GROM ma nowego dowódcę
W ostatnim czasie płk Gut ukończył w USA podyplomowe studia polityki obronnej w Narodowym Uniwersytecie Obrony w Waszyngtonie. Płk Gut pełnił obowiązki dowódcy GROM w 2008 r.
Jak powiedział rzecznik MON Janusz Sejmej, płk Gut to "komandos z krwi i kości", o jego wyborze zdecydowały "doświadczenie i umiejętności".
Powodem dymisji Zawadki miały być planowane zmiany kadrowe i zapowiedź powołania przez prezydenta elekta na stanowisko dowódcy tego rodzaju sił zbrojnych płk. Piotra Patalonga, który dowodził jednostką GROM, zanim dowódcą został Zawadka.
GROM - Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego - została powołana w 1990 roku i zorganizowana na wzór jednostek specjalnych amerykańskich i brytyjskich. Początkowo podlegała MSW, do MON przeszła w 1999 r. Jednostka jest przeznaczona do działań specjalnych, zwalczania terroryzmu, operacji poszukiwawczych i rozpoznania.
Wiek: 13 Dołączył: 20 Sie 2010 Posty: 32 Skąd: Warszawa
Wysłany: 21-08-2010, 21:03 GROM ma nowego dowódcę
"Komandos z krwi i kości" ... Z tego co wiem on tzw "komandosem" nigdy nie był. Współczesny tzw "komandos" to:
1. osoba po badaniach psychologicznych która ma predyspozycje do działań specjalnych
2. osoba po procesie selekcyjnym
3. osoba po szkoleniu taktycznym odnoszącym się do operacji specjalnych
Ad1. Z tego co wiem Pan płk Gut nie przechodził testów psychologicznych pod kontem działań specjalnych.
Ad2. Z tego co wiem Pan płk Gut nigdy nie uczestniczył w selekcjach do jednostek specjalnych
Ad3. Z tego co wiem Pan płk Gut nigdy nie uczestniczył i nie ukończył szkolenia taktycznego szkolenia odnoszącego się do operacji specjalnych.
Myślę, ze Pan płk Gut jest na pewno żołnierzem i spadochroniarzem ( może i wybitnym, tego nie wiem). Ale nie jest tzw "komandosem".
A co do "doświadczenia i umiejętności" z zakresu operacji specjalnych to:
Nigdy nie brał udziału w bezpośrednich działaniach GROM jako wykonawca, ale ma doświadczenie sztabowe z jednostki GROM ( był zastępcą D-cy i pełnił jego obowiązki) oraz doświadczenie sztabowe z DWS.
Bardziej prawdziwe by było napisanie " Płk Gut jest "spadochroniarzem z krwi i kości" o jego wyborze zadecydowało "doświadczenie i umiejętności sztabowe".
Nie deprecjonuje Pana płk Guta, tylko wole by rzeczy były nazywane po imieniu.
PS
Zdecydowanie wole współczesne słowo "operator" niż "komandos".
PSS
Interesujące jest to, ze osoby takie jak Panowie: gen Polko, płk Patalong, płk Gut nigdy nie starali sie podejść do procesu selekcyjnego do jednostki specjalnej. Np selekcje w GROM były prawie od 20 lat. Od tak by się "sprawdzić" by pokazać ze się nadaje do wojsk/sił specjalnych. Nie pisze , ze mieli przejść, bo jak nie to... Interesujące jest to, ze nigdy nie podeszli do tego wyzwania. Przychodzili do jednostek specjalnych z "mianowania". A to już nie jest podejście charakterystyczne dla "komandosów z krwi i kości".
Zgadzam sie w 100% Zawsze każdego młodego tu jechałem że sie nie przywitał Ale Ty kolego piszesz mądrze i widać że masz wiedze Dlatego jesteś przyjęty z "mianowania bez selekcji."
Wiek: 13 Dołączył: 31 Mar 2009 Posty: 25 Skąd: net
Wysłany: 21-08-2010, 21:54
Mam w takim razie pytanie do mojego przedmówcy o dwa posty wyżej w temacie przez niego podjętym.
Uprzedzę, że nie jestem ani "ZA" ani na "NIE" w temacie nominacji Pana Guta.
Nie jestem też pracownikiem żadnej z wymienionych w moim poście jednostek, więc nie staję po żadnej stronie. Staram się tylko wyjaśnić "zdroworozsądkowo" co mój poprzednik miał na myśli.
Jeżeli mianem "komandosa", lub jak przedmówca woli "operatora" należało by nazywać tylko osobę, która ukończyła "selekcję" to jak się to ma do rzeczywistości, np. w 1PSK - jaki procent żołnierzy 1PSK (są w MON więc nawet nazywając ich "operatorami" są żołnierzami) ukończył "Selekcję"?
Sądząc po wypowiedzi mój poprzednik jest chyba zorientowany w temacie i zna w przybliżeniu realny stan.
Jak to odnieść do żołnierzy Oddziału Specjalnego ŻW, którzy według wielu publikacji również w etatach mają wpisane "operator"? Przechodzą jak to ująłeś "szkolenia taktycznego szkolenia odnoszącego się do operacji specjalnych". No ale w wspomnianej "selekcji" nie ukończyli.
Jak to odnieść do pewnej części żołnierzy GROM, którzy również nie brali udziału w "Selekcji" a są w jednostce niewątpliwie specjalnej? Nie są już "komandosami"? Bo "operatorami" jakoś są. Ci również przechodzą "szkolenia taktycznego szkolenia odnoszącego się do operacji specjalnych". no ale "selekcji" nie ukończyli".
Jak to odnieść do żołnierzy Jednostki Wsparcia Dowodzenia i Zabezpieczenia Wojsk Specjalnych wchodzącej w skład Dowództwa Wojsk Specjalnych? Są w "wojskach specjalnych" a nie są "komandosami"? "Szkolenia taktycznego szkolenia odnoszącego się do operacji specjalnych" z pewnością mają, "selekcji" jednak nie.
Co przedmówca ma na myśli pisząc o "selekcji"?
Pytam bo wydaje mi się, że do każdej z wymienionych jednostek po drodze, zanim stanie się jej żołnierzem, "komandosem" czy "operatorem", przejść trzeba poszczególne szczeble kwalifikacji, czyli jest się wyselekcjonowanym z pewnej grupy kandydatów.
Czy jest to już wspomniana "selekcja", mająca na celu wyłonienie kandydata o predyspozycjach wymaganych na wspomniane stanowiska?
Czy owa wymieniona przez Ciebie "selekcja" kojarzona jest tylko i wyłącznie jako etap górskiego sprawdzianu wytrzymałości i motywacji jak to jest w przypadku kwalifikacji do Jednostki GROM?
Pozdrawiam i liczę, że wyjaśnisz co miałeś na myśli.
Wiek: 13 Dołączył: 20 Sie 2010 Posty: 32 Skąd: Warszawa
Wysłany: 21-08-2010, 22:11
Wybacz mi proszę. Pozwolisz, ze nie odpowiem. Pisze tutaj o panu płk Gucie a nie o wojskach specjalnych i żandarmerii. Jeśli będzie taki wątek chętnie zabiorę głos.
Wiek: 13 Dołączył: 31 Mar 2009 Posty: 25 Skąd: net
Wysłany: 21-08-2010, 22:31
Pozwolisz, że nie pozwolę.
Piszesz nie tylko personalnie o Panu płk. Gucie ale robisz też własną wykładnie "komandosa", wymieniając elementy, które czynią według ciebie żołnierza "komandosem' lub jak wolisz "operatorem".
Tak więc pytania swoje oparłem nie bezpodstawnie i jak najbardziej dotyczą treści twojej wypowiedzi.
Mój post nie jest ani o wojskach Specjalnych ani o Żandarmerii.
W prostej linij zadałem pytanie - uproszczę je jeszcze bardziej - co z tymi pozostałymi (żołnierzami, "komandosami", "operatorami" - jak zwał tak zwał), którzy nie ukończyli "selekcji" (nie wiem jakiej, bo mi nie wyjaśniłeś), a mimo to są "komandosami" i "operatorami" (1PSK, OS ŻW Warszawa, Jednostka Wsparcia Dowodzenia i Zabezpieczenia Wojsk Specjalnych, żołnierze GROM służący w tej jednostce w różnych komórkach organizacyjnych i na różnych szczeblach bez ukończonej "Selekcji" w górach)?
Czy według ciebie nie powinno się ich nazywać "komandosami" czy "operatorami"?
Powinni się tego miana zrzec? Powinno się ich pozbawić tych "tytułów"?
Zgadzam się z "bugiat'em" że piszesz z sensem (pozwoliłem sobie oczywiście zajrzeć do pozostałych twoich postów), ale interesuje mnie twoje zdanie i sposób w jaki dzielisz żołnierzy na "komandosów" i nazwijmy to "niekomandosów", z pośród tych, których już zaszeregowano jako "komandosów" lub "operatorów'.
Ostatnio zmieniony przez AliAskari 21-08-2010, 22:46, w całości zmieniany 2 razy
Wiek: 13 Dołączył: 20 Sie 2010 Posty: 32 Skąd: Warszawa
Wysłany: 21-08-2010, 22:41 GROM ma nowego dowódce
Na krótkie pytanie odpowiem. Nie są. To oczywiste.
[ Dodano: 21-08-2010, 23:50 ]
Posługuje się analogiczną logiką podziału na "komandosa" i "niekomandosk" jak do np prawnika. By nim zostac trzeba:
- dostać sie na studia prawnicze
- zaliczyć wszystkie egzaminy i ćwiczenia na studiach
- obronić prace magisterską
- zrobić aplikacje.
Czy będziesz prawnikiem bez dostania się na studia ? Czy będziesz prawnikiem gdy nie obronisz pracy mgr ? itd itp.
Logika klasyczna nic specjalnego.
Tak w temacie tych podziałów na komandosów z krwi i nie to cytuję:
Cytat:
W jednostce powstał podział na żołnierzy i – jak mówią gromowcy – wojskowych.
– Roman Polko na szefa szkolenia GROM awansował człowieka bez kursu podstawowego.*
*(Po pierwszych testach psychofizycznych szczęściarze dostawali zaproszenie do jednostki, a tam czekał ich ostry wycisk. Z 300 kandydatów zostawało zaledwie kilku. Potem był jeszcze roczny kurs podstawowy w jednostce. W końcu żołnierz dostawał słynny szary beret. – To była świętość, symbol, nobilitacja jak medal)
My byliśmy szkoleni przez najlepsze jednostki specjalne na świecie, mieliśmy wszystkie zajęcia z ostrą amunicją, strzelanie w ruchu, wchodzenie do pomieszczeń z ostrzałem. Ten nowy gość od szkolenia zasłynął z tego, że w rękojeść karabinku MP5 chciał wsadzać magazynek
Cytat:
– Ci nowi postrzegali nas jak zwykłych żołnierzy, podczas gdy w Iraku wyłapywaliśmy najbardziej niebezpiecznych ludzi al Kaidy
– Takich operacji nie zrobi człowiek pierwszy z brzegu. Chodzi o precyzję i ciągłe szkolenie. A ci nowi, z wojska, tego nie rozumieli. Skończyły się ćwiczenia z brytyjskim SAS czy amerykańską Deltą.
Cytat:
Takich oficerów GROM miał coraz więcej, bo – jak twierdzą żołnierze, z którymi rozmawialiśmy – jednostka jest postrzegana jako dobra posada dla kadry wojskowej. – Pieniądze są większe niż gdzie indziej, dochodzą dodatki za walkę z terroryzmem. Ktoś, kto szykuje się na emeryturę, chętnie przyjdzie do nas i podwyższy sobie podstawę
W dodatku 1 października 2007 roku w MON utworzono Dowództwo Wojsk Specjalnych (DWS), które odpowiada za dowodzenie, szkolenie i przygotowanie polskich jednostek specjalnych, w tym GROM. – Ludzie z normalnych jednostek nagle stali się ekspertami od wojsk specjalnych.
Cytat:
Wielu żołnierzy jednostki elitarnej kojarzy DWS jedynie z biurokracją, która – ich zdaniem – zaczyna paraliżować pracę. – Rozwinęła się kwitologia. Żeby zabrać ośmiu żołnierzy na pięć dni szkolenia, zapisałem 90 stron papieru: planów z obrazkami, projektów, kosztorysów. Miesiąc łaziłem, żeby to zatwierdzić
Żołnierze twierdzą, że właśnie z tym chciał walczyć pułkownik Dariusz Zawadka. I przegrał. W miniony czwartek minister obrony narodowej Bogdan Klich mianował nowego dowódcę. Został nim pułkownik Jerzy Gut, „wojskowy”. Żołnierze wzruszają ramionami: – Dla nas to bez znaczenia, jednostki GROM już nie ma.
Pomógł: 50 razy Wiek: 32 Dołączył: 03 Maj 2005 Posty: 1356 Skąd: Warszawa
Wysłany: 22-08-2010, 14:44
Ten to Rambo - przecież jasno napisano. To oddzielna kategoria.
Co do etymologicznych sporów o komandosów i operatorów... to się już językowo wymieszało i nie ma co z wiatrakami walczyć. Od czasów burskich kommando, przez komandosów II wojny i później pomieszanie sensów "operative" z "operator". Język opisowy potrzebuje synonimów - wystarczająco dużo mamy problemów z opisem "żołnierza" Piechoty Morskiej czy Komandosa Marynarki Królewskiej. Znam sporo ludzi których statusu szklankiwina raczej by nie podważył wedle swojej wykładni, którzy mówią o sobie podobnych "operatorzy". To tak naprawdę nie ma znaczenia - "specjalsi", "operatorzy" - dziś rzadziej się mówi komandos bo to brzmi nieco archaicznie i ma leciutki zapaszek taniego wina i filmów z Hollywood.
Dodam, że moim okiem, te wszystkie podziały - sił, wojsk, operatorów i komandosów wyglądają na mętną teoretyczną breję która dobrze wygląda na prezentacji w Powerpointcie bo można dużo slajdów nabić.
Sprawy rozmaitych selekcji jako formy "rite of passage", skrajnego testu motywacyjnego to są tematy bardziej dla psychologów i nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków jeśli chodzi o ich prawdziwą skuteczność jako mechanizmu określającego przydatność ludzi na różnych stanowiskach. Owszem, pomagają jeśli chodzi o prestiż, ale gwarancją jakości nie są. O płk. Gut-cie słyszałem od ludzi z PSK jeszcze z czasów irackich raczej dobre opinie - w rodzaju "rozumiał, dawał wolną rękę, nie przeszkadzał". Z pewnością żałuję odejścia DZ ale widocznie uznał on że więcej nie może zrobić wobec oporu materii.
Wiek: 13 Dołączył: 20 Sie 2010 Posty: 32 Skąd: Warszawa
Wysłany: 22-08-2010, 18:54
Jak sie robi te ramki ?
Cytat:
Dodam, że moim okiem, te wszystkie podziały - sił, wojsk, operatorów i komandosów wyglądają na mętną teoretyczną breję która dobrze wygląda na prezentacji w Powerpointcie bo można dużo slajdów nabić.
Dla niektórych to breja a dla innych podstawy konstruowania narzędzi do prowadzenia polityki państwa. Kwestia wyboru.
Cytat:
Sprawy rozmaitych selekcji jako formy "rite of passage", skrajnego testu motywacyjnego to są tematy bardziej dla psychologów i nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków jeśli chodzi o ich prawdziwą skuteczność jako mechanizmu określającego przydatność ludzi na różnych stanowiskach. Owszem, pomagają jeśli chodzi o prestiż, ale gwarancją jakości nie są. O płk. Gut-cie słyszałem od ludzi z PSK jeszcze z czasów irackich raczej dobre opinie - w rodzaju "rozumiał, dawał wolną rękę, nie przeszkadzał". Z pewnością żałuję odejścia DZ ale widocznie uznał on że więcej nie może zrobić wobec oporu materii.
Selekcja jest tylko jednym z elementów. I tak jak piszesz nie jest gwarantem. Tak jak egzamin na studia prawnicze nie oznacza, ze ktoś będzie prawnikiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum