie, płk Patalong.
Gen. Petelicki komentując tę sprawę dla Wirtualnej Polski (czytaj więcej) stwierdził wówczas, że dymisja dowódcy jednostki oraz szefów wszystkich oddziałów bojowych to wynik próby podporządkowania GROM-u Dowództwu Wojsk Specjalnych (DWS). Twórca jednostki alarmował, że wraz z Zawadką z jednostki odejdą dowódcy wszystkich oddziałów bojowych. Nie odszedł żaden.
Płk Dariusz Zawadka był zaufanym człowiekiem gen. Petelickiego. W GROM-ie znalazł się na samym początku. Przeszedł pierwsze szkolenia komandosów organizowane przez Amerykanów i Brytyjczyków. Po odejściu ze służby w 2004 wspólnie ze swoim dawnym dowódcą prowadził nawet interes, w którym udział mieli m.in. znany polski biznesmen Ryszard Krauze, a także byli oficerowie CIA. Do służby wrócił w 2008 roku, by zostać dowódcą JW 2305.
Cytat:
Co kilka miesięcy wokół GROM-u, najsłynniejszej polskiej jednostki specjalnej, rozpętują się kolejne burze. Afera z przetargami, głośne odejście dowódcy, plotki o mafijnych porachunkach żołnierzy, donosy na byłych dowódców i listy poparcia w ich obronie. Wszystko na łamach prasy, przed kamerami. Czy komuś zależy na zamieszaniu wokół polskich wojsk specjalnych?
GROM, Grupa Reagowania Operacyjno-Mobilnego, znana również jako Jednostka Wojskowa 2305, to elitarna formacja polskich komandosów. Szczyci się tym, że od momentu powstania w 1990 roku w kilkuset operacjach specjalnych nie straciła ani jednego żołnierza. - To jedyna z czołowych jednostek na świecie, które może się tym pochwalić - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską twórca GROM-u gen. Sławomir Petelicki.
Wojska specjalne mają to do siebie, że działają w tajemnicy, dyskretnie, często na tyłach wroga. Przez pierwsze cztery lata od powołania GROM-u, o jednostce wiedzieli tylko nieliczni. Wyjeżdżając na pierwszą misję zagraniczną na Haiti w 1994 twórca jednostki zadbał o odpowiednią oprawę. Zaproszeni dziennikarze mogli zobaczyć 50 komandosów, skrywających swą tożsamość za ciemnymi okularami. Do historii wojsk specjalnych przeszły opowieści o tym, jak Petelicki w całkowitej tajemnicy zbierał najlepszych żołnierzy w Polsce i o szkoleniu, jakie musieli przejść. Tak narodziła się legenda.
Dokumentami w dowódcę
W ostatnim czasie o jednostce robi się głośniej przy okazji skandali, kłótni wewnętrznych, walk o władzę. Ostatnia odsłona tego spektaklu to "afera zakupowa", ujawniona przez dziennikarzy TVN-u 4 października. Żołnierze, którzy odpowiadali za zaopatrzenie, korzystając z wyjątkowej możliwości, jaką posiada GROM, rzekomo nabywali sprzęt bez przetargu. Podpisywali umowy na dostarczenie ekwipunku takiego jak gogle, czy dobrej jakości ubrania, po zawyżonych kilkakrotnie cenach. Prokuratura wojskowa prowadzi w tej sprawie śledztwo. Zarzuty postawiono 12 osobom, z czego 10 wciąż pracuje w jednostce. O winie lub jej braku zadecyduje sąd.
Sam proceder miał trwać kilka lat. GROM-em dowodzić w tym czasie miało czterech wojskowych. Dziennikarze śledczy TVN dostali jednak materiały obciążające tylko jednego z nich, płk. Piotra Patalonga, który w międzyczasie awansował na dowódcę wojsk specjalnych - organu wojska polskiego, który ma koordynować pracę wszystkich elitarnych jednostek naszej armii. Z GROM-u wyciekły umowy podpisane właśnie przez płk. Patalonga. Dziennikarze nagrali zakłopotaną minę dowódcy, który kompletnie zaskoczony na korytarzu sztabu generalnego wojska polskiego nie potrafił odpowiedzieć na szczegółowe pytania o przetargi sprzed kilku lat. Przekaz reportażu był dość jasny: dowódca wojsk specjalnych maczał palce w aferze albo przynajmniej nie zapanował na sytuacją.
(fot. Archiwum DWS)
Prokuratura, która bada sprawę i ma pełen dostęp do dokumentów, nie postawiła zarzutów dowódcy wojsk specjalnych. Zdaniem przeciwników płk. Patalonga, dlatego, iż śledczy posłusznie wykonują polecenia ministerstwa. Zdaniem zwolenników, dlatego, że nie było dowodów przeciw niemu. Jedno jest pewne, ktoś "życzliwy" przekazał dokumenty mediom.
- Już kilka tygodni temu pewien człowiek przychodził do reporterów z tymi materiałami - powiedział Wirtualnej Polsce były dziennikarz, zajmujący się kwestiami wojskowymi. Jedynie TVN zdecydował się upublicznić te informacje i grom uderzył w GROM, a dowódcy wojsk specjalnych podstawiono nogę.
Zaufani ludzie
-
To nie jest tak, że jest to kolejna burza wokół GROM-uGen. Sławomir Petelicki
To nie jest tak, że jest to kolejna burza wokół GROM-u - zaprzecza w rozmowie z Wirtualną Polską, gen. Petelicki. - Przedstawianie tego w ten sposób szkodzi jednostce - dodaje.
Fakty zdają się jednak przeczyć jego słowom. Z końcem lipca rezygnację z dowodzenia jednostką złożył płk Dariusz Zawadka. W mediach głośno było o konflikcie personalnym, jaki miał stać za jego odejściem. Choć sam płk Zawadka odmówił komentarzy w tej sprawie, to w kuluarach twierdzono, że ma ono związek z planowaną nominacją na dowódcę wojsk specjalnych, czyli zwierzchnika płk Zawadki. Stanowisko miał objąć bowiem poprzednik Zawadki w GROM-ie, płk Patalong.
Gen. Petelicki komentując tę sprawę dla Wirtualnej Polski (czytaj więcej) stwierdził wówczas, że dymisja dowódcy jednostki oraz szefów wszystkich oddziałów bojowych to wynik próby podporządkowania GROM-u Dowództwu Wojsk Specjalnych (DWS). Twórca jednostki alarmował, że wraz z Zawadką z jednostki odejdą dowódcy wszystkich oddziałów bojowych. Nie odszedł żaden.
Płk Dariusz Zawadka był zaufanym człowiekiem gen. Petelickiego. W GROM-ie znalazł się na samym początku. Przeszedł pierwsze szkolenia komandosów organizowane przez Amerykanów i Brytyjczyków. Po odejściu ze służby w 2004 wspólnie ze swoim dawnym dowódcą prowadził nawet interes, w którym udział mieli m.in. znany polski biznesmen Ryszard Krauze, a także byli oficerowie CIA. Do służby wrócił w 2008 roku, by zostać dowódcą JW 2305.
Cytat:
Po wyborach prezydenckich sytuacja się zmieniła. Prezydent Bronisław Komorowski, dawny minister obrony, posiada swoją wizję armii i swoich doradców. Gdy w lipcu w kręgach wojskowych stało się jasne, że dowódcą wojsk specjalnych zostanie płk Patalong oraz że GROM będzie musiał podporządkować się DWS-owi, Zawadka postanowił odejść. - Wróciłem do jednostki, bo miałem wyciągnąć ją z zapaści, powstrzymać falę odejść i stworzyć wizję na przyszłość. Uważam, że dwie pierwsze sprawy udało mi się uporządkować. Przy trzeciej poległem. Nie udało mi się przekonać ministra do mojej wizji. Trudno - były dowódca GROM powiedział "Polityce".
Nowy dowódca, nowe nadzieje?
Jego następcą został człowiek kojarzony do tej pory z płk. Patalongiem - płk Jerzy Gut. - To człowiek dyskretny i cichy - opisuje Rybak. - Gut pojechał do Iraku w trakcie 3. zmiany i dowodził tam batalionem, w skład którego wchodzili żołnierze z 73 jednostek z terenu całego kraju i trafił w powstanie as-Sadra. To była bardzo ciężka misja. Poradził sobie świetnie - dodaje.
Nie wiadomo jednak, czy równie dobrze poradzi sobie z mediami i rysami na wizerunku jednostki. W połowie października TVN ujawnił aferę zakupową. Według reporterów stacji, zawiadomienie o przestępstwie złożył w żandarmerii wojskowej płk Zawadka. Dokumenty podpisane przez płk. Patalonga, które dotarły do dziennikarzy przypadkiem - jak się wydaje - nie trafiły tam ze względu na chęć wyjaśnienia nieprawidłowości.
Kto miesza?
- Czy ktoś "miesza" wokół wojsk specjalnych? Nie mam takiej wiedzy, ale jestem przekonany, że jeżeli "ktoś" taki istnieje, to jego intencją z pewnością nie jest pełne i rzetelne wyjaśnienie sprawy - powiedział Wirtualnej Polsce rzecznik Wojsk Specjalnych ppłk Ryszard Jankowski.
-
Mam wrażenie, że niektórych, spośród tych, którzy odeszli z GROM-u, dopadła choroba, którą psychiatrzy nazywają "zastępczym zespołem Muenhausena"Jarosław Rybak, były rzecznik BBN
Mam wrażenie, że niektórych, spośród tych, którzy odeszli z GROM-u, dopadła choroba, którą psychiatrzy nazywają "zastępczym zespołem Muenhausena". Matka podtruwa swe dziecko, by móc się nim bardziej opiekować, by pokazać, jak bardzo je kocha - analizuje Rybak.
Wszyscy nasi rozmówcy są zgodni: najbardziej tracą na tym żołnierze. Cierpi wizerunek jednostki, o której przez długie lata mówiło się, że jest naszym "dobrem narodowym" na najwyższym światowym poziomie. - Żołnierze, którzy wracają z Afganistanu, są - mówiąc delikatnie - bardzo zirytowani tą sytuacją. Tracimy w oczach sojuszników. Jak w czasie planowania przyszłych operacji będziemy ich przekonywać, że GROM to światowa czołówka, skoro sami GROM-owcy obrzucają się błotem? Także terroryści dowiadują się, że w naszej czołowej jednostce specjalnej nie dzieje się dobrze. Na tę historię trzeba spojrzeć szerzej niż tylko jak na kłótnię kilku ludzi i przeanalizować ją na wielu poziomach - zaznacza Rybak.
- Samo zjawisko rozstrzygania swoich problemów przez niektóre osoby poprzez media jest dla nas przykre i niebezpieczne. To nie powinno mieć miejsca - dodaje ppłk Jankowski. Dowództwo Wojsk Specjalnych woli jednak komentować fakty, a nie plotki i insynuacje.
Medialna bitwa
Póki co fakty są takie, że GROM wraca z początkiem listopada pod finansową podległość do DWS-u - poinformował nieoficjalnie w ostatni piątek minister Klich (czytaj więcej!). Polskie DWS ma za cztery lata przejąć kierownictwo nad operacjami specjalnymi państw NATO. Wchodzi w kluczowy etap przygotowań do tej misji.
Czy zamieszanie odbija się na naszych wojskach? - zapytaliśmy DWS. - Cieszymy się ogromnym zaufaniem naszych sojuszników, osiągamy sukcesy podczas realizacji misji poza granicami kraju. GROM od lat stanowi markę rozpoznawalna na świecie, komandosi z 1 Pułku Specjalnego zbierają doskonałe recenzje w Afganistanie, Formoza zwiększa swój potencjał bojowy, powstała Jednostka Wsparcia Dowodzenia i Zabezpieczenia Wojsk Specjalnych. (...) Niedawno podpisaliśmy umowę bilateralną ze Stanami Zjednoczonymi, która ustanawia USA partnerem strategicznym dla polskich Wojsk Specjalnych.
Dla wielu krajów stanowimy wzorzec budowy wojsk specjalnych. To jest ogromny dorobek, którego nie możemy zaprzepaścićppłk Ryszard Jankowski, rzecznik wojsk specjalnych
Dla wielu krajów stanowimy wzorzec budowy wojsk specjalnych. To jest ogromny dorobek, którego nie możemy zaprzepaścić - odpowiedział rzecznik.
Trzeba mieć nadzieję, że nasi komandosi nie polegną w medialnej bitwie rozgrywanej przed kamerami.
Statystycznie przegrywają każdą "bitwę" medialną - to trochę tak jak by zaprosić francuską reprezentacje w skokach o tyczce na rosyjski turniej szachowy.
Nie ta gra, nie ta piaskownica. Zresztą, cały MON przegrywa walkę z MON-em; 100 000+ facetów nie jest w stanie zapewnić sobie zaplecza politycznego, medialnego, logistycznego, szkoleniowego i finansowego.
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 21-10-2010, 16:27
Prezydent Komorowski, jeszcze gdy był ministrem obrony narodowej był wmieszany w rozgrywki mające na celu rozpieprzenie GROMu. Gdyby do prasy nie wyciekły informacje, że osoby, które chciały go do tego wykorzystać, zorganizowały polowanie, na które ministra dowieziono wojskowym śmigłowcem, to nie wiadomo jakby się potoczyły losy jednostki.
Co do afery z zakupami dla GROM, to z informacji, które wyciekły wynika, że inspiratorami i sprawcami, byli zawodowi żołnierze (pochodzący z MON), umieszczeni w jw2305 przez ówczesnych dowódców. Osoby, które nie przechodziły selekcji, gryzipiórki, kombinatorzy, których pełno w każdym garnizonie. Podobny proceder z zakupami baz przetargów, polegający na zawyżaniu ceny na fakturach, mażna wykryć prawie w każdej jednostce, która takich zakupów dokonuje. Udowodnienie tego, będzie graniczyło z cudem, ponieważ sprawcy (kupujący i sprzedający) sami się nie obciążą. A to, że cena była taka a nie inna można ,,logicznie" wytłumaczyć. Gdyby afera była wcześniej rozpracowywana operacyjnie, to uzyskane dowody mogłyby być wystarczające do ukarania sprawców. Samo postawienie zarzutów, nie znaczy, że zostaną ukarani.
Wiek: 13 Dołączył: 20 Sie 2010 Posty: 32 Skąd: Warszawa
Wysłany: 23-10-2010, 13:32 żołnierze GROM contra urzędnicy w mundurach
Zgadam się z forumowiczem "Chorąży" który bardzo trafie podkreślił, ze "wałków finansowych" w GROM dokonywały osoby protegowane (tzw, "plecaki") były Dowódców GROM, którzy nie byli wybrani przez zachodnich partnerów gdy GROM się tworzył, nigdy nie przeszli procesu Selekcji, nigdy nie ukończyli specjalistycznego szkolenia z zakresu operacji specjalnych, nigdy realnie nie dowodzili działaniami specjalnymi GROM. Bezpośredni wykonawca "wałków finansowych" Pan płk K. przyszedł do GROM za czasów właśnie jednego z nich, Pana gen Polki.
W cytowanym artykule przez forumowicza Mati_00 pojawiają sie obok eksperta od GROM Pana gen. Petelickiego osoby które nie mogą nazwać rzeczy po imieniu (rzecznik DWS) lub nie mają pojęcia o tym co dzieje sie w GROM ( były rzecznik BBN Pan Rybak). Interesujące jest to, ze Pan Rybak był powiązany poprzez prace w BBN z Panem gen. Polko.
Zgadzam się, ze w mamy do czynienia z walką o władzę nad GROM. Dlaczego ta walka odbywa się w mediach ?! Przypuszczam, ze to dzieje się w mediach ze względu na decyzje polityków. Politycy nie są zainteresowani światowymi rozwiązaniami odnośnie struktur jednostek specjalnych, nie są tez zbytnio zainteresowani skutecznością GROM w Iraku czy Afganistanie, oraz z czego ta skuteczność wynikała. Ich interesują procenty wyborcze. Prosta korelacja pomiędzy mediami a ilością wyborców może spowodować, ze popatrzą na GROM i na to co się wokoło niego dzieje.
Kto prowadzi wojne o GROM ?! Z mojej subiektywnej perspektywy wojna o GROM prowadzona jest pomiędzy żołnierzami GROM ( osoby staranie wybrane, wyselekcjonowane, wyszkolone, z bardzo dużym doświadczeniem bojowym z operacji specjalnych) a urzędnikami w mundurach ( którzy otarli się o GROM z racji znajomości lub politycznych koneksji).
Dlaczego te dwa środowiska walczą o dowodzenie i kontrole nad GROM-em ?
Jeśli chodzi o żołnierzy GROM to wydaje mi się, ze walczą oni o GROM dlatego, ze wiedzą najlepiej co GROM może i do czego powstał. Znają rozwiązania światowe sił specjalnych i mają ogromne doświadczenie w tym zakresie.
Jesli chodzi o urzędników w mundurach to trudno jednoznacznie określić dlaczego oni walczą o GROM. Wydaje się to wielowątkowe:
- walczą o GROM by wyleczyć sie z kompleksów w warstwie psychologicznej. Wiedzą, ze nie przeszli by badań psychologicznych do GROM, wiedzą, ze nie podołali by Selekcji, wiedzą, ze nie byli by kreatywni, elastyczni i skuteczni w trakcie szkolenia i realnych działań bojowych. Mechanizm jest prosty - Dowartościować swoje ego kosztem GROMu.
- walczą o GROM by robić kariery. GROM to światowa marka, dzięki niej można zajść wysoko. Kontrolowanie GROM to kontrolowanie wielu karier "plecaków". Mechanizm jest prosty - wprowadzasz "tylnymi drzwiami" swojego człowieka do GROM a potem z niego robisz "specjalistę od operacji specjalnych".
- walczą o GROM bo GROM to środowisko które wypluwa leserów. Mechanizm jest prosty - jeśli nie będziesz kontrolował GROM nie będziesz mógł wprowadzać swoich ludzi o utrzymać ich dostatecznie długo.
- walczą o GROM bo żołnierze GROMu wykrywają i zgłaszają "wałki finansowe" do Żandarmerii Wojskowej. Mechanizm jest prosty - możesz przykrywać "wałki finansowe" za lata 2000-2008 prowadzone przez Wydział Przestępczości Zorganizowanej.
- walczą o GROM by ich nie zdemaskowano. Doskonałym przykładem jest obalenie "mitycznego" już dowódcy Pana gen Polko. Środowisko GROM w liście otwartym wyraźnie oświadczyło , ze nie Pan gen. Polko nigdy nie był i nie jest autorytetem dla GORMu, następnie odebrało mu Złotą Odznakę GROM. Mechanizm jest prosty- kontrolujesz GROM to możesz się lansować jako "wysokiej klasy specjalisty" od operacji specjalnych i wciskać kity w tv i książkach.
- walczą o GROM bo tylko to potrafią. Mechanizm jest prosty - nie umiem strzelać, działać w grupie, nie umiem obserwować tego co dzieje się na zachodzie jeśli chodzi o jednostki specjalne, nie umiem wprowadzać elementarnych zasad sił specjalnych ale umiem dochodzić do wysokich stanowisk, umiem ujednolicać i działać zgodnie z regulaminem.
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 23-10-2010, 15:47
Analogiczna sytuacja jest chyba we wszystkich resortach RP. Odnoszę wrażenie, że w wielu przypadkach mamy ,,dowódców" głupszych, gorzej wykształconych, mniej doświadczonych, mniej kompetentnych niż ich podwładni. Nasi wodzowie stanowią ,,autorytet" stworzony rozkazem personalnym i regulaminem. Gratuluję wszystkim żołnierzom i funkcjonariuszom, których przełożeni są kompetentnymi, doswiadczonymi i mądrymi przywódcami. Wszystkim innym współczuję, że muszą wykonywać debilne, nieefektywne polecenia służbowe.
Wiek: 13 Dołączył: 20 Sie 2010 Posty: 32 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-10-2010, 11:19 uśmiech
W ramach "wojny medialnej o GROM " przeczytałem jeszcze komunikat prasowy z DWS-u, oto on :
KOMUNIKAT
Odnosząc się do medialnych spekulacji pojawiających się w związku z informacją, że wydział ds. przestępczości zorganizowanej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie nadzoruje śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy zakupach w jednostce specjalnej GROM, Dowództwo Wojsk Specjalnych stanowczo podkreśla, że tezy, iż w sprawę zamieszani są wysocy oficerowie DWS są nieprawdziwe i wprowadzają opinię publiczną w błąd.
Formułowanie bezpodstawnych podejrzeń i fałszywych sugestii na ten temat w oparciu anonimowe wypowiedzi, bez jakichkolwiek dowodów oraz informacji potwierdzonych przez organa ścigania, jest manipulacją i poważnym nadużyciem.
http://www.wojskaspecjaln...ikat.html?ln=pl
Troche mnie ten komunikat ubawił bo:
1. Pan płk Patalong (obecny Dowódca WS) podpisywał decyzje zakupowe i finansowe będąc w GROM. Nie twierdze tutaj , ze jest winny ! (Zasada Domniemanej Niewinności) ale jeśli podpisuje sie dokumenty finansowe, które dotyczą "wałków" to jednak nie można wykluczyć, ze brał On udział właśnie w tych "wałkach" lub popełniał błędy zaniechania - nie miał pełnej kontroli nad finansami w GROM. Czyż nie jest to w jakimś sensie "zamieszanie" w sprawie, która trzeba wyjaśnić ?!.
2. Finans z czasów "wałków" w GROM (obecnie wysoki oficer DWS) też podpisywał i opiniował dokumenty finansowe. Podkreślę jeszcze raz, nie twierdze, ze brał w tym udział w "wałkach" ale w jakiś sposób jest w to zamieszany (świadomie lub nieświadomie - brał pensje za finanse w GROM-ie).
3. W programie Bertolda Kittela i Jarosława Jabrzyka pokazywano dokumenty z "wałków" w GORM - traktuje to jako dowody. Tak na marginesie zainteresowanych forumowiczów zachęcam do poszperania w necie na temat tych dziennikarzy śledczych który ujawnili już nie raz spore afery. Czy oni są amatorami ?!
4. Organy ścigania potwierdzają, ze prowadzone jest śledztwo w sprawie nieprawidłowości za lata 2000-2008 r. przez wydział ds. przestępczości zorganizowanej !!!
Jeśli to co jest w komunikacie DWS jest prawdą, to nie widzę problemów iść z tym do Sądu i wytoczyć sprawę o zniesławienie . Przecież będzie można udowodnić, ze Pan płk Patalong oraz jego Finans z dawnych czasów nie podpisywali dokumentów w GROM oraz obecnie nie służą w DWS, a postawione zarzuty oraz śledztwo ws przestępczości zorganizowanej to fikcja dziennikarska
Sumując: Komunikat w tej sprawie jest nieścisły i mało wiarygodny jak na taką instytucje - Dowództwo Wojsk Specjalnych Sił Zbrojnych RP.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum