Pomógł: 9 razy Wiek: 44 Dołączył: 09 Lip 2005 Posty: 1111 Skąd: Monte Carlo
Wysłany: 27-01-2009, 19:12 Brat pilota CASY: mój telefon był na podsłuchu
Brat pilota CASY: mój telefon był na podsłuchu
- Pozostawiono mi wiadomość głosową poprzez telefon. Automat odczytał informację o treści m.in., że "jeśli chce się bronić dobrego imienia pilotów CASY, to nie wolno przez telefon używać słowa »załoga«". Była to sugestia, że telefon jest w pewien sposób na podsłuchu - powiedział brat pilota rozbitej CASY, Andrzej Smyczyński w programie "Teraz My" w TVN, tvn24.pl i Onet.pl.
- Śmiercią grożono mi dwa razy. Trzeci raz udzieleno mi "dobrej rady" – przypomniał Smyczyński w TVN "Teraz MY". Brat Michała Smyczyńskiego, pilota rozbitego samolotu CASA, opisał szczegóły tych gróźb.
Pierwszy raz miał wyglądać następująco: na ulicy, gdy Andrzej Smyczyński szedł do domu, samochód zajechał mu drogę. - Jeden z mężczyzn powiedział: "Zostaw gnoju sprawę Mirosławca, bo jesteś na nas za cienki. Wiemy, z kim rozmawiasz. (…) Na razie to jest prośba od wysoko postawionych panów w mundurach" – opisywał Andrzej Smyczyński.
Dodał także, że owi panowie podkreślili, że "jego matka będzie opłakiwała drugiego syna", jeśli nie zostawi w spokoju tej sprawy.
Kolejna groźna miała formę włamania do komputera jednego z członków rodziny pilota. - Pozostawiono list z groźbami – powiedział Smyczyński. - Padło to samo sformułowanie, że w przeciwnym razie będzie kolejna osoba do opłakiwania - dodał.
Kolejny już raz nie był groźbą. Pozostawiono mu wiadomość głosową poprzez telefon. Automat odczytał informację o treści m.in., że "jeśli chce się bronić dobrego imienia pilotów CASY, to nie wolno przez telefon używać słowa »załoga«". Była to sugestia, że telefon jest w pewien sposób na podsłuchu.
Poddał on w wątpliwość ustalenia komisji, która miała ustalić przyczyny katastrofy samolotu CASA. Jak dodał Smyczyński, odczytywaniem zapisów z czarnej skrzynki nie zajmowali się Polacy, ale producent samolotu, czyli Hiszpanie, co rodziło konflikt interesów.
- Polscy eksperci nie dysponowali (odpowiednim sprzętem) – zaznaczył. I dodał, że Hiszpanie na szybko pisali program do odczytywanie zapisów z czarnej skrzynki. Dodatkowo animacji komputerowa, jaką zaprezentował MON nie odpowiadała rzeczywistej sytuacji, która rozegrała się pod Mirosławcem. - Ktoś miał cel w tym, żeby nie ujawnić prawdziwego toru upadku samolotu.
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 27-01-2009, 19:50
Z boku wygląda to na jakieś urojenia. Współczuję kolesiowi, bo stracił brata (który - jak niestety orzekła komisja badająca wypadek - był bardzo mało doświadoczny i nie powinien siedzieć tam, gdzie siedział), ale po ch... robi ten dym?!
Groźbami zajęła się już prokuratura. Wcześniej było tylko jego słowo o zaczepiających go ludziach, teraz są już jakieś ślady - list i nagranie, a to już można zbadać.
Niezależnie co orzeknie prokuratura takie szaraczki jak my nigdy się nie dowiedzą co w tym wszystkim jest prawdą a co nie.
_________________ The 2 loudest sounds in the world: A click when you expect a bang, and a bang when you expect a click.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum