Wysłany: 06-03-2008, 07:39 "Mieli być polską elitą, a dostali jeden komputer"
"Mieli być polską elitą, a dostali jeden komputer"
"Trybuna": Dowództwo Wojsk Specjalnych powołane w maju 2007 roku praktycznie nie jest w stanie przygotować się do działań, do których je stworzono. - To oni mieli być elitą elity. Odpowiadać za najlepsze, profesjonalne jednostki w kraju. Tymczasem przez polityczną zemstę trafili do klitek, w których 10 oficerów ma jeden telefon i komputer.
DWS miało organizować szkolenia i koordynować akcje GROM-u, Formozy i 1. Pułku Specjalnego Komandosów, przede wszystkim za granicą. Na razie samo nie może zorganizować się w kraju. Rozmówcy gazety, specjalizujący się w sprawach armii, określają to mianem skandalu.
Siedziba DWS jest dopiero budowana, w dowództwie jest paraliż decyzyjny, a koordynacji działań jak nie było, tak nie ma. W najbliższym czasie sytuacją w siłach specjalnych armii ma się zająć sejmowa Komisja Obrony Narodowej. O politycznej klątwie wiszącej nad DWS głośno mówi się nie tylko w szeregach armii, ale i wśród ludzi, którzy już z niej odeszli. Warunki pracy urągają godności żołnierzy. Po 10 oficerów pracuje w liczących 20 m.kw. pomieszczeniach, z jednym telefonem i dwoma komputerami. Mieszkają w internatach, bo wielu z nich ściągnięto z terenu, a wojsko nie dysponuje w Warszawie odpowiednią bazą lokalową. Do tego niekoniecznie chce ją udostępnić, bo nie wiadomo, czy dowództwo w Warszawie się ostanie.
Pomógł: 9 razy Wiek: 44 Dołączył: 09 Lip 2005 Posty: 1111 Skąd: Monte Carlo
Wysłany: 06-03-2008, 09:32
to jest artykuł z Trybuny:
ZABAWKA MINISTRÓW
Specjalne Dowództwo Wojsk Specjalnych
Mieli być elitą elity. Odpowiadać za najlepsze, profesjonalne jednostki w kraju. Wizytówkę naszych sił zbrojnych. Przez polityczną zemstę trafili do klitek, w których 10 oficerów ma jeden telefon i komputer. Dowództwo Wojsk Specjalnych powołane w maju ub.r. praktycznie nie jest w stanie przygotować się do działań, do których je stworzono. To oni mieli organizować szkolenia i koordynować akcje GROM-u, Formozy i 1. Pułku Specjalnego Komandosów przede wszystkim za granicą. Na razie sami nie mogą zorganizować się w kraju.
Skandal – tym słowem sytuację DWS oceniają nasi rozmówcy specjalizujący się w sprawach armii. Siedziba DWS jest dopiero budowana, w dowództwie jest paraliż decyzyjny, a koordynacji działań jak nie było, tak nie ma. W najbliższym czasie sytuacją w siłach specjalnych armii ma się zająć sejmowa Komisja Obrony Narodowej.
Dowództwo powołał Radosław Sikorski, b. szef MON, teraz specjalista rządu Tuska od spraw międzynarodowych. Pomysłem zapłodnił go najbliższy współpracownik braci Kaczyńskich od wojskowych sił specjalnych, b. szef GROM-u, obecnie wiceszef BBN Roman Polko. To jego ambicją było stworzenie elity elit, którą dowodziłby z tylnego fotela.
Sikorski na siedzibę wybrał bliską mu Bydgoszcz, z której wcześniej został senatorem. Jednak pokłócił się z braćmi Kaczyńskimi – na ministerialnym fotelu zastąpił go Aleksander Szczygło. Ten bez mrugnięcia okiem realizował wszystkie polecenia Polki. Na początek wymienił szefa dowództwa, gen. Edwarda Gruszkę zastąpił gen. Włodzimierzem Potasińskim – dopiero co mianowanym na dowódcę 2. Korpusu Zmechanizowanego w Krakowie. Po zmianie dowódcy Szczygło postanowił zmienić siedzibę DWS. Uznał, że z Bydgoszczą nie można bezpiecznie przeprowadzić telekonferencji, więc dowództwo przeniósł do Warszawy.
Szczygło z decyzją jednak zwlekał. Rozkaz o przeprowadzce (nr Z-81) wydał dwa dni po przegranych przez PiS wyborach. Swojemu następcy podrzucił kukułcze jajo. Wiadomo było, że Warszawa nie dysponuje odpowiednimi obiektami dla tej formacji. Tyle że jest w niej sztab generalny, gdzie siedzi grono PiS-owskich generałów.
O politycznej klątwie wiszącej nad DWS głośno mówi się nie tylko w szeregach armii, ale i wśród ludzi, którzy już z niej odeszli. W liście, jaki otrzymaliśmy od Jana Kameckiego, alarmuje on, że warunki pracy urągają godności żołnierzy. Potwierdził też nasze wcześniejsze informacje, że w DWS dzieje się źle. Po 10 oficerów pracuje w 20-mkw. pomieszczeniu z jednym telefonem i dwoma komputerami. Mieszkają w internatach, bo wielu z nich ściągnięto z terenu, a wojsko nie dysponuje w Warszawie odpowiednią bazą lokalową. Do tego niekoniecznie chce ją udostępnić, bo nie wiadomo, czy dowództwo w Warszawie się ostanie.
Zapytaliśmy o to MON. Departament prasowo-informacyjny resortu odpowiedział: „Kadra DWS dysponuje pomieszczeniami biurowo-sztabowymi przystosowanymi do pracy, wyposażonymi w odpowiednią ilość sprzętu informatycznego i sprzętu łączności”. Jednocześnie przyznał, że część kadry pracuje w pomieszczeniach „mniejszych niż przewidują normy o powierzchniach biurowo-sztabowych, co wynika z faktu, iż obecny stan infrastruktury dowództwa bazuje na obiektach udostępnionych przez jednostkę wojskową, na terenie której dyslokowane jest dowództwo”. Sytuacja ma się poprawiać zgodnie z planami – zapewnia resort.
MON przyznaje też, że żołnierze trafili do internatów wydzielonych na potrzeby DWS przez Agencję Mienia Wojskowego. Jeden z nich – jak przyznaje ministerstwo – jest pod Warszawą, drugi w stolicy. Ten pod Warszawą – jak wynika z naszych informacji – mieści się 5 km od Mińska Maz. Żołnierzy dowozi się tam i odwozi autokarem. Pozostaje im rano wstać do roboty, po robocie w autokar, zakupy w wiejskim sklepiku i lulu. Jak długo można tak pracować?
Do lokalizacji DWS w Warszawie nie jest przekonany obecny szef MON Bogdan Klich. Od listopada po korytarzach resortu krąży plotka, że nowy minister chce, aby siedziba jednostki była w jego rodzinnym Krakowie. Czy MON taką decyzję podejmie? „W chwili obecnej nie ma żadnej decyzji dotyczącej przenosin siedziby Dowództwa Wojsk Specjalnych” – poinformowało nas MON. Ale niepewność wśród żołnierzy, którzy cały czas siedzą na walizkach, pozostaje. Tak jak w październiku ub. roku lada dzień może zapaść decyzja – przeprowadzka do Krakowa. Choć tam też z siedzibą krucho, a i z mieszkaniami służbowymi nie najlepiej.
DWS w założeniu ma koordynować działania trzech specjalnych formacji naszej armii, które do tej pory były dowodzone niezależnie od siebie. Miało odpowiadać za szkolenie i w pewnym stopniu użycie naszych komandosów w działaniach operacyjnych. Czy jest do tego gotowe?
W jednej z rozmów gen. Potasiński pytany, kiedy ogłosi gotowość działania, stwierdził: „Nieistotne jest kiedy, bo najważniejsze jest stworzenie systemu walki, wypracowanie dokumentów normatywnych dających moc sprawczą i gwarancję, że żołnierz idzie do walki z poczuciem bezpieczeństwa wiedząc, że nikt go później nie będzie ścigał, bo miał prawo wykonać zadanie, które postawił mu przełożony”. Tylko że poczucia bezpieczeństwa nie mają dzisiaj sami współpracownicy generała.
Nie dziwi więc, że MON pytane, kiedy DWS osiągnie gotowość bojową do działania na terenie kraju i poza jego granicami, zasłoniło się tajemnicą państwową.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum