Pomógł: 3 razy Wiek: 38 Dołączył: 12 Lip 2010 Posty: 193 Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-05-2011, 09:07
Hobbistycznie.
Jak widać nie wypowiadam się, z różnych względów, zbyt często na tym forum, ale "poruszyło" mnie robienie z naszych wojskowych nieszczęśliwych fachowców i obrońców ojczyzny, którym ogranicza się ich profity za dzielną służbę ojczyźnie.
Tylko niewielka część ma prawo tak o sobie mówić. Większość w tej, nierzadko rodzinnej, "firmie" jest siebie nawzajem warta.
Czytając Twoje wypociny byłbym bliższy stwierdzenia "zwidy i majaki napływają falami"...
Tylko wtedy raczej zamknij się w szafie i ssij kciuka, a nie pisz na forum.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 30-05-2011, 12:38
Sejsmo ma rację, aczkolwiek szacując dane procentowe opiera się nie badaniach naukowych, a na intuicji.
I myli się chyba bardzo niewiele. W obecnym WP-poza silnie zmotywowanym DWS i podległymi jednostkami - pracuje się w większej części dla posady i pensji, a nie służy. Szerzy się nepotyzm na niepojętą wprost skale, a miarą potęgi kolesiostwa jest to, iż etat jednej z brygad na północy kraju zmieniono tylko po to, by jej d-ca załapał się na awans generalski. I chuj że gdzie indziej musiano etat zredukować. Z wojskowymi z racji pracy rozmawiam niemal codziennie i jestem przerażony skalę roszczeniowości i tępej frustracji, jak też ty, iż wszelkie zmiany niczym Saturn pochłaniają tę lepszą część wojska. Sam opuściłem WP bez wysługi emerytalnej i mam chyba obiektywny pogląd na te sprawy, jeśli nie - wybaczcie. Ale w mojej ocenie fakty są takie, iż rządzi mundurowa ekipa niewyobrażalnych wprost miernot, które nadają ton całości. W dobrej wierze, z chęci służby Ojczyźnie, zaciągnąłem się do NSR. Z miejsca podpadłem, próbując cofnąć do szczętu niepoważne rozkazy dotyczące zajęć szkoleniowych, podjęte przez sztukantów którzy myślą tylko o tym, czym się pochwalić przed przełożonymi, a nie realnym efektem w postaci wyszkolenia zołnierzy.
Pomógł: 1 raz Wiek: 33 Dołączył: 26 Maj 2011 Posty: 189 Skąd: Wrocław
Wysłany: 31-05-2011, 00:09
Czemu tu się dziwić, miałem znajomego po 1PSK (służba zasadnicza), instruktor sportów etc. Wrócił z Anglii w nadzieji, że dostanie robotę w armii, niestety ciążyła nad nim klątwa- wyszedł jako kapral, a wojsko potrzebowało szeregowych, w jednej z jednostek powiedzieli mu nawet, że ma za wysokie kwalifikacje. W WKU powiedział, że niezłą nagrodę dał MON, niektórym najlepszym, którym na wyjście dano kaprala- nagroda okazała się wilczym biletem; a wszystkich leserów przyjmuje z otwartymi ramionami. Cóż wrócił z powrotem na wyspy tyrać w fabryce. Szkoda bo był naprawdę dobry.
Co do poglądów typu "Czemu MON ma tyle a MSWiA tyle, powinni im zabrać..." są dla mnie łagodnie mówiąc, śmieszne... A dlaczego mamy komuś zabierać, wg powinniśmy dać tym którzy mają mniej, tak też będzie sprawiedliwie.
No ale typowy polak jak się modli to mówi: "...Boże, sąsiad ma dwa stada owiec, ja żadnego; proszę Cię, proszę Cię z całego serca, aby wszystkie mu zdechły..."
Pomógł: 1 raz Dołączył: 30 Paź 2006 Posty: 260 Skąd: centrum
Wysłany: 31-05-2011, 17:10
A nie było tak, że trzeba było mieć co najmniej stopień kaprala, żeby przedłużyć kontrakt?
Starsi szeregowi, którzy sobie nie złatwili wyższego etatu robili out z wojska po skończeniu kontraktu?
A czyja to wina, że tak sobie off-topowo zapytam? Armii? Generałów?
A nie jest przypadkiem tak, że wojsko woli awansować na kaprali pozostających w służbie starszych szeregowych, a przepisy wynikające z ustaw i rozporządzeń uniemożliwiają przyjęcie takiego statystycznego kaprala rezerwy na inne stanowisko, niż przeznaczone dla kaprala?
Kto pisze te ustawy i rozporządzenia - żołnierze?
Więc powtarzam - czy to jest wina złośliwego kadrowca?
Czy to armia jest tak nieudolna?
Czy też przyczyna leży gdzieś zupełnie indziej?
Pomógł: 1 raz Wiek: 33 Dołączył: 26 Maj 2011 Posty: 189 Skąd: Wrocław
Wysłany: 01-06-2011, 01:10
madmike własnie o tym piszę...
Stwarzają armię zawodową, wprowadzają ustawy o jej utworzeniu, a nie pomyślą o solidnych żołnierzach zasadniczej służby wojskowej, którzy chcą w niej służyć nawet na etatach szeregowych zawodowych...
madmike własnie o tym piszę...
Stwarzają armię zawodową, wprowadzają ustawy o jej utworzeniu, a nie pomyślą o solidnych żołnierzach zasadniczej służby wojskowej, którzy chcą w niej służyć nawet na etatach szeregowych zawodowych...
Właśnie, że oni myślą o ludziach po zetce, tylko że dla nich zetka = szeregowy. Nie biorą przy tym po uwagę, że ktoś mógł ją skończyć z kapralem albo się go dorobił na kursie rezerwy. Problem leży w tym, że wg polityków (i jak się domyślam części generałów również) zawodowa armia ma być oparta o szeregowych. Faktycznie, armia woli st. szer. awansować an kaprala niż przyjąć kogoś z rezerwy i z jednej strony się temu nie dziwię. Ale przez to osoby które mają pdfa a są w rezerwie są tym samym w czarnej dupie, bo najpierw wydano pieniądze podatników na szkolenie, dano stopień obiecując złote góry a teraz się na nich wypięto. I nie wnikam czy to jest wina ministra czy generała bo szukanie winnego mija się z celem.
Jest jeszcze inaczej.
Zamiast wysłać na szkołę podoficerską doświadczonego st.szeregowego,przyjmuje się na etat gówniarzy,którzy skończyli gimnazjum,liceum i poszli do szkółki pdf z cywila.
Potem taki kapralek data urodzenia 1989 ma dowodzić 30-letnimi chopami po 4 misjach, i wtedy zaczynają się jaja...
kapralek data urodzenia 1989 ma dowodzić 30-letnimi chopami po 4 misjach
Ty chyba czegoś nie zrozumiałeś. Co ma data urodzenia do wieku podwładnych i zajmowanego stanowiska? To że panowie szeregowi 30-letnie chłopy mają jakieś obiekcje co do swojego przełożonego to ich problem. Podpierdolić do dowódcy i tyle. Ale to myślenie typowe dla polaków - jest młodszy i zagubiony, ale dostał się na szkółke i jest kapslem a ja sie nie dostałem to zamiast mu pomóc jak mogę to mu nie pomogę, a co.
Do wojska dostają się tylko najlepsi.
[ Dodano: 01-06-2011, 12:42 ]
Jeszcze jedno.
Mamy faceta 30+ lat, szeregowy, po misjach i ma przełożonego kaprala, 21 lat okej, dopiero po szkole.
Ty, a weź wyobraź sobie taką sytuację: 30+ lat szeregowy chłop po misjach, i "dostaje" go nowy dowódca plutonu świeżo po szkole oficerskiej, 23 lata. No i co teraz? Raptem dwa lata starszy od pana kaprala a już OFICER WOJSKA i DOWÓDCA PLUTONU, i ciągle dzieli go przepaść między panami szeregowymi. I co robimy? Gnoimy ich obu nie? Przecież tak trzeba, nie wiadomo czemu ale trzeba. I to się dopiero nazywa DOJRZAŁOŚĆ panów "30 letnich chłopów po 4 misjach".
_________________ Co się tu dzieje, na Litość BOSKĄ!
Ty chyba czegoś nie zrozumiałeś. Co ma data urodzenia do wieku podwładnych i zajmowanego stanowiska? To że panowie szeregowi 30-letnie chłopy mają jakieś obiekcje co do swojego przełożonego to ich problem. Podpierdolić do dowódcy i tyle. Ale to myślenie typowe dla polaków - jest młodszy i zagubiony, ale dostał się na szkółke i jest kapslem a ja sie nie dostałem to zamiast mu pomóc jak mogę to mu nie pomogę, a co.
Sorry, ale jesteśmy chyba jedyną armią na świecie, przynajmniej spośród tych, które chcą być określane przymiotnikami "zawodowa", "profesjonalna" itd. w której można zostać podoficerem nie będąc wcześniej szeregowym. W normalnej armii jest tak, że podoficerów wybiera się spośród najbardziej doświadczonych szeregowych; ale my mamy swoją własną drogę do socjalizmu; sorry profesjonalizmu...
Zapominasz o tym, że w czasie, gdy szkoły podoficerskie prowadziły regularne 12-to miesięczne szkolenie, zawodowi szeregowi nie mieli prawa składać tam papierów? To nie jest tak, że oni się nie dostali - im po prostu nikt nie dał takiej możliwości. Dla nich otwarto inną drogę: system kilkumiesięcznych kursów realizowanych specjalnie dla nich w ramach tych samych szkół. Tyle tylko, że była to ścieżka szeroka jak fortepianowa struna, dla ludzi tylko i wyłącznie z potężnymi "plecami". Specjalista, wyrobnik, nie miał na to szans, bo były to miejsca dla "skazanych na sukces". W ostatnim czasie szkóły podoficerskie szkoliły tylko w ramach kursów dla szeregowych, więc szanse na awans do korpusu podoficerskiego dla dobrych żołnierzy, ktorcyh jedynym minusem jest brak "żagla", wzrosły. Dlatego dziś przywracanie naboru do tych szkół dla ludzi z cywila jest z jednej strony skurwysyństwem wobec tysięcy skazanych na wylądowanie wkrótce na ulicy szeregowych, z drugiej strony, z punktu widzenia sprawności armii, głupotą i absurdem. Wszystko to świadczy o głupocie i absolutnej niekompetencji ludzi, którzy taką decyzję podjęli.
Cytat:
Ty, a weź wyobraź sobie taką sytuację: 30+ lat szeregowy chłop po misjach, i "dostaje" go nowy dowódca plutonu świeżo po szkole oficerskiej, 23 lata. No i co teraz? Raptem dwa lata starszy od pana kaprala a już OFICER WOJSKA i DOWÓDCA PLUTONU, i ciągle dzieli go przepaść między panami szeregowymi. I co robimy? Gnoimy ich obu nie? Przecież tak trzeba, nie wiadomo czemu ale trzeba. I to się dopiero nazywa DOJRZAŁOŚĆ panów "30 letnich chłopów po 4 misjach".
A co to ma do rzeczy? Cóż w tym jest dziwnego? Czy Ty w ogole dostrzegasz rónicę między podoficerami i oficerami? Podoficer to rzemieślnik; on musi być doświadczony, dlatego w normalnej armii nie zostanie nim nikt z ulicy. Rola oficera jest zupełnie inna, dlatego na całym świecie oficerami młodszymi są z reguły ludzie młodzi, często prosto po studiach. Bywają nimi również awansowani po ukończeniu w trybie eksternistycznym studiów i kursów oficerskich szeregowi, a zwłaszcza podoficerowie, ale to niewielki procent tego korpusu.
Powiem Ci tak, mocno tutaj uderzyłeś w stronę praktycznego zastosowania tzw. "profesjonalizacji", natomiast moja uwaga była tylko i wyłącznie skierowana w stronę aspektu powiedzmy "moralności żołnierza" i szacunku dla wyższego Stopnia i Funkcji.
Wielu prostaków "we Wojsku" zapomina, że Honory oddaje się nie człowiekowi a Stopniowi i Funkcji właśnie. Tylko o to chodziło: Pan Kapral jest twoim panem, twoja Służba Polsce to to samo co twoja Służba Jemu - muszę poczytać parę polskich książek bo te skróty myślowe, uproszczenia i inne takie sprawiają, że pewnie trudno "odszyfrować" i odgadnąć moje nieuczesane myśli ukryte w jakiś ledwo trzymających się całości słowach.
Na temat tzw. "profesjonalizacji" nie wypowiadam się - szkoda mi nerwów na to i zdrowia, Panie.
PS: MadMike to w końcu jak jest z tym Twoim nickiem? Jakieś powiązania z Mike'iem Hoare?
_________________ Co się tu dzieje, na Litość BOSKĄ!
Wielu prostaków "we Wojsku" zapomina, że Honory oddaje się nie człowiekowi a Stopniowi i Funkcji właśnie. Tylko o to chodziło: Pan Kapral jest twoim panem, twoja Służba Polsce to to samo co twoja Służba Jemu -
To fakt i taka postawa jest naganna; z drugiej strony - nie dziwi mnie frustracja szeregowych postawionych w takiej sytuacji. Bo o ile młody oficer, który staje na czele często znacznie starszych od siebie podoficerów i szeregowych nie jest niczym szczególnym ani zdrożnym, to postawienie na czele doświadczonych szeregowych kaprala wziętego "z ulicy", z kilkunastomiesięcznym stażem w wojsku, to patologia.
Cytat:
PS: MadMike to w końcu jak jest z tym Twoim nickiem? Jakieś powiązania z Mike'iem Hoare?
No tak, zapomniałem odnieść się wcześniej do Twojego pytania; powiązań z Mike'iem Hoare'm nie mam, ale faktycznie, jako zafascynowany lekturą jego książek pryszczaty nastolatek, wiele lat temu pozwoliłem sobie zaadpotować jego nick na potrzeby świata wirtualnego. Najpierw jako login w grach komputerowych, później w necie.
Pomógł: 1 raz Wiek: 33 Dołączył: 26 Maj 2011 Posty: 189 Skąd: Wrocław
Wysłany: 01-06-2011, 22:38
Panowie...
Nie chodzi o to, że młodsi dowodzą starszymi; podczas jakiejkolwiek analizy treści, sytuacji, trzeba brać wiele wątków, jak i możliwości.
Chodzi o to, aby brano do wojska, ludzi naprawdę dobrych, chcących poddać się tej hierarchii, o której pisze saga; jednak się z nim nie zgodzę co do słów- "Do wojska dostają się tylko najlepsi." Cytat ten tyczy się jedynie JW2305 no i teraz JW 4101. W innych jednostkach niestety już tak nie jest. Ja służbę odbywałem, tak że dowodzili mną młodsi i nigdy nie miałem problemów, z wykonywaniem rozkazów. Jednak byli to ludzie, którzy umieli stworzyć
autorytet.
Bzdurą wg mnie jest porównywanie, oficera, z podoficerem.
Każdy z nich ma inne zadanie.
Oficer ukończył szkołę wyższą, teoretycznie został przeszkolony w bardzo szerokim zakresie z tematyki, szerszej niż ta posiadana przez podoficera.
Podoficer i tutaj jest error powinien być to człowiek z doświadczeniem, który uczy młodszych szeregowych, co i jak; zajmuje się i pokazuje te wszystkie "pierdoły" czyt. szczegóły, których nie ma w programie szkolenia, pokazuje rzeczy które uczy życie i doświadczenie.
Teraz, jak podoficerem zostaje człowiek z cywila, który nie odbył służby zasadniczej... czego, nauczy żołnierzy? Co powie st.szer. który ma 4 misje za sobą? Dane taktyczno- techniczne AKMS? Jakim będzie uzupełnieniem dla oficera? Jak mu pomoże?
Oczywiście jest jak jest i nie należy zachowywać się w stylu"...aby wszystkie mu zdechły..."
Tylko robić swoje...
Jak rozmawiałem ze znajomym o którym pisałem wcześniej, powiedział wprost, że ma gdzieś stopień, chciałby po prostu służyć...
Więc Saga wg mnie problem jest i nie można mówić, że go nie ma, lub go bagatelizować.
Niestety możemy sobie o nim jedynie porozmawiać na tym forum, a robotę każdy musi robić dalej swoją- po tym poznaje się profesjonalizm.
PS.
Wg mnie:
Honory oddaje się tym którzy na to zapracowali, trzeba sobie na nie zasłużyć, pozostałym przełożonym, po prostu się salutuje.
Stopień nie równa się szacunek, na niego też trzeba sobie zapracować, inaczej jest po prostu regulaminowe zwracanie się do przełożonego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum