Wysłany: 07-05-2009, 08:17 Polski szyfrant zniknął, mógł zdradzić państwo
Polski szyfrant zniknął, mógł zdradzić państwo
"Dziennik": Prawie miesiąc temu zniknął w Warszawie szyfrant wywiadu wojskowego, który zna najtajniejsze sekrety polskich służb specjalnych, alarmuje "Dziennik".
52-letniego chorążego Stefana Zielonki szukają tajne służby i policja. Śledczy nie wykluczają żadnej z wersji: od przypadkowej śmierci, aż po zdradę państwa, pisze gazeta.
Najczarniejszy scenariusz zakłada, że chorąży zdradził i został przez obcy wywiad wywieziony za granicę. Byłoby to śmiertelne zagrożenie dla żołnierzy i źródeł za granicą, bowiem Zielonka zna kryptonimy oficerów pracujących za granicą, ma informacje o tajnych źródłach.
Z informacji "Dziennika" wynika, że wojskowy miał problemy osobiste, do których doszedł konflikt o wynagrodzenie w pracy.
Żeby można go było znaleźć na naszej klasie....a tak serio, może gdzieś się komuś przewinął pod nosem, i jakiś porządny obywatel poinformuje odpowiednie służby.
Znacz sie ze sa juz w ciezkiej du....e i podali to do wiadomosci kazdego, zaraz pewnie w tv beda jego zdjecia.
Jeszcze nagrody za info powinni wyznaczyc
Pomógł: 9 razy Wiek: 44 Dołączył: 09 Lip 2005 Posty: 1111 Skąd: Monte Carlo
Wysłany: 07-05-2009, 18:12
"Sensacyjny scenariusz" ws. zaginionego szyfranta?
Czwartek, 7 maja (15:41)
Premier Donald Tusk poinformował, że trwają poszukiwania zaginionego szyfranta wywiadu wojskowego, a "wszystkie znaki" wskazują na to, że zaginięcie ma podłoże osobiste, a nie "agenturalno-sensacyjne". W ocenie szefa sejmowej komisji do spraw służb specjalnych Stanisława Rakoczego (PSL) zaginięcie szyfranta wywiadu wojskowego nie pociąga za sobą zagrożenia dla państwa.
- Badane są wszystkie wątki, większość faktów wskazuje, że nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa - powiedział dziś Rakoczy.
Po wysłuchaniu relacji szefa SWW płk. Radosława Kujawy, Rakoczy mówił, że nie dostrzega "specjalnych błędów służb w tej sprawie". Kujawa został zaproszony na posiedzenie komisji po ukazaniu się w mediach informacji, że zaginął szyfrant wywiadu wojskowego chorąży Stefan Zielonka.
-W opinii Jacka Cichockiego, który w kancelarii premiera odpowiada za służby specjalne, najbardziej prawdopodobną hipotezą zaginięcia szyfranta jest "czynnik osobisty". - Wiele wskazuje na czynnik osobisty i osobiste problemy - powiedział dziennikarzom Cichocki po wyjściu z sali posiedzeń sejmowej komisji ds. służb specjalnych.
Pytany przez dziennikarzy, czy chodzi m.in. o problemy zdrowotne, odpowiedział, że "takie rzeczy też się zdarzają ludziom w służbach". - Nie było żadnej zwłoki w podjęciu szybkich, wszelkich procedur przez służby specjalne, aby wykluczyć ewentualne zagrożenie dla państwa - zapewnił.
Janusz Zemke (Lewica) sprecyzował natomiast, że zgodnie z najbardziej prawdopodobną hipotezą chorąży "miał poważne problemy zdrowotne". Według Zemkego zaginiony chorąży chciał ze służby odejść, był przez kilka tygodni na zwolnieniu lekarskim. - Wywiad podjął wszelkie działania ochronne - zaznaczył Zemke.
- Istnieją różne możliwości wytłumaczenia tego, co miało miejsce, trwają poszukiwania (...) takie wydarzenia mogą mieć miejsce w każdej, nawet najlepszej służbie - powiedział z kolei wiceprzewodniczący komisji Konstanty Miodowicz (PO). Dodał, że po upublicznieniu sprawy, informacje o rezultatach poszukiwań zapewne także będą publiczne.
Były minister koordynator ds. służb specjalnych, poseł PiS Zbigniew Wassermann stwierdził przed posiedzeniem, że w historii polskich służb specjalnych taki wypadek się jeszcze nie zdarzył. - To nie jest dobra dla służb sytuacja, powinna stanowić ostrzeżenie - powiedział. Po posiedzeniu zaznaczył jednak, że informacja, której wysłuchał "pozwala spokojniej patrzeć na sprawę".
Jarosław Zieliński (PiS) powiedział, że speckomisja o sprawie dowiedziała się z czwartkowych mediów. - To nie jest dobre, bo o takich zdarzeniach, niezależnie od przyczyn, speckomisja powinna być informowana natychmiast - zaznaczył.
Cichocki odnosząc się do tej kwestii powiedział natomiast, że speckomisja powinna zostać poinformowana o sprawie, gdyby było w niej jakieś rozstrzygnięcie. - Natomiast zawsze speckomisja, jak pyta, dostaje odpowiedź, w tym przypadku dziś było pytanie, i dziś została udzielona odpowiedź - dodał Cichocki.
Temat zaginionego chorążego zdominował posiedzenie speckomisji, która według pierwotnych planów miała omawiać funkcjonowanie zbioru zastrzeżonego w IPN oraz kontynuować sprawę przecieku raportu ABW nt. incydentu gruzińskiego.
Plany zmieniono po doniesieniach czwartkowego "Dziennika", który napisał, że ponad miesiąc temu szyfrant wywiadu wojskowego chorąży Stefan Zielonka "zniknął w Warszawie". Według gazety służby specjalne nie wykluczają żadnej wersji: od przypadkowej śmierci po zdradę państwa.
"Dziennik" twierdzi, że szyfrant zna kryptonimy oficerów pracujących za granicą, informatorów, lokalne kontakty, procedury wywiadowcze i ma aktualną wiedzę operacyjną. Według gazety wojskowy miał problemy osobiste, do których doszedł konflikt o wynagrodzenie w pracy.
W czwartek premier Donald Tusk poinformował, że trwają poszukiwania zaginionego szyfranta, a "wszystkie znaki" wskazują na to, że zaginięcie ma podłoże osobiste, a nie "agenturalno- sensacyjne".
Policja przyznaje, że prowadzi poszukiwania 52-letniego Stefana Zielonki i prosi o kontakt wszystkich, którzy mogą pomóc w ustaleniu miejsca jego pobytu. Jak powiedział w czwartek PAP rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Marcin Szyndler, żona zaginionego poinformowała, że wyszedł on z domu na warszawskim Gocławiu w drugi dzień Świąt Wielkanocnych.
Rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej powiedział, że resort nie komentuje medialnych doniesień na ten temat, bo "z zasady nie wypowiada się o działalności służb".
INTERIA.PL/PAP
spoko spoko, facet poszedł w kurs, to się zdarza nie tylko szyfrantom ...
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 07-05-2009, 18:39
Szyfrant to tylko potoczna nazwa stanowiska, które zajmował, czyli osoby od obsługi faxu procującego w sieci niejawnej. Szyfrowaniem w tym przypadku zajmuje się szyfrator komputerowy. Ale dostęp do odszyfrowanych faxów niewątpiliwe miał.
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 07-05-2009, 22:39
Nie ma pewności, czy ten człowiek zdradził. Natomiast niewątpliwą zdradą jest to, co pisze ,,Dziennik" - wyliczjąc bezmyślnie co ten człowiek wie.
Ktokolwiek ma go w swoich rękach - wie już o co go pytać.
Ręce opadają.
Jeśli założyc że ktoś go porwał, to raczej wiedział kto to jest i co wie.
A że gazeta ma sensację...cóż nie jesteśmy w UK...
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Pomógł: 52 razy Wiek: 32 Dołączył: 03 Maj 2005 Posty: 1395 Skąd: Warszawa
Wysłany: 08-05-2009, 00:34
Robal - a co z historią takich postaci jak David Shayler, że takie rzeczy piszesz o tym "jak to jest w UK". Zawsze są jakieś przecieki, zawsze o tym piszą, zawsze jest larum i skandale po gazetach. Karuzela się kręci i jest wesoło. Czym wy się przejmujecie? Szkoda tylko czyjejś roboty - bo może się okazać że przez załamanie nerwowe gościa z wąsem paru rozumnych ludzi poleci z roboty.
Pomógł: 9 razy Wiek: 44 Dołączył: 09 Lip 2005 Posty: 1111 Skąd: Monte Carlo
Wysłany: 08-05-2009, 09:49
WIELKA KOMPROMITACJA SŁUŻB SPECJALNYCH
piątek 8 maja 2009 07:07
Wywiad nie wiedział, że zaginął szyfrant
"Włos się jeży" - mówi DZIENNIKOWI jeden z posłów po wyjaśnieniach szefa wywiadu wojskowego Radosława Kujawy. Okazało się, że przez dwa tygodnie wywiad nie wiedział, że zniknął szyfrant, który miał wiedzę o akcjach tajnych służb. Nikt nawet nie szukał chorążego Stefana Zielonki.
"Włos jeży się na głowie" - mówił nam jeden z posłów po przesłuchaniu szefa wywiadu wojskowego. Radosław Kujawa został wczoraj w trybie pilnym wezwany do Sejmu. Był to efekt tekstu DZIENNIKA o zaginięciu przed miesiącem chorążego Stefana Zielonki. Tłumaczenia pułkownika Kujawy były zaskakujące. Okazało się, że przez dwa tygodnie wywiad nie miał pojęcia, że zniknął im człowiek z niebezpieczną wiedzą. I do tej pory służby nie wiedzą, co się stało.
Przed zniknięciem chorąży był na kilkutygodniowym zwolnieniu lekarskim. Gdy jego czas minął, szyfrant nie stawił się w pracy, ale w wywiadzie nie wywołało to niepokoju. "Myśleli, że żołnierz dośle im L4 na kolejne dni, szefowie zainteresowali się sprawą dopiero po dwóch tygodniach" - dziwi się członek speckomisji.
Wyszło też na jaw, że przez lata tajna służba nie miała pojęcia o kłopotach rodzinnych chorążego. Szyfrant zdradzał objawy depresji, ale to nie wzbudziło niepokoju przełożonych. Przez ostatnie dwa lata żył w zawieszeniu - jako były żołnierz WSI nie został zweryfikowany ani pozytywnie, ani negatywnie. Nosił się z zamiarem przejścia na emeryturę. Dał się jednak namówić dowódcom, by nie zrzucał munduru, bo w służbach brakuje szyfrantów.
Kiedy Zielonka kilka miesięcy temu wrócił z misji na Bałkanach, przyszła kolejna frustracja. "Obcięto mu comiesięczny dodatek do pensji. Z ponad 700 zł zostało kilkadziesiąt. Czuł się upokorzony. Miał w końcu najdłuższy staż wśród szyfrantów" - opowiada członek speckomisji. Inny poseł: "To jakaś przerażająca historia. Frustracja, niedocenienie, kłopoty osobiste to najczęstszy haczyk do werbunku. Jeśli tak wygląda codzienność w służbach, to mamy problem".
Największe zdumienie posłów budziły tłumaczenia Kujawy na temat ukrywania przed komisją wiedzy o zaginięciu. "Pułkownik mówił za zamkniętymi drzwiami, że powodem zniknięcia były najprawdopodobniej sprawy osobiste i dlatego wywiad nie podał nam informacji. To kuriozalne tłumaczenie, bo do dziś nie ma pewności, co się stało" - opowiada poseł.
Niewykluczone, że służby ukrywały wiadomość przed innymi decydentami. W środę popołudniu, przygotowując pierwszy tekst o zaginięciu szyfranta, spytaliśmy o to Pawła Grasia, rzecznika rządu. "Pierwsze słyszę. Nic nie wiem o zaginionym szyfrancie" - oparł były minister ds. tajnych służb, do niedawna członek speckomisji, a dziś najbliższy współpracownik premiera. Sam Donald Tusk powiedział wczoraj, że zaginięcie żołnierza ma prawdopodobnie tło osobiste, a nie szpiegowskie. Rodzina chorążego w to nie wierzy. "To był odpowiedzialny człowiek, służbista. Obawiamy się najgorszego: zginął przypadkowo lub został porwany" - mówi nam jego bliski.
Michał Majewski, Tomasz Butkiewicz, Robert Zieliński
a ja mysle ze to spisek majacy na celu pokazac wszystkim jak slabo.pl jest w sluzbach,
kasa, stres, niedocenianie, weryfikacja i jej brak.....
tego pana to wogole nie ma, jego profil na NK to mistyfikacja
tego pana to wogole nie ma, jego profil na NK to mistyfikacja
Jedno konto zostało parę dni temu założone (dwa zdjęcia) a drugie konto jest z jednym zdjęciem z lipca 2008r co może sugerować, że ta osoba jest albo po prostu długo to planowali
Wiek: 32 Dołączył: 09 Maj 2009 Posty: 2 Skąd: Opole
Wysłany: 09-05-2009, 23:25
Najlepsze jest to, że koleś nie był zweryfikowany ani pozytywnie, ani negatywnie. Pracował sobie, ot tak po prostu. Po takim stażu pracy w służbach to musiał zahaczyć jeszcze o II Zarząd SG albo WSW. Weteran niewidzialnego frontu po prostu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum