Wysłany: 17-06-2008, 07:31 "Bizancjum w MON" - samochód dla urzędnika?
"Bizancjum w MON" - samochód dla urzędnika?
Bogdan Klich, Fot. Leszek Szymański
PAP
"Rzeczpospolita": Resort obrony chce rozszerzyć krąg osób, które mają prawo do samochodów służbowych z kierowcą. Teraz taki przywilej przysługuje ponad 100 osobom.
Gazeta dotarła do dokumentu, z którego treści wynika, iż wkrótce w MON owych "wybranych" może być o 40 więcej. Decyzja ministra Bogdana Klicha dawałaby takie przywileje m.in. dowódcom brygad, dowódcom pułków i szefom wojewódzkich sztabów wojskowych.
- Dokument jeszcze nie został podpisany przez ministra. Na razie jest w konsultacjach - mówi "Rz" Robert Rochowicz, rzecznik MON. Nie chce wyjaśnić, dlaczego tak wielu urzędników musi korzystać ze służbowych samochodów. Według wyliczeń resortu obrony, roczne utrzymanie służbowego auta to około 17 tys. zł. MON nie wliczyło w to jednak kosztów wyżywienia i zakwaterowania żołnierza służby zasadniczej, który wozi wojskowych dygnitarzy (ok. 3500 zł miesięcznie na każdego żołnierza). Zatem już teraz przejazdy urzędników MON i wojskowych kosztują podatnika blisko 4 mln zł rocznie - akcentuje gazeta.
Rozmówcy "Rz", nawet ci z armii, przyznają, że taka liczba samochodów służbowych w MON i armii, to "istne Bizancjum". - W Stanach Zjednoczonych widywałem jednogwiazdkowych generałów, którzy do Pentagonu jeździli metrem - mówi gazecie oficer Wojska Polskiego, który był na kursach w USA.
"Trzeba się temu dokładnie przyjrzeć, bo szliśmy do wyborów z założeniem, że będziemy ograniczać przywileje władzy. Na pewno nie może być tak, że samochody służbowe mają dyrektorzy departamentów. Poproszę ministra Klicha o wyjaśnienia" - deklaruje Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący Klubu PO, członek Sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Więcej o tym w dzisiejszym wydaniu "Rzeczpospolitej".
Pomógł: 7 razy Wiek: 35 Dołączył: 04 Gru 2007 Posty: 845 Skąd: Polska
Wysłany: 17-06-2008, 09:24
Ta cyfra ,,100" jest z sufitu wzięta, w rzeczywistości aut służbowych jest dużo, dużo więcej, tylko nie są one przypisane do konkretnej osoby. W realiach WP takim ,,bezprizornym" wozem i tak jeździ wyłącznie dowódca/szef, chociaż nominalnie pojazd (i etatowy kierowca) jest do dyspozycji większego kręgu osób, co miałoby jeszcze jakiś sens.
Skutek jest taki, że naprawdę poważne sprawy w wojsku załatwia się autami prywatnymi, oczywiście bez jakiejkolwiek refundacji. Sam służbowego wozu użyłem tylko kilka razy, inne sprawy objeżdżałem swoim.
Wysłany: 20-06-2008, 17:12 Re: "Bizancjum w MON" - samochód dla urzędnika?
mantiz napisał/a:
Kangur napisał/a:
dawałaby takie przywileje m.in. dowódcom brygad
to ja sie musze naszego dowodcy zapytac jakim prawem jezdzil sluzbowa vectra
Widzisz, u mnie w 9PR to nawet z-ca d-cy (no, ale pełniący obowiązki d-cy, więc przyjmijmy ze był dowódcą pułku) miał Fiata Sienę z kierowcą do dyspozycji. Kolega z plutonu miał w rozliczeniu bojowym status "kierowca dowódcy" - i faktycznie, siedział przed jego kancelarią i woził mu dupkę o każdej porze dnia i nocy.. Czyli prawo sobie a życie sobie...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum