Wysłany: 28-03-2008, 08:45 Nasze nowe tajne służby ujawniły się w internecie
Nasze nowe tajne służby ujawniły się w internecie
Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski 2008-03-28, ostatnia aktualizacja 2008-03-28 07:59:10.0
Oficerowie kontrwywiadu wojskowego wysyłali z Afganistanu swoje zdjęcia do portalu Nasza-Klasa
Służba Kontrwywiadu Wojskowego zajmuje się ochroną kontrwywiadowczą polskich żołnierzy na misjach. To tajna praca. O tym, kto pracuje dla kontrwywiadu, nie wiedzą nawet niektórzy żołnierze kontyngentu, bo SKW ma m.in. kontaktować się z miejscową agenturą.
Zdjęcia sześciu oficerów SKW pokazujemy bez ich nazwisk i stopni. Zgodnie z ustawą o SKW te dane są szczególnie chronione. Oni sami nie zadbali o to - w trakcie trwania misji na portal Nasza-klasa wysyłali zdjęcia z bronią, w mundurach i w przebraniu. Występowali pod własnymi nazwiskami. Nie podawali wprawdzie, że służą w SKW - pisali, że są "oficerami WP". Ale nie ukrywali, że zdjęcia są robione w Afganistanie.
Nasza-klasa to miejsce, w którym można odszukać kolegów ze szkoły i pochwalić się przed nimi swoimi osiągnięciami. I tak zachowują się nasi kontrwywiadowcy. Niektóre fotografie opatrują radosnymi komentarzami. Paweł G. zdjęcie, na którym przebrany w turban pozuje na tle mapy Afganistanu, podpisał: "To ja w turbanie i narzucie lokalsa". Jarosław B. przy zdjęciu z kolegą pisze: "Załoga G. na misji. Komu w drogę, temu kopa". Dawni szkolni koledzy z uznaniem komentują: "Proszę bardzo! Hamerek [amerykański samochód terenowy Hummer] i malutki damski pistolecik na piersi". Przy zdjęciu oficera w przebraniu jest nawet wierszyk: "Siekiera, motyka, szklanka, Liban, znowu robisz za taliba". Kolejny kolega daje dobrą radę: "Trzymaj się i nie daj się brudasom".
Grupa, która zaprezentowała się na Naszej-klasie, wyjechała do Afganistanu w październiku, a wróciła w lutym. Wchodziła w skład dziesięcioosobowego oddziału SKW. Połowa z nich to b. żołnierze WSI, połowa - przyjęci do SKW oficerowie żandarmerii.
Według źródeł "Gazety" zarówno dowódca Tomasz K. (15 fotografii, także w mundurze i z bronią) i co najmniej trzech jego podwładnych to żołnierze wyznaczeni na misję w ostatniej chwili. Zastąpili czwórkę doświadczonych oficerów (dwaj mieli za sobą dwie zmiany w Iraku i Krzyże Zasługi za Dzielność).
Ale ówczesny szef SKW Antoni Macierewicz wytoczył im sprawy o wydanie certyfikatów dostępu do informacji niejawnych. Uznał, że wydali te certyfikaty niewłaściwym osobom, np. takim, które kończyły szkoły w ZSRR.
Takich przypadków Macierewicz znalazł 300 - prokuratura teraz kolejno umarza te doniesienia.
- Oficerowi ze stażem w służbach w ogóle nie przyszłoby do głowy publikowanie swoich zdjęć. Mamy we krwi, że musimy pozostawać w cieniu. Jeżeli ktoś robi zdjęcie grupie żołnierzy, zawsze chowamy się przed obiektywem, tym bardziej że ludzie służb bardzo często są celem dla terrorystów - mówi oficer b. WSI, uczestnik misji od połowy lat 90.
- Oficer, który w ten sposób się odsłania, stwarza zagrożenie dla siebie, żołnierzy, rodziny, wreszcie pozbawia sensu swą pracę, bo jej istotą jest tajność - tłumaczy ostatni szef WSI gen. Marek Dukaczewski.- Nie wyobrażam sobie tajnej operacji w wykonaniu ludzi, których twarze i nazwiska można znaleźć w internecie - mówi.
- Myślałem, że już nie zdarzy się nic, co pogłębi obraz chaosu panującego w SKW po panu Macierewiczu. Widzę, że się myliłem i nawet dobór żołnierzy na misje był niewłaściwy, jeśli pojechali tam ludzie robiący tak nieodpowiedzialne i głupie rzeczy - mówi Paweł Graś (PO), który w rządzie Tuska odpowiadał za koordynację służb specjalnych i był w radzie fundacji GROM.
Na informacje o internetowej prezentacji oficerów SKW dosyć wstrzemięźliwie zareagowało MON. Ale kiedy zadaliśmy pytania w tej sprawie, urzędnicy zaczęli przeszukiwać Naszą-klasę.- Na podstawie tych zdjęć osoby z zewnątrz nie mogą zaszeregować tych żołnierzy jako oficerów SKW - przekonuje rzecznik MON Robert Rochowicz.
Na razie oficerów czeka tylko "wytyk dyscyplinarny", czyli pouczenie przełożonych.
Szef SKW płk Janusz Nosek kazał im też usunąć ich zdjęcia z portalu i zakazał wieszać nowe.
Ci ludzie stanowią zagrożenie dla nowych wojskowych służb - tak w "Kontrwywiadzie" RMF FM Zbigniew Wassermann z PiS-u komentuje aferę z oficerami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, którzy zdekonspirowali się w Internecie. Według byłego koordynatora specsłużb ci wojskowi powinni zostać wyrzuceni ze służby. Nie wolno kompromitować polskich sił zbrojnych, polskich służb specjalnych - dodał Wassermann.
RMF FM: „To ja w turbanie i narzucie lokalsa” – piszą oficerowie kontrwywiadu i zamieszczają swoje afgańskie zdjęcia w naszej-klasie. O wszystkim pisze dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”. Bardzo profesjonalne panie ministrze.
Zbigniew Wassermann: Mam wątpliwość, czy to są oficerowie kontrwywiadu wojskowego, inaczej: czy powinni być oficerami kontrwywiadu wojskowego.
Ale jak oni przeszli przez sito Antoniego Macierewicza?
- To pokazuje jeszcze jedną rzecz: że tam trzeba było być niezwykle ostrożnym, że ci ludzie nie są lojalni, że ci ludzie wpisują się w całą tą akcję przeciwko nowym wojskowym służbom.
Ale to są ludzie, których do służby przyjął albo zweryfikował Antoni Macierewicz.
- Dlatego mówię, że ci ludzie do końca są bardzo nielojalni. Oni stanowią zagrożenie dla nowych wojskowych służb.
Czyli to, że się pokazują w Naszej-klasie, to jest nielojalność wobec Antoniego Macierewicza, czy wobec kogo?
- Ja sądzę, że oni są ludźmi inteligentnymi i wiedzą, co zrobili i jakie są tego skutki. Oni ośmieszają po prostu nowe wojskowe służby, mają nadzieję, że doskonale się znajdą także w reaktywowanych Wojskowych Służbach Informacyjnych.
Powinni zostać wyrzuceni ze służby?
- To jest kwestia orzeczenia odpowiednich organów. Moim zdaniem tak. Nie wolno kompromitować polskich sił zbrojnych, polskich służb specjalnych.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Pomógł: 9 razy Wiek: 44 Dołączył: 09 Lip 2005 Posty: 1111 Skąd: Monte Carlo
Wysłany: 28-03-2008, 12:32
no i cool, przecież oni nie zrobili nic zlego, ja bym im dał po medalu i własny program w telewizji publicznej ....
jak pan wildstein opublikował w necie część dawnej agentury, wszyscy byli szczęśliwi, jak szef SKW pan Macierewicz przekazywał mediom informacje o operacjach poprzedniczki swojej służby wielu było szczęsliwych, zatem po 17 dniowym szkoleniu chłopaki myśleli pewnie, że na tym polega ich praca i o co mieć do nich pretensje, jeszcze powinni swoją agenture w afganie (jeśli w ogóle jakąś mają) umieścić w n-k, albo otworzyć swój własny portal kontrwywiadwojskowy.org.pl albo polski007.pl żeby było łatwiej ...
na świecie takie służby noszą nazwe "tajne" : )))
[ Dodano: 28-03-2008, 14:13 ]
"SPISANE BĘDĄ CZYNY I ROZMOWY" CZESŁAW MIŁOSZ;
WYIMKI Z OSTATNICH 2 MIESIĘCY:
"Gazeta Wyborcza" popełniła przestępstwo – twierdzi były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Antoni Macierewicz w wypowiedzi dla RMF FM. Chodzi o sprawę sześciu oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego, którzy opublikowali swoje zdjęcia z Afganistanu w portalu Nasza-Klasa.
Sprawę ujawniła dziś "GW". Jej zdaniem, to brak profesjonalizmu, bo można ich łatwo zidentyfikować.
Według Macierewicza, to gazeta dokonała dekonspiracji, a nie żołnierze. - Nie jest zakazane i w żaden sposób nie jest naganne to, że żołnierze robią sobie zdjęcia. Oni się nie zidentyfikowali jako ludzie, którzy pracują w kontrwywiadzie, to zrobiła "Gazeta Wyborcza" - powiedział RMF FM.
Andrzejowi Zybertowiczowi, doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa państwa, to nie przeszkadza.- Nie jest prawdą, że można było zostać oficerem kontrwywiadu przed upływem pół roku od przyjęcia do służby. Wreszcie lepszy ekspresowo wyszkolony oficer, ale w Polsce, niż długoterminowo w Rosji - podkreśla.
W archiwum SKW brakuje tajnych dokumentów, z których część osobiście wypożyczył Antoni Macierewicz, kiedy jeszcze kierował tą służbą - pisze "Dziennik". Dotyczy to akt kilku operacji służb, m.in. o kryptonimach Grafit (sprawa mafii paliwowej) i Transfer. Brakuje także wielu pojedynczych dokumentów wyjętych z akt personalnych, teczek pracy agentów i rozpracowań operacyjnych.
Gdzie one są? Nie wiadomo - pisze dziennik. Niektóre mogły zostać wywiezione do prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, dokąd w ostatnich dniach rządów PiS przeniosła się komisja weryfikacyjna. Według prawników obowiązek rozliczenia się z tajnych materiałów spoczywa jednak na tym, który je wypożyczył - zaznacza "Dziennik".
"Nie jest prawdą, że można było zostać oficerem w 17 dni" - mówił. Zdaniem Macierewicza trwało to "nawet pół roku", bo najpierw trzeba było przejść dwumiesięczny kurs podoficerski i trzymiesięczny kurs oficerski.
"A czy w pół roku można wykształcić pełnowartościowego oficera kontrwywiadu wojskowego?" - dociekali dziennikarze. "Taki okres szkoleń jest wystarczający do wykonywania niektórych funkcji w SKW, a żadne przepisy nie określają, żeby takie szkolenia miały trwać dłużej" - przekonywał. Przyznał jednak, że tak wyszkoleni funkcjonariusze nie byli wysyłani do ochrony naszych wojsk na misjach zagranicznych.
- Albo razem z Macierewiczem stawiamy przed Trybunał Stanu Radosława Sikorskiego, albo im obu dajemy medal za rozwiązanie WSI. PiS jest za tą drugą opcją - powiedział w "Magazynie 24 Godziny" Aleksander Szczygło.
Aleksander Szczygło uważa, że za to, co działo się w służbach specjalnych w równej mierze odpowiada Antoni Macierewicz, jak i ówczesny minister obrony narodowej. - Radosław Sikorski wydał wiele aktów wykonawczych, które regulowały rozwiązanie WSI i za to należy mu się medal - powiedział w TVN24.
"Tajne służby to enklawa niecności - nauczał Zybertowicz. - Służby specjalne to instytucja, w której przestrzeganie zasad niecnych jest cnotą". A "niecnota powinna służyć ochronie zasad zacnych" - podkreślał.
W zajęciach brał też udział Jerzy Targalski. Jako wykładowca - pod nazwiskiem Józef Darski - wygłosił referat "Służby specjalne w krajach postkomunistycznych". Jednocześnie był uczestnikiem zajęć jako słuchacz i członek "zespołu ekspertyz" przy szefie ABW. W tym samym czasie pełnił już funkcję wiceprezesa Polskiego Radia.
Oprócz Zybertowicza i Targalskiego wykładowcami byli prawicowi naukowcy. Wśród nich naczelny pisma "Arcana" Andrzej Nowak i Henryk Głębocki z IPN. Za wykład dostawali po 500 zł plus zwrot kosztów.
To śmieszne - tak komentuje zarzuty wobec Antoniego Macierewicza prezes PiS Jarosław Kaczyński. DZIENNIK napisał, że Macierewicz zatrudniał w kontrwywiadzie znajomych harcerzy i dziennikarzy po ledwie 17-dniowym kursie. "To nieprawda" - mówi Macierewicz.
Antoni Macierewicz, były likwidator WSI i były szef SKW a obecnie poseł PiS, poinformował, że złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez "Gazetę Wyborczą". Chodzi o piątkowy artykuł o żołnierzach SKW publikujących swoje zdjęcia w portalu Nasza-klasa.pl.
- To nie jest afera z "Naszą Klasą", to jest afera z "Gazetą Wyborczą", (...) o tyle szczególnie istotna, że będzie kosztowała "Gazetę Wyborczą" proces karny dlatego, że ja złożyłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez "Gazetę Wyborczą" - powiedział Macierewicz w TV Puls.
- "Gazeta Wyborcza" ujawniała żołnierzy realizujących działania operacyjno-rozpoznawcze i za to zostanie poddana postępowaniu prokuratorskiemu - dodał były szef kontrwywiadu wojskowego. Według Macierewicza, "ludzie w kontrwywiadzie, którzy jadą na misję mają obowiązek zachowywać się tak, jak wszyscy ich koledzy, ponieważ są oni rozproszeni po różnych jednostkach".
Zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Piotr Pacewicz odnosząc się do słów Macierewicza powiedział, że jego zdaniem złożenie zawiadomienia przez Macierewicza, to "odwracanie uwagi od tego, co się samemu nabroiło". Dodał, że Macierewicz nie ma szans, aby "GW" skutecznie oskarżyć.
- Żołnierze publikując swoje zdjęcia na portalu nasza-klasa sami się ujawnili - zaznaczył. Nadmienił, że można było rozpoznać, iż należą oni do służb specjalnych np. po elementach uzbrojenia i umundurowania.
"Gazeta Wyborcza" napisała w piątek, że nowi żołnierze SKW, którzy pojechali na misję do Afganistanu zamiast doświadczonych, uczestniczących w innych misjach żołnierzy SKW wywodzących się z WSI, robili sobie podczas misji zdjęcia i umieścili jej w portalu Nasza-klasa.pl.
Gazeta opublikowała zdjęcia sześciu oficerów SKW bez ich nazwisk i stopni, choć oni sami nie zadbali o to - w trakcie trwania misji wysyłali zdjęcia z bronią, w mundurach i w przebraniu, występowali w portalu pod własnymi nazwiskami, nie podawali, że służą w SKW, tylko, że są "oficerami WP", choć nie ukrywali, że zdjęcia są robione w Afganistanie.
Macierewicz odniósł się też do informacji o kompromisie ws. ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, do jakiego doszło w czasie sobotniego spotkania prezydenta Lecha Kaczyńskiego z premierem Donaldem Tuskiem.
Według relacji podanej przez szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego porozumienie ma składać się z trzech elementów: ustawy ratyfikacyjnej w wersji rządowej, uchwały zaproponowanej przez PO i PSL oraz nowelizacji ustawy o współpracy rządu z Sejmem i Senatem w sprawach związanych z członkostwem Polski w UE.
Macierewicz w niedzielę sceptycznie skomentował te doniesienia. - Mnie się nie wydaje możliwe, żeby posłowie PiS-u zagłosowali za taką formą, jaką zrelacjonowano w mediach i nie sądzę, żeby ona była prawdziwa - powiedział.
- Platforma mówi, a zdanie Platformy upowszechniają media. Kancelaria pana prezydenta milczy, oficjalne czynniki Prawa i Sprawiedliwości milczą - podkreślił poseł PiS.
- Żołnierze publikując swoje zdjęcia na portalu nasza-klasa sami się ujawnili - zaznaczył. Nadmienił, że można było rozpoznać, iż należą oni do służb specjalnych np. po elementach uzbrojenia i umundurowania.
To ma być argument? jeśli nawet , to Talibowie nie potrzebowali by internetu żeby to wyoczyć
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Pomógł: 9 razy Wiek: 44 Dołączył: 09 Lip 2005 Posty: 1111 Skąd: Monte Carlo
Wysłany: 30-03-2008, 18:50
Robal - odzielmy dwie sprawy -
jedna to opublikowanie przez GW tego artykułu, co jest elementem politycznej dintojry PO na Macierewiczu, jego ludziach i kulawej strukturze, którą stworzył - co wpisuje się w szerszy kontekst klimatu wokół służb "niespecjalnych" w III/IV RP, m.in. ich wykorzystywania dla doraźnych interesów politycznych (a dzieje się tak także dlatego, że decydenci nie rozumieją strategicznego charakteru tych instytucji państwowych i tylko tak potrafią je zadaniować - wykorzystać je do zgnębienia przeciwników politycznych, bo takie jest ich rozumienie "racji stanu" pl,)
a druga to (oczywiście powiązana z tym co wyżej) postępująca degradacja w selekcji, wyszkoleniu i możliwościach operacyjnych członków służb specjalnych - jeżeli mają to być, a powinny, służby "tajne", to ich pracownicy nie powinni się ujawniać GDZIEKOLWIEK w ŻADEN sposób, niezależnie od tego czy to jest nasza klasa, czy portal miłośników haftu krzyżykowego ("hej, siedzę w afganie, czy ktoś zna wzorek na makatkę z mułłą Umarem??"), chyba, że takie jest właśnie ich zadanie, co raczej nie zachodzi w dyskutowanym przypadku. Jasne, że oponenci, czy to talibowie, al kaida czy gru ma możliwości identyfikacji takich ludzi, ale to nie usprawiedliwia zachowania, które taką identyfikację ułatwia - swoją drogą wytłumacz mi - PO CO oni opublikowali te zdjęcia - żeby sie pochwalić przed koleżankami i kolegami z klasy podstawowej??? Ktoś, kto chwali się tego typu pracą, nawet bez podawania szczegółów, nie powinien trafić do takiej instytucji, zgodzisz się??
Takie zachowanie wpisuje się, niestety, w szerszy kontekst nieprofesjonalnych zachowań pracowników tych instytucji - miałeś już przypadek borowca, który żeby zabawić kolegów kręcił bączki bmw x5 na płycie lotniska i je rozje ..., antyterrorystów, którzy patrzą, jak ich koledzy z pracy wykrwawiają się na śmierć (bo się boją, i słusznie, że jak zdejmą wariata na wieżyczce strażniczej to prokurator ich oskarży o ludobójstwo ...) etc. etc., żle się dzieje w państwie polskim i nie widać za bardzo końca tej sytuacji ....
Twoje rozumowanie jest w porządku, ale IMHO też nie można z tą tajemnicą przesadzać. Jak ktos pracuje jako funkcjonariusz pod przykryciem czy na etacie niejawnym to OK. Ale to jest mniejszość tych służb. Ci z n-k nie przedstawili się jako SKW tylko jako żołnierze. Jeśli ileś tam lat wcześniej kończyli szkoły wojskowe, pracowali w normalnych jednostkach - to jakiś tam krąg znajomych ich, krewnych , wiedział ogólnie że są/byli żolnierzami. Pół roku wyjazdu też cięzko ukryć, a każdy się domyśli że może chodzić o misję. Pozwalam sobie spekulować, nie widziałem tych profili, nie mam konta na n-k - może ich profile były obliczone na "sprzedanie" legendy że są zwykłymi żołnierzami, troche tak jak przybierając fałszywą tożsamość mieć w niej elementy prawdziwej.
Pozdr
Robal2pl
_________________ "Na świecie jest bardzo dużo różnej broni i bardzo mało tolerancji i to jest powód dla którego cała ta broń jest potrzebna" S.Bidziński
Pomógł: 2 razy Wiek: 101 Dołączył: 10 Paź 2005 Posty: 277 Skąd: Polska
Wysłany: 31-03-2008, 12:04
Robal niestety nie masz racji. Agenci służb specjalnych nie mogą publikować swoich zdjęć w masmediach! To że pracują w wojsku mogą mówić i co tu gadać, nie jest to żadną tajemnicą. Ale że służa w takiej formacji to jest już ich tajemnica. Poza tym każdy agent operacyjny - a z takimi mieliśmy tu do czynienia wymysla własną "bajkę", dla znajomych, dalszej rodziny itp Podobnie ma się to w GROM - ie czy SDS MW. Gorzej jest z tym 1. psk ale to inna bajka.
Interesuje mnie kto doniósł GW iż akurat Ci "agenci" z bożej łaski należa do SKW ?!
Po drugie : każdy agent na takiej misji przejmuję agenturę kolegi który pracował na tym terenie wcześniej lub "hibernuje" jego agenturę do czasu jego powrotu i sam szuka nowej - swojej. Podsumowując, poprostu się spalili i tyle. Na dodatek narazili własne rodziny na niebezpieczeństwo - możliwości sznatażu przez grupy zbrojne, nie koniecznie terorystów itd.
Po trzecie : każdy oficer etatowy podpisuje słynną lojalke iż jego zakazany ryj nie ma prawa pokazać się w różnego rodzaju publikacjach itp.
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 01-04-2008, 22:05
Panowie mylicie pojęcia. Ktoś kto pracuje w służbach w pionie operacyjno-rozpoznawczym, kto pozyskuje i prowadzi tzw. agenturę nie jest agenrtem! Jak na razie to oficjalnie agenci procują w amerykańskich służbach specjalnych. Agen jest pewną formą współpracy z firmą, instytucją, służbą, która go pozyskała do współpracy. Dla uściślenia odsyłam do literatury, np. Raportu dor. WSI. Temat jest tak śliski, że nie bedę precyzował. Jednak pamiętajcie agent to nie etatowy pracownik służb specjlnych, to kret, który pracuje dla Nas lub przeciwko Nam.
[ Dodano: 01-04-2008, 22:14 ]
Po drugie Virgo warsztat pracy operacyjno-rozpoznawczej w bardzo nielicznych wypadkach umożliwia przekazanie agentury kolegom. Takie są zasady konspiracji. Choć w warunkach Afganistanu, bariery kulturowej i językowej do takiego przekazania mogło dojść (czyste spekulacje). Jednak nie chodzi o to. SKW to służby specjalne i ich ''prestiż" wymaga od ich pracowników zachowania swoich wizerunków w tajemnicy. Ukaznie swoich twarzy, nawet bez wskazania jednostki, grozi dekonspiracją. Byli i powinni zostać anonimowi.
[ Dodano: 01-04-2008, 22:18 ]
JohnyBravo ten BORowiec dostał od kolegi BMW X5, żeby odstawić je na miejsce parkingowe. A że chciał pokazać, że jest BORowikiem z extra klasy to wyłożył je na dach. Po prostu debil.
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 02-04-2008, 11:02
Raport z likwidacji WSI nic nie wnosi, bo sporządzili go kompletni dyletanci, piszący pod określoną tezę.
Słowo ,,agent'' jest pojęciem potocznym, służby używają zupełnie innych pojęć na określenie takiej osoby.Oficerowie SKW nie są agentami nawet w rozumieniu potocznym.
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 02-04-2008, 20:53
Ness proponuję leturę raportu. Pomimo, że jest stronniczy to znajduje się w nim kilka ciekawych załączników, np. Instrukcja operacyjna Zarządu II Sztabu Generalnego LWP. Takich dokumnetów nawet IPN nie publikował. Przez 17 lat istnienia III RP dokumenty wywiadu nie ujżały światło dziennego. Nie było również wartościowych publikacji dotyczących wywiadu PRL, a to dlatego, że system się zmienił a metody i formy pracy pozostają takie same. Załączniki do Raportu stanowiły doskonałe źródło informacji dla obcych służb specjalnych. Ten kto je ujawnił powinien ponieść odpowiedzialność karną. Rosja czy Wielka Brytania nawet po 100 latach nie ujawniają dokumentów wywiadu.
Natomiast określenie agent jest precyzyjnym określeniem pewnej kategorii OZI (osobowych źródeł informacji). Takie potoczne pojęcie określające etatowych pracowników wywiadu lub kontrwywiadu stosowane jest przez laików i tabloidy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum