Pomógł: 9 razy Wiek: 37 Dołączył: 08 Lut 2009 Posty: 689 Skąd: z nad wisły
Wysłany: 26-11-2011, 18:29 Pułkownik z wojsk specjalnych porwał 4-letnie dziecko
Cytat:
Rafał P., 36-letni podpułkownik z Dowództwa Wojsk Specjalnych dowodził bandyckim rajdem we wsi pod Zamościem. W towarzystwie kryminalistów przemocą zabrał małego chłopca jego rodzinie - ustaliła prokuratura. Co zrobią z nim przełożeni?
Dowództwu Wojsk Specjalnych (DWS) podlegają elitarne jednostki: słynny już "Grom" czy morska jednostka "Formoza". Polscy komandosi działają m.in. w Afganistanie. Są chwaleni za prowadzone z "chirurgiczną precyzją" akcje przeciwko talibom.
DWS ma siedzibę w Krakowie i tam właśnie służy 36-letni podpułkownik Rafał P. Czym konkretnie się zajmuje? - Za względu na charakter Wojsk Specjalnych, wykonywane przez nie zadania oraz standardy przyjęte na całym świecie nie podaje się do wiadomości publicznej informacji dotyczących żołnierzy pełniących służbę w Wojskach Specjalnych - poinformował nas rzecznik prasowy DWS ppłk Ryszard Jankowski.
Najazd pułkownika na Hutków
W czwartek 3 listopada około południa, w towarzystwie 20-letniej Joanny A., oficer przyjechał do gospodarstwa teściów kobiety, we wsi Hutków na Zamojszczyźnie. W niewielkim drewnianym domu razem z dziadkami i ojcem mieszkał półtoraroczny Michałek (imię dziecka zmienione).
Jak dowiedziała się "Gazeta", matka nie interesowała się dzieckiem od sierpnia, gdy nagle porzuciła męża i wyjechała do Lublina. - Nawet go nie odwiedziła, chyba tylko raz zadzwoniła - opowiada "Gazecie" babcia Michałka.
Oficer od komandosów i jego znajoma zażądali oddania Michałka. Według relacji świadków już wtedy grozili rodzinie A. Niewiele jednak wskórali.
Wrócili kilka godzin później. Lepiej zorganizowani i liczniejsi. Nie byli sami. Do Hutkowa razem z nimi wynajętą taksówką dotarła jeszcze koleżanka matki Michałka oraz dwóch mężczyzn: Sławomir P. i Karol Z.
Wybili szybę, bili pięściami, mieli kominiarkę
Michałek wtedy spał. - Napastnicy wybili szybę, aby wejść do domu, gdzie był chłopiec. Bili pięściami jego opiekunów, na pewno jeden z mężczyzn miał na twarzy kominiarkę. Aby obezwładnić domowników, użyli najprawdopodobniej gazu pieprzowego - wylicza Ewa Pizun, zastępca Prokuratora Rejonowego w Zamościu.
Babcia Michałka prawie płacze: - Jak mamy teraz żyć!? Mąż miał strasznie spuchniętą twarz. Syna mocno poturbowali. Zachowywali się jak bandyci! Nigdy w życiu nie spotkaliśmy się z taką agresją. Nawet zatargów na wsi z nikim nie mieliśmy. Wnuczek był naszym oczkiem w głowie.
Znajoma pułkownika z agencji towarzyskiej?
Dzień po najeździe na dom w Hutkowie, policjanci wytropili napastników w Lublinie. Joanna A., podpułkownik Rafał P. oraz ich pomocnicy dostali zarzuty udziału w odebraniu Michałka przemocą jego rodzinie. To nie to samo, co porwanie dziecka, ale kodeks karny traktuje oba przestępstwa podobnie (grozi za nie do trzech lat więzienia). Jednak matce chłopca nikt dotąd nie odebrał praw rodzicielskich. Teoretycznie więc miała prawo zajmować się synkiem.
Sąd aresztował grupę porywaczy. W przypadku oficera sąd uzasadnił areszt obawą matactwa i tym, że groził rodzinie A. Płk. Rafał P. wyszedł na wolność przed tygodniem. Sąd jeszcze raz ma rozpatrzyć konieczność jego aresztowania.
Wciąż do końca niewyjaśniona pozostaje kwestia, jak wysoki rangą wojskowy poznał kilkanaście lat młodszą od siebie Joannę A. a potem pomógł jej w bandyckim rajdzie.
Lubelscy policjanci podejrzewają, że podpułkownik spotkał kobietę w jednej z agencji towarzyskich. - Bardzo mu się wtedy spodobała. Po zatrzymaniu twierdził, że sam zaplanował i dowodził akcją odbicia chłopca - opowiada nam jeden z funkcjonariuszy.
Prokuratura tego nie komentuje.
Kumple pułkownika z kryminalną przeszłością
- Mieliśmy 48 godzin od zatrzymania tych osób na postawienie im zarzutów, dlatego zrobiliśmy, co mogliśmy w tak krótkim czasie. Na pewno będziemy ustalać jeszcze, co ich łączyło i ponownie przesłuchiwać. Śledztwo nie jest przecież zakończone - odpowiada prokurator Pizun.
To nie wszystko, bo mężczyźni, którzy pomagali Joannie A. i podpułkownikowi P. mają pokaźną kartotekę policyjną. -Wyjaśnili, że byli wielokrotnie karani, czekamy na potwierdzenie za co dokładnie - usłyszeliśmy w prokuraturze.
Podpułkownik Rafał P. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Przyznał jedynie, że był obecny, gdy matka odbierała Michałka jego ojcu. Oficer zapewnia jednak, że nie był agresywny.
Co na to przełożeni pułkownika
Rzecznik prasowy Dowództwa Wojsk Specjalnych w rozmowie telefonicznej potwierdził, że sprawa jest znana przełożonym aresztowanego żołnierza, podobnie powiedział nam też rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej.
Czy przeciwko podejrzanemu o przestępstwo kryminalne oficerowi wszczęto postępowanie dyscyplinarne? Nie. Ppłk Jankowski zasłonił się tym, że DWS wciąż nie ma oficjalnej informacji o aresztowaniu Rafała P.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum