To ja odpowiem tak (proszę o wybaczenie nie stosowania prawidłowego nazewnictwa) "opóźniacz" w zapalniku w granacie - albo zadziała albo nie zadziała...
Tak a jego niezadziałanie powinno skutkować niewypałem a nie natychmiastową detonacją.
Taką różnicę miałem na myśli.
I twierdzę że można tak dobrać substancję chemiczną i tak skonstruować ten element by uzyskać taki właśnie efekt.
A dodatkowo można tak jak to zrobili czesi, tak skonstruować skorupę i sposób działania że nawet w razie wybuchu nie urwie ręki ot co.
Tym bardziej że użycie zakłada tak niewielką zwłokę w zadziałaniu
Powiedz facetowi bez ręki, ze jest ofiarą pomijalnej wartości...
A co mam powiedzieć? Tak, szkoda, że to się stało, nie powinno. Ale widział jaki zawód wybiera, i że w pracy nie będzie się posługiwał faxem i elektryczną temperówką. Znam co najmniej kilka przykładów ciężkich zranień na treningach GROMu, czy to od postrzału czy upadku... I co im powiesz? Taka robota, ryzyko wliczone w zawód. Postrzelenie przez kolegę, upadek ze śmigłowca, detonacja grantu w ręku czy kamizelce.
javelin napisał/a:
Jeżeli to faktycznie są wypadki <10 na kilka milionów egzemplarzy, to dla producenta żadnym problemem nie powinno byc wypłacenie odszkodowania - a i wizerunek firmy by na tym skorzystał.
I tak i nie... Bo gdyby dostawali spore odszkodowanie (jeśli producent jest z USA, to by szło raczej w miliony dolarów) to myślę, że "wypadków" mogłoby być więcej. A nieraz w czasie ćwiczeń czy operacji takie coś może się zdarzyć bez świadków, albo świadkami są zaufani koledzy z paki.
[ Dodano: 30-12-2008, 21:17 ]
gcze napisał/a:
I twierdzę że można tak dobrać substancję chemiczną i tak skonstruować ten element by uzyskać taki właśnie efekt.
Super! Zaprojektuj, zrób. Zostaniesz milionerem! Szczerze Ci tego życzę.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
W Nico również nie fragmentuje. To nie są granaty odłamkowe. Różnica jest taka, że w Nico ciśnienie eksplozji wyprowadzone jest otworami po bokach skorupy i to może powodować obrażenia jeśli ktoś go trzyma w ręku.
W P1 Skorupa jest otwarta jedynie od góry i przy wybuchu wyrzucone jest "denko" z zapalnikiem. I owszem podejrzewam, że jest to bezpieczniejsze dla trzymającej ręki.
Problem w tym, że odrzucany zapalnik nie jest bezpieczny dla osób w pomieszczeniu (czyt. zakładników) stąd w wielu jednostkach zaprzestano ich stosowania. A jakby nie patrzeć granaty dużo częściej wybuchają w pomieszczeniach z cywilami, niż w rękach żołnierzy/funkcjonariuszy.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Hmm W sumie racja i pewnie też nieźle lata po pomieszczeniu przy okazji.
Z drugiej strony zastanawiam się jakim cudem taki granat może wybuchnąć zanim puści się łyżkę ? Czy praktykuje się taki sposób rzucania że łyżka jest zwalniana zanim granat zostanie wypuszczony z ręki ?
Nie jestem specem ale czy to nie działa tak że zawleczka odbezpiecza mechanizm, a sam mechanizm uruchamia się po zwolnieniu łyżki po rzuceniu granatem ?
Z drugiej strony zastanawiam się jakim cudem taki granat może wybuchnąć zanim puści się łyżkę ?
Jak napisano wcześniej - awaria. Przyczyn bezpośrednich pewnie znalazłoby się kilka.
gcze napisał/a:
Czy praktykuje się taki sposób rzucania że łyżka jest zwalniana zanim granat zostanie wypuszczony z ręki ?
Przy tak krótkim opóźnieniu? Raczej nie. Jakby ktoś potrzebował szybszego wybuchu niż po rzuceniu to by zamówił wersję z krótszym opóźnieniem.
gcze napisał/a:
Nie jestem specem ale czy to nie działa tak że zawleczka odbezpiecza mechanizm, a sam mechanizm uruchamia się po zwolnieniu łyżki po rzuceniu granatem
Z założenia tak. I w 99,9% przypadków tak działa. Właśnie dlatego od początku tego wątku mowa jest o awarii sprzętu i niewłaściwym zadziałaniu granatu.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Hmm tak patrzę że w sumie to zawleczka chyba tylko blokuje łyżkę w położeniu zabezpieczonym. Więc w sumie jeśli byłaby to awaria mechanizmu to granat wybuchłby w dowolnym momencie i w zasadzie fakt wyjęcia zawleczki nie miałby żadnego znaczenia gdyby miała to być awaria mechanizmu granatu. To by wskazywało jednak chyba na błąd użytkownika.
tak patrzę że w sumie to zawleczka chyba tylko blokuje łyżkę w położeniu zabezpieczonym.
Dokładnie tak.
gcze napisał/a:
Więc w sumie jeśli byłaby to awaria mechanizmu to granat wybuchłby w dowolnym momencie i w zasadzie fakt wyjęcia zawleczki nie miałby żadnego znaczenia gdyby miała to być awaria mechanizmu granatu.
Nie koniecznie. Mógłby być wadliwy zapalnik i np. zwolnienie iglicy nastąpiło po lekkim poluzowaniu łyżki. Zamiast np. przy 45% wychyleniu łyżki a przy 10%.
gcze napisał/a:
To by wskazywało jednak chyba na błąd użytkownika.
Mam prośbę. W powyższych wypowiedziach sam przyznajesz, że masz niewielkie pojęcie o działaniu granatów, więc proponuję, żebyś nie rzucał pochopnie oskarżeń. Ani na producenta, ani na żołnierza. Wypadałoby wypowiadać się na tematy, na które ma się jakieś pojęcie.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Fak. Remov coś napisał. Tylko spokojnie, zachowaj spokój, jeszcze nie jest tak źle, jeszcze na ciebie nie nakrzyczał, oddychaj oddychaj....
do meritum, to że wszystko może się zepsuć to już ustaliliśmy, pytanie co dalej.
Normalnie żołnierz dostaje odszkodowanie od danego MON-u - tylko że w jednym systemie to będzie kwota śmieszna a w innym pół-śmieszna. Żołnierze mogą się również ubezpieczyć prywatnie etc - ale jak to działa, jakie są różnice w wypadku podczas szkolenia a na wojnie - to już temat dla prawników/ubezpieczycieli.
Czy żołnierz może żądać odszkodowania od PRODUCENTA danego uzbrojenia - nie wiem, być może dany MON jest w stanie procesować się z producentem że dany towar nie spełnia wymogów / norm etc.
Generalnie uważam że jest to bardzo specjalistyczny temat z którym trzeba by uderzyć do prawników wojskowo-ubezpieczeniowych czy coś w ten deseń. Podobne pytanie, jak mnie uszkodzi w wojsku kolega kretyn-idiota, to czy moge mu wytoczyć proces cywilny, czy tylko moge się procesować z MON-em?
W każdym razie procesowanie się z firmą zbrojeniową może przypominać walenie głową o ścianę ( Więc pamiętajcie o tym że to nie ma sensu, jak by nasza kamizelka komuś urwała przypadkiem głowę )
Po prostu zastanawiam się nad przyczynami. Stwierdzenie że to się zdarza i należy się z taką sytuacją pogodzić jakoś do mnie nie trafia. Przy takim podejściu więcej samolotów by spadało niż lądowało. Zwykle analizuje się przyczyny wypadków. Po prostu interesuje mnie ten temat. I dlatego się wypowiadam.
A tak swoją drogą jeśli podczas wybuchu energia uchodzi tymi otworami to w zasadzie powinno dać się zbadać czy to wina mechanizmu. w końcu materiał dowodowy nie odparowuje. Można zbadać przyczynę katastrofy lotniczej to chyba jest możliwość sprawdzenia cz mechanizm granatu nie jest wadliwy.
Pomógł: 12 razy Wiek: 36 Dołączył: 09 Kwi 2005 Posty: 1055 Skąd: Kraków
Wysłany: 31-12-2008, 00:52
gcze napisał/a:
Po prostu zastanawiam się nad przyczynami. Stwierdzenie że to się zdarza i należy się z taką sytuacją pogodzić jakoś do mnie nie trafia. Przy takim podejściu więcej samolotów by spadało niż lądowało.
A gdzie tam - dokładnie przy takim podejściu człowiek sobie uświadamia, że więcej samolotów ląduje niż spada. A to, że spadają - należy się z tym pogodzić. Im częściej się lata tym większa szansa na wypadek. Tyle tylko - i tutaj znowu się kłania statystyka - prawdopodobieństwo wypadku lotniczego jest znacząco mniejsze niż samochodowego. Normalny śmiertelnik ma problem z wyobrażeniem sobie tego fakti, ale tak to wygląda w rzeczywistości.
To taki przykład . Ten stan został właśnie wypracowany dokładną analizą każdego wypadku i eliminacją czynników które go spowodowały. Gdyby nie to to katastrofy byłyby powodowane w kółko tymi samymi usterkami. Bo skoro nikt by się o nich nie dowiadywał nie byłyby eliminowane.
Oczywiście samochody są nieporównywalnie niebezpieczniejszymi środkami transportu, o kilka rzędów wartości w statystykach.
Chociaż dalej na 1 miejscu jako środek transportu jest winda odnotowywane są sporadyczne wypadki zwykle spowodowane aktami wandalizmu w których na szczęście najczęściej giną tylko sprawcy.
No a jeśli chodzi o statystykę zawsze się śmiałem :
- wierzysz w wygraną w totolotku to śmierci w wypadku powinieneś być niemal pewien
Miałem okazje pogadać trochę ze znajomym prawnikiem, i powiedział mi coś takiego:
prawnie, jak najbardziej jest możliwość pozwu - poszkodowany żołnierz może wytoczyć proces producentowi wadliwego sprzętu.
Linia obrony producenta prawdopodobnie uwzględniała by:
-poprawność szkolenia
-prawidłowe użycie granatu
-świadome błędy w użyciu
-zdarzenia losowe - granat się odbił od ściany
-świadków zdarzenia, etc etc etc
natomiast zaatakować można producenta i/lub mon tematami jak:
-prawidłowość szkolenia
-zgodność z normami polskimi (kto zatwierdził, na podstawie jakich dokumentów i norm)
ALE byłby to bardzo skomplikowany i kosztowny proces, w tym wypadku międzynarodowy.
Niemniej, istnieją drogi prawne. Po prostu jest to skomplikowana sytuacja.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum