Zazwyczaj ledwie dziesięć procent kandydatów przechodzi selekcję do Wojsk Specjalnych. Jednostka Agat potrzebuje ich teraz najwięcej.
Najmłodsza jednostka specjalna, Agat, powstała w lipcu 2011 roku na bazie rozformowanego Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Gliwicach. Zgodnie z planami będzie miała charakter powietrznodesantowy, zajmie się wspieraniem pozostałych specjalsów i samodzielnym prowadzeniem akcji na tyłach i w ugrupowaniu przeciwnika.
W Bieszczadach przeprowadzana jest obecnie czwarta w tym roku selekcja kandydatów do Agatu. Sprawdzane są ich umiejętności i kondycja. Wyniki pozytywnie zaskakują.
„Wojska Specjalne cierpią na brak wartościowych kandydatów”, przyznaje rzecznik prasowy Dowództwa Wojsk Specjalnych podpułkownik Ryszard Jankowski. „Nie wszyscy są w stanie sprostać naszym wymogom. Żołnierze przychodzą na selekcję słabo przygotowani fizycznie i psychicznie. Często dysponują kiepskiej jakości sprzętem, a czasami nie wystarcza im motywacji. Jak wynika z dotychczasowych statystyk, do jednostki w Gliwicach powinniśmy w trakcie selekcji sprawdzić około czterech tysięcy chętnych. Poprzeczka jest bardzo wysoko, ale nie zamierzamy jej obniżać, bo potrzebujemy najlepszych z najlepszych”.
Dowódca, pułkownik Sławomir Berdychowski, wyjaśnia, że z chwilą utworzenia Agatu każdy chętny żołnierz i pracownik OSZW zostali przyjęci do jednostki. Nie oznacza to, że wszyscy w Wojskach Specjalnych pozostaną. Żołnierze mają zagwarantowane stanowiska do końca 2012 roku. Zgodnie z obowiązującymi przepisami pół roku przed zakończeniem kadencji (w połowie 2012 roku) będą opiniowani. Do tego czasu muszą pozytywnie przejść selekcję lub kwalifikacje (te ostatnie dotyczą sztabu, pionu szkolenia i osób, które nie będą bezpośrednio zaangażowane w prowadzenie walki). Ci, którym kontrakty kończą się przed 1 lipca 2012 roku, otrzymają dodatkowe, półtoraroczne umowy – w trakcie ich obowiązywania będą musieli stanąć do selekcji. Warunkiem zawarcia kontraktu jest pozytywna ocena z opiniowania służbowego.
Wnioski o przyjęcie do WS złożyło ponad 400 byłych żandarmów. Kilkudziesięciu kontynuuje służbę w ŻW w innych oddziałach, niektórzy pożegnali się z mundurem.
NAJLEPSI NA POCZĄTEK
Pierwsze weryfikacje żołnierzy z byłych kompanii manewrowych OSŻW już się odbyły. Po testach wstępnych: spotkaniu z psychologiem, weryfikacji sprawnościowej i rozmowie kwalifikacyjnej, żołnierze pojechali w Bieszczady, gdzie od połowy września trwa selekcja. Na wykazanie się umiejętnościami każda grupa kandydatów ma sześć dni. Dotychczas egzamin zdało pozytywnie kilkadziesiąt osób, w tym jedna spoza dawnego OS. Statystyki pokazują, że do tej pory niemal połowa z egzaminowanych żołnierzy poradziła sobie z selekcją, co dla dowódcy Agatu jest wynikiem budującym. Pułkownik Berdychowski przyznaje jednocześnie, że procent zdających może spaść nawet do trzydziestu, bo w ostatnich dwóch zgrupowaniach w Bieszczadach wezmą udział nieco słabsi kandydaci. Dla pechowców dowódca przewiduje możliwość poprawy: jeszcze w listopadzie i wiosną przyszłego roku odbędą się dodatkowe selekcje dla tych, którym nie udało się zdać egzaminu w pierwszym terminie.
Pułkownik Berdychowski przypuszcza, że statystyki dotyczące selekcji do pozostałych jednostek WS wyglądałyby tak, jak w wypadku tej gliwickiej, gdyby nie to, że kandydatów intensywnie przygotowywano do egzaminu.
„Kiedy patrzę na niektórych żołnierzy, odnoszę wrażenie, że do oddziału specjalnego ŻW trafili przez przypadek. W pewnym momencie chyba ważniejszy był wskaźnik ukompletowania osobowego niż poziom, jaki reprezentowali. Na szczęście chodzi o mniejszość”. Zaznacza, że zależy mu na tym, aby wszyscy żandarmi z rozformowanego oddziału, którzy chcą służyć w WS, mogli wykorzystać szanse. I dlatego szkolenie w jednostce podporządkowano przygotowaniu byłego personelu OSŻW do selekcji.
Większość żołnierzy już kilka razy uczestniczyła w zgrupowaniach kondycyjnych w Beskidach. Oprócz tego kandydaci dwa lub trzy razy w tygodniu biorą udział w około 25-kilometrowych marszach, mają ćwiczenia z nawigacji, trzy razy w tygodniu dają sobie wycisk w siłowni, dużo biegają.
KRYTERIA DLA WSZYSTKICH
Jeden zespół szturmowy Agatu jest już prawie ukompletowany. Jeżeli utrzyma się dobry wynik selekcji, byli żandarmi stworzą połowę zespołu lub nawet całą następną formację. Dowództwo jednostki liczy na kandydatów z innych rodzajów sił zbrojnych. Dotychczas do Agatu zgłosili się żołnierze z 6 Brygady Powietrznodesantowej, 2 Pułku Rozpoznawczego z Hrubieszowa, Jednostki Wojskowej Nil, komandosi z Lublińca, a także osoby z innych jednostek.
Szanse na służbę w Agacie mają wszyscy, którzy przejdą selekcję. Zasady są takie same, jak w przypadku naboru do innych jednostek WS: kandydat zgłasza chęć służby, jego dokumenty są analizowane, weryfikowana jest jego przydatność w jednostce. Następnie dostaje zaproszenie na selekcję lub kwalifikacje.
Po przejściu tego etapu jest przyjmowany do tak zwanej grupy szkolenia bazowego. Po tych kilku miesiącach, kiedy zwykle odpada dziesięć procent chętnych, żołnierze kierowani są na szkolenie w jednej z sześciu specjalności: pirotechnik, radiooperator, paramedyk, kierowca, dowódca sekcji, snajper. Dopiero po jego zakończeniu trafiają do pododdziałów i tam zgrywają się ze swoim zespołem.
W Agacie w zespołach bojowych służą w większości starsi szeregowi. W pozostałych jednostkach WS są to zwykle podoficerowie. O przyjęcie do tej formacji może się zatem ubiegać każdy z uregulowanym stosunkiem do służby wojskowej. Zapewne na początku miesiąca na selekcję pojedzie również jeden żołnierz NSR. „Na takich ludzi również czekamy”, zachęca dowódca.
Zarobki szeregowych w najmłodszej jednostce Wojsk Specjalnych nie różnią się jeszcze od wynagrodzenia w jednostkach Wojsk Lądowych. Pułkownik Berdychowski poprosił dowódcę specjalsów, generała brygady Piotra Patalonga, aby ten złożył wniosek do ministra obrony o przyznanie żołnierzom Agatu stałego dodatku do uposażenia zasadniczego (wskaźnik 0,3), który otrzymują inne jednostki WS. Jeśli tak się stanie, to pensje szeregowych wzrosną o mniej więcej 450 złotych netto.
SZYTE NA MIARĘ
Aby ułatwić kandydatom przygotowanie do egzaminu, dowódca jednostki opracował program treningowy, według którego obecnie ćwiczą byli żandarmi. Już niedługo będzie on dostępny na tworzonej właśnie stronie internetowej formacji.
Pułkownik Berdychowski zdradza nam, że program ułożony jest na sześć tygodni, w cyklach sześciodniowych. Kandydat co drugi dzień powinien odbywać marsz z ciężkim plecakiem. Po takim wysiłku następuje trening lekki – biegi na krótkich dystansach, siłownia i pływanie. Z każdym tygodniem ćwiczenia są intensywniejsze. Przykładowo: zaczynają się od marszu na 10 kilometrów z plecakiem o wadze 10 kilogramów, a kończą marszem na 25 kilometrów z plecakiem 30-kilogramowym.
W autorskim programie treningu dowódcy są także porady dotyczące techniki marszu, tempa i odpoczynku. Kandydaci znajdą w nim również wskazówki dotyczące używania kompasu, mapy, a także co do zasad planowania marszu.
Takie głupie pytanie - dlaczego w Polsce na selekcji dozwolone są kijki? Nigdzie tego nie widziałem, tylko u nas. WTF?
kijki czyli nordicwalking... bardzo popularne na zachodzie... jak i w Polsce od jakiegoś czasu... i co ciekawe... te "kijki" są od pewnego czasu na wyposażeniu szpitalnych oddziałów rehabilitacyjnych... ciekawa analogia dotycząca sprzętu na selekcjach
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1310 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 10-11-2011, 20:01
Gurdip napisał/a:
Dlaczego są dozwolone jakieś getry,polarki,softshell'e,kijki itp.???
Selekcja do AGAT-u wygląda jak wycieczka z PTTK
ja tam żaden komandos nie jestem, czepiać się nie chcę, ale też uważam, że powinno się przepierdalać w tym, w czym będzie się pracować. W tym przypadku jest to pełne umundurowanie. Z drugiej strony, Przy jakości naszego szpeju, połowa by odpadła przez problemy ze stopami... W Izraelu pierwsza(druga już nie) selekcja do kilku jednostek specjalnych jest prowadzona w ubiorze cywilnym, z tego powodu, że rekrut nie jest jeszcze formalnie żołnierzem i nie ma wydanego umundurowania.
JA nie mówię że mają być NAGO z ostrym patykiem w ręku - ja pod taką górę nie dał bym rady podjechać samochodem, ale nie widziałem na przykład żeby w SASR mieli podczas selekcji KIJKI - no a góry w Western Australia raczej nie są od Bieszczad mniejsze.
Stąd moje pytanie - dlaczego na selekcji są kijki?
Wiek: 13 Dołączył: 31 Mar 2009 Posty: 27 Skąd: net
Wysłany: 10-11-2011, 20:41
Gurdip napisał/a:
Dlaczego są dozwolone jakieś getry,polarki,softshell'e,kijki itp.???
Selekcja do AGAT-u wygląda jak wycieczka z PTTK
Takie komentarze (pretensje) nasuwają mi dwie sytuacje i dwa sposoby myślenia:
1)"beton" i słynne "chu..owo ale jednakowo";
2)AirSoftową modę na "speszjal" - full gadżetów i full camo.
Selekcja do GROMu wygląda w tym temacie podobnie jak do AGATu (no, kijki teraz z tego co wiem są zakazane). I (osobiście) uważam, że tak jest lepiej - lepiej niech lata po Bieszczadach 40 chłopów w kolorowych lycrach niż 40 w mundurach bo to już daje do myślenia. A spora część ludków co lubują się w chodzeniu po Bieszczadach wie co tam robią ludki w mundurach. Więc kolejny dziwak w lycrach nie budzi sensacji. Po co robić show!
Po drugie - jaki jest sens żeby goście służący dotychczas w jakimś pułku zjadaczy ziemniaków i mający na wyposażeniu mundur "koc", "bechatkę" i "józefy" (a są jeszcze takie jednostki) konkurował przez kilka dni w różnych warunkach terenowych z gościem który służy w jednostce w której dają Lowy czy Meidle, a do tego spodnie z materiału soft shell i kurtkę Gore?
Ci co przejdą "selekcję" i tak dostana w nowej jednostce lepszy sprzęt niż dotychczas mieli na wyposażeniu, więc nie ma sensu sprawdzać czy dadzą radę ze standardowym sprzętem WP.
Jedyny sposób to wyrównać szanse - weź to co masz najlepsze i uważasz, że będzie najlepsze i pokaż na co cie stać i ile jesteś wart.
Chyba każdy, kto stara się dostać do "elitarnej" jednostki pokusi się o wydatek kilku stów na sprzęt. Chyba, że chodzi po górach i już takowy ma. Po co ma szukać w necie, dajmy na to - kompletu pseudoGore-tex'u w kamuflażu Pantera PL, który po "selekcji" nie będzie mu potrzebny. Na kilka dni by dodać sobie "wojskowości"?
To tylko ubranie - można cywila ubrać w Multicam, AOR1 czy A-TACS, puścić w teren i nie będzie żołnierzem wojsk specjalnych - będzie, "rekonstruktorem", "AirSoft'owcem" lub zwykłym przebierańcem. Analogicznie można puścić "grzmota" w teren w dresie i trampkach i zrobi robotę, choćby i tych trampek zapomniał.
Pomógł: 1 raz Wiek: 33 Dołączył: 26 Maj 2011 Posty: 189 Skąd: Wrocław
Wysłany: 10-11-2011, 21:08
Zapraszam wszystkich chętnych na selekcję, którzy tak bardzo są, za chodzeniem w pełnym umundurowaniu... Pokażcie jak to przechodzicie ją, w pełnym szpeju...
Takie uwagi są nie na miejscu- najpierw przejdź, a potem się wypowiadaj...
Nie zapominajcie też, że na selekcji nie testuje się tylko wytrzymałości, ale też inne cechy osobowości.
Tak więc powinna być dowolność, aby sprawdzić również np. umiejętność planowania i przewidywania.
PS.
Acha, Na selekcji do SAS kije też są dozwolone!!!
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1310 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 10-11-2011, 21:22
wkosynier napisał/a:
Zapraszam wszystkich chętnych na selekcję, którzy tak bardzo są, za chodzeniem w pełnym umundurowaniu... Pokażcie jak to przechodzicie ją, w pełnym szpeju...
Nie w tym tygodniu, okej? Wczoraj sie przeziębiłem, mam katar i siedzę na dupie ;)
po jebnięciu ajdika gdzieś tam... przez prawie 4 tygodnie rehabilitacji w szpitalu w Choszcznie biegałem... a tam biegałem... łaziłem co dzień po 12 km z kijami wokół jeziora... powiem tak... dla pacjenta z rozpieprzonym kręgosłupem super sprawa
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Pomógł: 5 razy Wiek: 26 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 1310 Skąd: nie interesuj sie
Wysłany: 10-11-2011, 21:59
tauzen napisał/a:
po jebnięciu ajdika gdzieś tam... przez prawie 4 tygodnie rehabilitacji w szpitalu w Choszcznie biegałem... a tam biegałem... łaziłem co dzień po 12 km z kijami wokół jeziora... powiem tak... dla pacjenta z rozpieprzonym kręgosłupem super sprawa
Jeśli się nie mylę, to idea jest taka, że kijki odciążają stawy, biodrowy w szczególności.
Kurde, ja mam katar i marudzę a tobie pewnie wszystkie nogi pourywało i hardkorowo napierdzielasz, ale wstyd:(
Pomógł: 1 raz Wiek: 33 Dołączył: 26 Maj 2011 Posty: 189 Skąd: Wrocław
Wysłany: 10-11-2011, 22:14
Niech mnie szpejowicze wyśmieją, albo ukrzyżują- ale używam kijków i powiem tak:
Zajebiście się sprawdzają i odciążają nie tylko stawy, dodatkowo pomagają nogom, oraz stanowią świetne podparcie podczas stromych zejść.
Reasumując pomagają nie nabawić się kontuzji, która podczas selekcji równa się z jej nie ukończeniem.
po jebnięciu ajdika gdzieś tam... przez prawie 4 tygodnie rehabilitacji w szpitalu w Choszcznie biegałem... a tam biegałem... łaziłem co dzień po 12 km z kijami wokół jeziora... powiem tak... dla pacjenta z rozpieprzonym kręgosłupem super sprawa
Jeśli się nie mylę, to idea jest taka, że kijki odciążają stawy, biodrowy w szczególności.
Kurde, ja mam katar i marudzę a tobie pewnie wszystkie nogi pourywało i hardkorowo napierdzielasz, ale wstyd:(
nie... jedynie rdzeniowy zanik mięśni z powodu mechanicznego zmiażdżenia rdzenia kręgowego... dziękuję Bogu i kumplom że chodzę i że mam pracę
[ Dodano: 10-11-2011, 22:28 ]
wkosynier napisał/a:
Niech mnie szpejowicze wyśmieją, albo ukrzyżują- ale używam kijków i powiem tak:
Zajebiście się sprawdzają i odciążają nie tylko stawy, dodatkowo pomagają nogom, oraz stanowią świetne podparcie podczas stromych zejść.
Reasumując pomagają nie nabawić się kontuzji, która podczas selekcji równa się z jej nie ukończeniem.
ja również z nich korzystam na co dzień... choć są "tylko" jednym z lekarstw... jeśli chodzi o ogólnorozwojówkę - mistrzostwo świata ale co do selekcji... uważam to za doping
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Pomógł: 1 raz Wiek: 33 Dołączył: 26 Maj 2011 Posty: 189 Skąd: Wrocław
Wysłany: 10-11-2011, 22:48
Doping? Hmm...
Nie zgodzę się... powiedziałbym bardziej, umiejętność planowania i improwizacji...
Bo nagle okaże się, że dopingiem będzie używanie ciepłych śpiworów, konkretnych butów, jak również odzieży termalnej, etc.
A w sytuacji bojowej, np. Afganistan, jeśli ktoś zabroniłby mi, użyć kijków teleskopowych w terenie (np. bo nie wypada, lub nie dostałes na stan), uznałbym to za oznakę betoniarstwa i powiedział, że to moje życie i zdrowie, więc jeśli uważa inaczej, niech idzie za mnie.
Kije teleskopowe, to nie tylko pomoc podczas chodzenia, ale również świetna improwizowana podpórka, pod broń długą, usztywnienie złamania, podparcie podczas kontuzji, zranienia, etc. Prędzej nie wezmę dodatkowej racji, niż miałbym zrezygnować z kijków
Teraz to dopiero będę rozszarpany, przez forumowiczów, ale co tam
Doping? Hmm...
Nie zgodzę się... powiedziałbym bardziej, umiejętność planowania i improwizacji...
Bo nagle okaże się, że dopingiem będzie używanie ciepłych śpiworów, konkretnych butów, jak również odzieży termalnej, etc.
A w sytuacji bojowej, np. Afganistan, jeśli ktoś zabroniłby mi, użyć kijków teleskopowych w terenie (np. bo nie wypada, lub nie dostałes na stan), uznałbym to za oznakę betoniarstwa i powiedział, że to moje życie i zdrowie, więc jeśli uważa inaczej, niech idzie za mnie.
Kije teleskopowe, to nie tylko pomoc podczas chodzenia, ale również świetna improwizowana podpórka, pod broń długą, usztywnienie złamania, podparcie podczas kontuzji, zranienia, etc. Prędzej nie wezmę dodatkowej racji, niż miałbym zrezygnować z kijków
Teraz to dopiero będę rozszarpany, przez forumowiczów, ale co tam
ja się w takim razie z Tobą nie zgodzę... po pierwsze jakie zadanie mają "kijki"? pracując nimi wzmacnia się niemal wszystkie partie mięśni, czyli? czyli mięśnie te wzmacniając się pracują ponad normę spoczynkową więc idąc ze szpejem, bronią przez np jakąś górską przełęcz... szybciej się zmęczysz idąc bez nich... druga sprawa... mając "kijki, łapki owinięte ich paskami jak narciarz ciekawe czy tak samo szybko dobędziesz broni przy kontakcie, wątpię... szybciej sam się o nie zabijesz niż szmatogłowy cię zastrzeli... i będzie 2:0 dla nich bo nie zużyje swej amunicji a w Twojej bazie będzie stan -1
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Pomógł: 12 razy Wiek: 33 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 1026 Skąd: Prusy Wschodnie
Wysłany: 11-11-2011, 10:26
wkosynier napisał/a:
Zapraszam wszystkich chętnych na selekcję, którzy tak bardzo są, za chodzeniem w pełnym umundurowaniu... Pokażcie jak to przechodzicie ją, w pełnym szpeju...
Takie uwagi są nie na miejscu- najpierw przejdź, a potem się wypowiadaj...
Nie zapominajcie też, że na selekcji nie testuje się tylko wytrzymałości, ale też inne cechy osobowości.
Tak więc powinna być dowolność, aby sprawdzić również np. umiejętność planowania i przewidywania.
PS.
Acha, Na selekcji do SAS kije też są dozwolone!!!
Cofnij się kolego do lat 90tych i przełomu 99/2000. Na jedynej seleckji w polskiej formacji mundurowej oraz w tzw. selekcjach cywilnych (szkoleniach Ranger Survival Club w Kotlinie Kłodzkiej, Selekcji Kupsa, itp.) nie było paradowania w lajkrach. Wszyscy starali się poruszać w umundurowaniu i to w wiekszości w ogólnie dostępnych USach, zasobniejsi w BDU i mniejsza grupa w DPMach. Ci którzy byli przygotowani i mieli motywację dawali radę. Pałatki też były w powszechnym użyciu. Teraz żeby wyrównać sobie szanse to oprócz warunków fizycznych i psychicznych, trzeba zasilić swój portfel.
PS. Na tym forum są ludzie, którzy mieli doczynienia z tzw, kursami weryfikacyjnymi i je przechodzili. Zatem zdania w stylu najpierw przejdźcie, a potem mówcie są nie na miejscu.
Widzę że temat budzi niesamowite emocje, a ja się pytałem tylko o te kijki.
Na selekcji SAS są dozwolone? Wybacz ale możesz pokazać jakieś fotki / artykuł - coś co poprze to stwierdzenie?
W Australii (abędę do tego wracać jak boomerang) na selekcji wszyscy mają ten sam szpej - jebutny plecak z radiem + karabin albo atrapę karabinu (takie rury pospawane razem) i nie ma mowy o kijkach.
Buty z kosmosu weźmiesz na misję, goretex też, ale nie będizesz już biegać po Afganistanie z karabinem maszynowym w jednej a parą kijków w drugiej, dobrze mówię?
Osobiście spotkałem się w PL ze stwierdzeniami że "na selekcji bez kijków nie masz szans" etc niemniej dziwi mnie użycie takiego cywilnego sprzętu.
Pomógł: 1 raz Wiek: 33 Dołączył: 26 Maj 2011 Posty: 189 Skąd: Wrocław
Wysłany: 11-11-2011, 11:04
Jak odgrzebie materiał filmowy, to go zarzucę, był z selekcji SAS; tylko gdzie mam te kasety VHS? ;)
tauzen nie wiem skąd biorą się Twoje teorie- poczytaj troszkę o formacjach i szkoleniach jednostek piechoty górskiej, w Europie i na świecie. A jak będę miał kontakt z 30kg plecakiem i będę bez kijków, to czapy nie dostanę? Zapomniałem, że niektórzy kozacy podchodzą pod stromą górę, non stop w postawie ala-Magpul...
Ja jestem leszczem i podchodzę na czworakach, z wiszącym karabinem, starając się złapać czegokolwiek stabilnego, aby nie spierdo... się w dół.
Kije w armii, są od dawna, używane chociażby przy nartach turowych (nie są to kijki narciarskie); ktoś wpadł na pomysł, że można je wykorzystywać, nie tylko zimą; a tylko betoniarnia twierdzi, że przysługują tylko na zimę, razem z nartami.
Kuguar- co innego podejście do terenu działania, a co innego już działanie na nim (nie zawsze masz je w rękach 24/7 ) Lecz lepiej je mieć, jak ich nie mieć i powiem, że wolałbym nie mieć dodatkowej racji żywnościowej, a mieć kije (oczywiście mowa o działaniu kilku-kilkunastodniowym)- teoretycznie można je wystrugać, ale te fabryczne lepiej sprężynują.
Pozdrawiam
Najłatwiej wszystko sprowadzić do "betoniarstwa"... Za dużo emocji
wkosynier łączysz nie potrzebnie dwie różne sprawy,bo szkolenie w terenie górskim to co innego,a SELEKCJA to jeszcze coś innego.
Kijki w szkoleniach,ćwiczeniach,poligonach w górach-jak najbardziej tak.
Kijki na selekcji to doping.
PS.Chłopakom z WKB "Meta" trzeba powiedzieć,że są betonowi,bo na biegu o Nóż Komandosa obowiązuje mundur...Aha! No i starym wygom z 62KS też muszę przekazać,że są betonowi i zrobili mi wielka krzywdę kilkanaście lat temu,jak mnie przepierdolili 120km w 27h w za dużym US-ie i "józefach"
Pomógł: 1 raz Wiek: 33 Dołączył: 26 Maj 2011 Posty: 189 Skąd: Wrocław
Wysłany: 11-11-2011, 13:56
Gurdip, nie popadajmy w skrajności, bo jestem daleki od tego.
Mówiąc o betoniarstwie, nie chodziło mi o podejście typu "kto nie używa, to beton"; a bardziej o czepianie się kogoś o to że ich używa.
Ktoś potrzebuje, zwiększa to jego wartość bojową- niech używa, a betonem jest mówienie "nie wypada, jak to wygląda, etc.
Zarzucasz mi łączenie szkolenia z selekcją, a tymczasem Ty łączysz to ze sportem.
Bieg o Nóż Komandosa, to jakaś tam dyscyplina, z określonymi wymogami i regułami- i nigdy nie powiem, że jest betonowa. Znam to słowo dobrze i wiem czego się tyczy.
Wg mnie (moja osobista opinia- każdy może mieć inną), w selekcji powinna być dowolność w sprzęcie i jego doborze, aby sprawdzić, nie tylko czy dana osoba przejdzie, ale umiejętność planowania i myślenia, radzenia sobie.
Bo po co kolesiowi, zajebiście sprawnemu fizycznie, ale "głupiemu" podpowiadać, co ma wziąć i ile, przez podanie wymagań i listy tego co ma zabrać; niech sam zdecyduje co zabrać, a życie zweryfikuje jego umiejętność podejmowania decyzji etc.
Zabierze za mało wody- odpadnie z odwodnienia
Zabierze zły śpiwór, nie odpocznie- odpadnie
Zabierze za mało jedzenia- osłabnie i odpadnie
Weźmie za dużo, szybciej będzie się męczył, opadnie z sił- odpadnie.
Weźmie złe skarpetki- odpadnie
Etc.
Dobra kończę wątek- pośmiejcie się troszkę, ja tymczasem i tak juz za dużo czasu tu zmarnowałem, idę pobiegać.
Celem selekcji nie jest szkolenie - odtworzenie warunków pola walki. Bardziej chodzi o sprawdzenie jak człowiek może reagować "pod presją". Kijki ułatwiają marsz, ale i z nimi można człowieka odpowiednio zmęczyć.
Kijki ułatwiają przejście selekcji ale co jednostka to inny poziom trudności, to ,że np. w Australii nie można ich używać nie świadczy, że ich selekcja jest trudniejsza od naszych po prostu ma inną formę, a co do ubioru to wyposażenie wszystkich w jednakowy sprzęt to duże koszty....z drugiej strony lepszy sprzęt uczestników - mniej otarć itp. - większa przepierdolka ze strony instruktorów.
Mości panowie, witam - tak przy okazji Dorzucę moje 0,03 PLN do gadki i dołączę do tych, którzy uważają, że pewien zakres swobody w doborze wyposażenia w Selekcji służy idei selekcji. Bo jest cześcią weryfikacji wartości uczestników selekcji. To, co kto z takich gości wziął ze sobą na selekcję, jaki zestaw ciuchów, jakie buty, jaki śpiwór, jaki plecak, jakie akcesoria i z jakich ewentualnych własnych patentów korzysta, to wiele mówi o nim, o jego przygotowaniu do selekcji i tym samym do służby. Jeśli akurat ktoś ma porządny cywilny sprzęt, sprawdzony "w boju", to jak najbardziej świadczy to dobrze o nim, bo pokazuje, że gościu ma pojęcie o tym co jest dobre i co maksymalnie pomoże mu wygrać. A w końcu sednem działań specjalnych jest właśnie umiejętność znajdowania elastycznych optymalnych i choćby niekonwencjonalnych sposobów na osiągnięcia celu. W selekcji celem jest jej ukończenie, możliwie jak najłatwiejsze. Jeśli więc kijki pomagają, a w górach bezwzględnie tak jest, to ich posiadanie jest na plus dla tego kto ich używa. Jeśli byłyby zabronione, to myślący uczestnik selekcji powinien je sobie sam sporządzić, przynajmniej jednego z drąga tudzież gałęzi.
Jeśli ktoś uważa że kijki na selekcji to niemalże doping, to takim samym dopingiem jest również lekki porządny ubiór zamiast pancernych i wieki schnących wojskowych sortów mundurowych, lekki a nie siermiężny ważący tonę plecak, buty wygodniejsze niż ogólnowojskowe narzędzia tortur stóp i przede wszystkim takim dopingiem jest kumatość i doświadczenie uczestnika. Innymi słowy wszystko to co w służbie w specformacjach liczy się na plus.
W Australii (abędę do tego wracać jak boomerang) na selekcji wszyscy mają ten sam szpej - jebutny plecak z radiem + karabin albo atrapę karabinu (takie rury pospawane razem) i nie ma mowy o kijkach.
[...]
Osobiście spotkałem się w PL ze stwierdzeniami że "na selekcji bez kijków nie masz szans" etc niemniej dziwi mnie użycie takiego cywilnego sprzętu.
Jest drobna różnica między selekcją do jednostek specjalnych WP w porównaniu do Amerykanów, Brytoli, Australijczyków, Nowozelandczyków itd. ... W każdej z wymienionych przeze mnie armii - oprócz Wojska Polskiego - żołnierze zgłaszający się na selekcję reazlizują to w formie przedsięwzięcia służbowego. Dlatego można postawić im wymóg stawienia się w regulaminowym mundurze, etatowym szpeju, a nawet z bronią. W Polsce 90 % kandydatów do jednostek specjalnych bierze udział w selekcji "na krzywusa" - na urlopie, dniach wolnych czy nawet zwolnieniu lekarskim. Dlaczego tak jest? Bo w Polsce żolnierz, który napisałby do przełożonych wniosek o skierowanie go do udziału w selekcji do którejś z jednostek specjalnych, zostałby zabity śmiechem, a przełożeni na pewno zagospodarowaliby nadwyżkę czasu, jaką niewątpliwie wygenerował sobie potencjalny "selekcjoner". W tych 10 % wymienionych przeze mnie mieszczą się ci, którzy dostali się do jednostek bez ukończenia selekcji i realizują ją już w nich służąc. Albo są to różnej maści plecaki, którzy dostali się "bocznymi drzwiami", albo dostali się do nich w czasie, gdy ukończenie selekcji nie było wymagane (np. w sytuacji takiej jak AGAT - jednostkę sformowano na gruzach innej, o zupełnie odrębnym profilu).
Osobiście znam tylko JEDEN przypadek człowieka, który dostał się do jednostki specjalnej WP po zaliczeniu selekcji, na którą ze swojej macierzystej jednostki został skierowany służbowo. Być może takich osób jest więcej, ale myślę, że niewiele ryzykuję stawiając tezę, że można ich policzyć na palcach kilku dłoni...
Nie mam wątpliwości, że wariant znany w bardziej cywilizowanych krajach - selekcja jako przedsięwzięcie służbowe, na które oficjalnie może zgłosić się żołnierz innej jednostki - to rozwiązanie znacznie rozsądniejsze. Wówczas można stawiać bardziej wygórowane wymagania dotyczące stroju, szpeju itd. Czy jednak kiedykolwiek będzie tak i w WP? Obstawiam, że nieprędko...
Wracając do meritum sprawy - nie ma wątpliwości, że używanie kijków znacznie ułatwia ukończenie selekcji. Czy to oznacza, że w jednostkach, w których są dozowolone, służą gorzej przygotowani żołnierze? Wartość kandydatów można sprawdzić na wiele sposobów....
Mnie osobiście śmieszy jaranie się faktem, że w jednych jednostkach można ich używać, a w innych nie. W GROM-ie do niedawana ich użycie było dozowlone, co oznacza, że większość służących tam obecnie żołnierzy przechodząc selekcję używała kijków, lub miała taką możliwość. Z FORMOZĄ sprawa jest jeszcze ciekawsza, bo tam do niedawna żadnej selekcji nie było...
Panowie... przede wszystkim: "kijki" aka nordicwalking nie służą do ułatwiania sobie marszów... przede wszystkim w celach leczniczych służą rekonwalescencji a jako dycyplina sportu służą do wzmacniania mięśni... szybciej mięśnie zmęczą się używając kijka niż w swobodnym marszu bez nich... więc jako ułatwienie marszu stają się zaprzeczeniem... wiem gdyż korzystałem z nich będąc w szpitalach na rehabilitacji
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum